Łatwogang znów znalazł się w centrum internetowej burzy! Tym razem jednak nie chodzi o jego działalność charytatywną, lecz o ogłoszenie o pracę, które wywołało niemałe kontrowersje. Piotr Hancke poszukiwał asystenta lub asystentki, ale długa lista wymagań, dyspozycyjność również w weekendy i brak informacji o wynagrodzeniu szybko przyciągnęły uwagę internautów. Głos zabrał nawet Jan Śpiewak, który nie szczędził influencerowi krytyki, nazywając go „Łatwojanuszexem”. Teraz twórca postanowił odpowiedzieć na zarzuty. Ujawnił, kto przygotował kontrowersyjne ogłoszenie, wyjaśnił warunki współpracy i zdradził, że znalazł już nowego pracownika.

WIDEO…

player placeholder

Łatwogang szukał asystenta. Takie warunki znalazły się w ogłoszeniu

Po krótkiej przerwie Piotr Hancke wrócił do sieci. O twórcy, którego charytatywna akcja zebrała ponad 292 mln zł dla Cancer Fighters, zrobiło się głośno z zupełnie innego powodu: poszukiwał asystenta lub asystentki.

Ogłoszenie pojawiło się 6 października na Pracuj.pl. Dotyczyło pracy w Warszawie, z planowanym startem 20 października. Wskazano pełny wymiar czasu, mobilny charakter obowiązków i „stałe zatrudnienie w oparciu o umowę zlecenia”. Nie podano jednak wysokości wynagrodzenia.

Zobacz także:

Długa lista wymagań Łatwoganga. Praca również w weekendy

Przyszły pracownik miał wspierać realizację nagrań: pomagać przy pomysłach, przygotowywać rekwizyty, scenografię i lokalizacje oraz pilnować gotowości planu. Do zadań należały też rezerwacje, organizacja wydarzeń i rozwiązywanie problemów.

Wymagano znajomości mediów społecznościowych, samodzielności, dobrej organizacji i prawa jazdy kategorii B. Ważna była dyspozycyjność również w weekendy i gotowość do mobilnej pracy w Warszawie. Doświadczenie we współpracy z twórcami i umiejętność nagrywania krótkich filmów stanowiły dodatkowy atut.

ZOBACZ TEŻ: Od kilku lat podbija internet, dziś mówią o nim wszystkie światowe media. Mało kto wie, jaki prywatnie jest Łatwogang

Jan Śpiewak uderzył w Łatwoganga. Padło określenie „Łatwojanuszex”

Oferta pracy Łatwoganga szybko wywołała krytykę. Część komentujących zwracała uwagę na umowę-zlecenie, brak podanej stawki i wymagania dotyczące dostępności. Jan Śpiewak nazwał influencera „Łatwojanuszexem”, nawiązując do potocznego określenia firm kojarzonych z niekorzystnymi warunkami pracy.

4 listopada Pracuj.pl informował już, że ogłoszenie wygasło, a przyjmowanie zgłoszeń zakończono. Nie było wówczas wiadomo, czy influencer kogoś zatrudnił.

Łatwogang odpowiedział na zarzuty. Ujawnił, kto przygotował ogłoszenie

Piotr Hancke odpowiedział na krytykę w wiadomości do Gimpera, odczytanej podczas podcastu „Zgrzyt”. Wyjaśnił w niej, kto przygotował ofertę.

„Moja mama robiła ogłoszenie i może nad wyraz opisała wymagania” – przyznał. Odniósł się też do formy zatrudnienia. „Ja nie mam twardego grafiku” – tłumaczył, wskazując, że jednego dnia asystent może pracować 8 godz., innego 3 godz., a czasem w ogóle.

Według influencera nieregularne godziny pracy przemawiały za umową-zleceniem. Zapewnił też, że uwzględnia prywatne potrzeby współpracowników i daje im przestrzeń na wolne.

Łatwogang zatrudnił już nową osobę. „Płacę serio bardzo dobrze”

W tej samej wypowiedzi Hancke ujawnił, że zatrudnił osobę na studiach. Jak twierdził, taka forma współpracy jej odpowiadała. Odpowiedział też na zarzuty dotyczące warunków pracy.

„Bardziej na domysłach powstały jakieś oskarżenia niż na faktach” – stwierdził. Podkreślał, że zależy mu na komforcie osób, z którymi współpracuje.

Nie uniknął również kwestii pieniędzy. „Jeżeli chodzi o pieniądze, to płacę serio bardzo dobrze” – zapewnił. Ile dokładnie? Tego nie zdradził.

Łatwogang
Karol Makurat/REPORTER /

Łatwogang

Źródła: Przegląd Sportowy Onet, Fakt.pl, onet.pl