Olga Frycz nie przepada za urodzinowymi telefonami. W podcaście Żurnalisty opowiadała, że nie lubi, kiedy właśnie tego dnia dzwonią do niej ludzie, nawet ci bliscy. A jednak jej 40. urodziny są okazją, by przypomnieć niezwykłą drogę, którą przeszła: od dziewczynki wychowanej w krakowskiej kamienicy, przez filmowe festiwale i serialową popularność, po życie, w którym pierwsze miejsce zajmuje rodzina.

WIDEO…

player placeholder

Olga Frycz dorastała w Krakowie. Muzyka, obowiązki i pierwsze role

Urodziła się 23 października 1986 roku w Krakowie. Najpierw mieszkała z rodziną przy ulicy Chocimskiej, później przy Królewskiej. W wielodzietnym domu nie brakowało książek, muzyki ani codziennego gwaru. Od najmłodszych lat pomagała mamie w opiece nad młodszymi braćmi, zajmowała się domem i uczyła odpowiedzialności za innych.

Po zwykłych lekcjach jechała na drugi koniec miasta do szkoły muzycznej. Uczyła się gry na fortepianie, śpiewała w chórze, miała zajęcia z rytmiki. Choć dobrze radziła sobie przy instrumencie, naprawdę marzyła o tańcu. Wolnego czasu pozostawało niewiele. Zupełnie inaczej zapamiętała wakacje w Baborowie koło Szamotuł: zabawy w polach kukurydzy, wyprawy rowerem po mleko i dni spędzane wśród innych dzieci.

Zobacz także:

W Krakowie odkrywała także aktorstwo. Chodziła do kółka teatralnego przy ulicy Krowoderskiej, a kiedy miała sześć lat, wystąpiła w „Królu Edypie” w Teatrze Telewizji, w reżyserii Laco Adamika. Obserwowała ojca, Jana Frycza, przygotowującego się do ról, lecz jej własna droga nie była wolna od przykrych komentarzy. Słyszała, że to znane nazwisko zapewnia jej pracę. Ona sama podkreślała, że pierwsze kroki zawdzięczała także zaangażowaniu mamy, która zapisała ją na zajęcia teatralne.

Berlinale, Sundance i nominacje do Orłów. Tak zaczynała się wielka kariera

Na wielkim ekranie zadebiutowała w „Grach ulicznych”, a później zagrała w „Weiserze” i „Bożych skrawkach”. Pracowała z Krystyną Jandą, Markiem Kondratem, Krzysztofem Globiszem, Zbigniewem Zamachowskim, Willemem Dafoe i Haleyem Joelem Osmentem. W rozmowie z Natalią Kuc dla „Twojego Stylu” wspominała krótko: „Aktorstwa uczyłam się na planie”.

Z „Weiserem” pojechała na Berlinale. Miała 14 lat i sukienkę uszytą przez ciocię. Szła po czerwonym dywanie obok uznanych aktorów, lecz najbardziej emocjonował ją pierwszy lot samolotem. Zapamiętała nawet franki, które dostała od reżysera Wojciecha Marczewskiego i wydała w Pizza Hut. Zdjęć z tego niezwykłego wyjazdu nie miała – wydarzenia odbywały się w czasach, kiedy nie dokumentowano każdej chwili telefonem.

Potem przyszło „Wszystko, co kocham” Jacka Borcucha i festiwal Sundance. Frycz trzykrotnie nominowano do Orłów: za „Weisera”, „Boże skrawki” i „Wszystko, co kocham”. W jej filmografii pojawiły się także „80 milionów” i „Płynące wieżowce” Tomasza Wasilewskiego. Do tego drugiego filmu twórcy zaprosili ją bez castingu.

Dzieci Jana Frycza z babcią Krystyną
Instagram.com/tojafrycz

Olga Frycz o aktorstwie mówiła bez złudzeń. Dlaczego zniknęła z seriali?

Widzowie poznali ją również jako Marysię Jantar w „Domu nad rozlewiskiem” oraz Alę Zduńską w „M jak miłość”. Wybór pracy w serialach miał praktyczny wymiar: aktorka kupiła mieszkanie na kredyt i potrzebowała regularnego dochodu. „Dom nad rozlewiskiem” wspominała z sympatią. Praca przy „M jak miłość” pozostawiła inne wspomnienia.

Już w 2013 roku w rozmowie z Małgorzatą Steciak dla Kultury Onet mówiła bez upiększeń: „Uważam, że zawód aktorki jest upokarzający”. Miała na myśli zwłaszcza udział w castingach i konieczność nieustannego zabiegania o role. Tłumaczyła również, że trudno jej znaleźć miejsce pomiędzy rolami nastolatek i dorosłych kobiet. Za filmowymi sukcesami kryły się zatem zawodowa niepewność i zmęczenie.

Olga Frycz, Mateusz Kościukiewicz, Mateusz Banasiuk, 18 września 2009 r.
Jacek Kurnikowski/AKPA /

34. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, Gdynia, Olga Frycz, Mateusz Kościukiewicz, Mateusz Banasiuk, 18 września 2009 r. 

