Na ekranie zachwycał talentem i charyzmą. W jej świecie był jednak kimś znacznie ważniejszym – ukochanym tatą. Olga Frycz po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o bólu po stracie Jana Frycza. Choć z charakterystycznym dla siebie spokojem mówi o przemijaniu, nie ukrywa, że los zabrał jej ojca zdecydowanie za wcześnie. Szczególnie chwytają za serce jej wspomnienia o ostatnich wspólnych chwilach i słowa, którymi tłumaczy dzieciom, dlaczego dziadka nie ma już obok nich.

WIDEO…

player placeholder

Olga Frycz o śmierci ojca. Za spokojnymi słowami kryje się bolesne pożegnanie

Sierpień 2026 r. przyniósł Oldze Frycz jedno z najtrudniejszych doświadczeń w życiu. To właśnie wtedy aktorka pożegnała ukochanego ojca, Jana Frycza, który zmarł w wieku 72 lat. Choć stara się z właściwym sobie pragmatyzmem przyjmować to, co przynosi los, nie ukrywa, że śmierć taty była dla niej ogromnie bolesna. W szczerej rozmowie z Karoliną Motylewską z Jastrząb Post opowiedziała o stracie, przemijaniu i bliskości, która łączyła ich do samego końca. Jej słowa są tym bardziej przejmujące, że za spokojną refleksją o nieuchronności przemijania kryje się żal po zbyt wczesnym pożegnaniu. „Oczywiście bardzo przeżyłam śmierć taty. (…) Odszedł zdecydowanie za wcześnie. (...) Byliśmy do końca razem”, mówiła w rozmowie z Karoliną Motylewską.

Czytaj też: Tak wygląda grób Jana Frycza przed dniem Wszystkich Świętych. Wśród kwiatów jeden szczegół porusza szczególnie

Zobacz także:

Jeszcze bardziej osobistym wyznaniem Olga Frycz podzieliła się w programie „Pytanie na śniadanie”. Przyznała, że wciąż trudno jej oswoić się z nieobecnością ojca. Nie potrafi jeszcze mówić o nim tak, jakby należał wyłącznie do przeszłości: „Chyba jeszcze nie nadszedł ten czas, kiedy myślałabym o tacie w czasie przeszłym. Nie miałam też momentu, żeby tak porządnie popłakać”.

W tej szczerej rozmowie aktorka postanowiła pokazać Jana Frycza z zupełnie innej strony. Nie jako wybitnego artystę, którego talent podziwiały pokolenia widzów, lecz jako człowieka znanego przede wszystkim najbliższym. Za wielkimi rolami, ekranową charyzmą i zawodowymi sukcesami krył się bowiem ktoś, kto w jej życiu zajmował miejsce nieporównywalne z żadną artystyczną legendą. „Chciałabym go trochę uczłowieczyć. Wszyscy wiemy, że był wielkim aktorem. Ale dla mnie był przede wszystkim tatą, a dla moich dzieci – wspaniałym dziadkiem”, opowiadała.

Olga Frycz
Kurnikowski/AKPA / Olga Frycz

 Narodziny syna i strata dziadka. Olga Frycz powiedziała, jak rozmawia z dziećmi o przemijaniu

Ostatnie miesiące były dla Olgi Frycz czasem skrajnych emocji. W lutym 2026 r. aktorka powitała na świecie synka Jasia, a już w sierpniu przyszło jej pożegnać ukochanego ojca. Radość z narodzin dziecka przeplatała się więc z bólem po stracie jednej z najważniejszych osób w jej życiu. Dziś Olga nie unika rozmów o śmierci z córkami. Stara się oswajać je z przemijaniem, tłumacząc, że choć dziadka nie ma już obok nich, wciąż pozostaje obecny w ich rodzinnej historii.

 „Tłumaczę moim dzieciom, że urodził się Jasiu, umarł dziadek, który jest gdzieś w Niebie, skąd na pewno nas obserwuje i jest dumny z tego, że mam wspaniałą rodzinę i cudowne dzieci”, mówiła w Jastrząb Post.

Olga Frycz, Jan Frycz
Baranowski/AKPA / Olga Frycz, Jan Frycz

We wspomnieniach aktorki Jan Frycz jawi się jako człowiek pełen humoru, obdarzony wyjątkowym talentem do opowiadania historii. Uwielbiał anegdoty i potrafił rozbawić towarzystwo podczas zwykłego wyjścia do restauracji. W takich chwilach, otoczony zasłuchanymi gośćmi, czuł się niemal jak na scenie. Olga Frycz w rozmowie z Pytaniem na Śniadanie przyznaje jednak, że ich relacja zmieniała się na przestrzeni lat. Kiedy była młodsza, ojciec bywał wobec niej surowy i wymagający. Wszystko zaczęło wyglądać inaczej, gdy na świecie pojawiła się jej pierwsza córka. Jan Frycz odnalazł się wówczas w nowej roli, pokazując swoje łagodniejsze, pełne czułości oblicze. Stał się dziadkiem uważnym, troskliwym i zaangażowanym. To właśnie taki obraz ojca Olga chciałaby zachować na zawsze.

Jest jednak jedno niespełnione marzenie, które nadaje jej wspomnieniom szczególnie wzruszający wymiar. Najmłodszy syn aktorki, Jaś, nie będzie miał szansy stworzyć z dziadkiem wspomnień, jakie mogłyby ich połączyć. „Bardzo żałuję, że mój synek Jaś nigdy nie pójdzie z dziadkiem puszczać samolotów albo nie skleją razem jakiegoś modelu. To jest taka sytuacja, której nigdy nie zobaczę, a marzyłabym, żeby kiedyś tego doświadczyć”, mówiła w Pytaniu na Śniadanie wspominając ukochanego tatę.

Olga Frycz, Jan Frycz
Baranowski/AKPA / Olga Frycz, Jan Frycz