Kilka lat później mówiła otwarcie o szybkiej pracy na planie, długich dniach zdjęciowych i trudnej atmosferze. „Straciłam radość z grania” – przyznała w wywiadzie z 2018 roku dla „Twojego Stylu”. Decyzję o wycofaniu się z serialu podjęła przy wsparciu ówczesnego partnera Grzegorza Sobieszka.

Pod koniec ubiegłego roku w programie „Poznajmy się od Kuchni” wyznała Jagnie Niedzielskiej: „Ja marzyłam o tym, żeby dojść do takiego momentu, żeby zrezygnować z tej pracy”. Tłumaczyła, że przede wszystkim chce spędzać czas z dziećmi. Nie oznacza to jednak, że zamknęła sobie możliwość powrotu przed kamerę. W jednej z późniejszych rozmów wspominała o udziale w castingu i przyznawała, że być może jeszcze zagra.

Krystyna Janda, Olga Frycz, Wojciech Marczewski, Marek Kondrat, 9 sierpnia 2001 r.
Majewski/AKPA /

Krystyna Janda, Olga Frycz, Wojciech Marczewski, Marek Kondrat, 9 sierpnia 2001 r.

Nowa praca Olgi Frycz. Instagram, książki i własny biznes

Gdy przestała regularnie pojawiać się na ekranie, znalazła własne miejsce w internecie. Instagram stał się jej pracą: nagrywa materiały, robi zdjęcia i podejmuje współprace reklamowe. Mówiła, że ceni swobodę publikowania tego, co naprawdę chce pokazać, i nie przepada za presją, by przy każdej okazji zamieszczać wpis tylko dlatego, że tego się oczekuje.

Spróbowała też sił w branży wydawniczej. W 2021 roku założyła Blueness, które wydało książkę dla dzieci „Pani Wstyd” napisaną przez Zuzę Romuk-Wodoracką. Sama wspominała, jak będąc w zaawansowanej ciąży, pakowała książki przed wysyłką. Była dumna, że córka będzie mogła powiedzieć, iż jej mama prowadzi wydawnictwo. Później zdecydowała się sprzedać biznes. 

Frycz nie ukrywała, że chciałaby rozwijać również inne zawodowe pomysły. Jednocześnie coraz większe znaczenie miała dla niej możliwość samodzielnego decydowania o pracy i czasie spędzanym z najbliższymi.

Albert Kosiński, troje dzieci i strata ojca. Nowy rozdział Olgi Frycz

Związki i macierzyństwo zajmują ważne miejsce w jej historii. Olga Frycz jest mamą Heleny i Zofii, których ojcami są odpowiednio Grzegorz Sobieszek i Łukasz Nowak. Po rozstaniach starała się ułożyć opiekę nad dziećmi. Nie ukrywała, że rodzina patchworkowa nie była jej pierwotnym planem, a wraz z dorastaniem córek pojawiały się pytania i trudniejsze emocje.

Alberta Kosińskiego poznała na zajęciach tanecznych. Od początku wiedział, że wychowuje dwie córki. Zostali parą, a później zaręczyli się. W programie „Poznajmy się od Kuchni” aktorka opowiadała, że narzeczony wniósł do jej domu wiele spokoju. Mówiła też, że dziewczynki go uwielbiają, a on nie próbował zastępować im ojców. W „halo tu polsat” tak podsumowała rodzinne życie: „Tworzymy super rodzinę. Jesteśmy szczęśliwi”.

6 lutego 2026 roku na świat przyszedł ich syn Jan. W tym samym roku para pokazywała postępy budowy nowego domu. Na Instagramie aktorki można było zobaczyć powstające ściany i kolejne etapy realizacji rodzinnych planów.

Nie wszystkie wydarzenia były jednak radosne. W sierpniu 2026 roku zmarł Jan Frycz. Relacja Olgi z ojcem przez lata była skomplikowana, ale z czasem zaczęła patrzeć na nią inaczej. Wspominała spacery po krakowskich Błoniach i Parku Jordana, a także to, jak macierzyństwo zmieniło jej ocenę rodzinnych doświadczeń. Podsumowując sierpień na Instagramie, napisała: „Sierpień był tak samo piękny, jak i smutny”.

Wiele lat wcześniej, w rozmowie dla „Twojego Stylu”, przyznała: „choć młodość jest fajna, to dojrzałość jest fajniejsza”. Jej historia prowadzi od krakowskiego domu, przez plan filmowy i czerwone dywany, do domu, który dziś tworzy z Albertem i dziećmi. Aktorstwo pozostaje ważną częścią tej opowieści, choć nie jest już jej jedynym rozdziałem.

Olga Frycz i Albert Kosiński.
fot. Paweł Wrzecion

Źródła: Kultura Onet, Styl Interia, Filmweb, Uwaga! TVN, Świat Seriali, WP Kultura, Plejada, TVN, Halo tu Polsat, Pudelek, Dzień Dobry TVN, Żurnalista, Poznajmy się od Kuchni.