Magda Modra od lat jest związana z polskim show-biznesem. Popularność przyniósł jej udział w 3. edycji programu „Bar”, później realizowała się jako aktorka, prezenterka telewizyjna, modelka i wokalistka. Widzowie mogli oglądać ją m.in. w „Prawie Agaty”, „Barwach szczęścia”, „Na Wspólnej”, „Ojcu Mateuszu”, „W rytmie serca” i „Rodzinnym interesie”. Marek Krupski jest z kolei aktorem i biznesmenem. Ich drogi przecinały się nie tylko prywatnie — małżonkowie razem występowali w serialu „Rodzinny interes”.

WIDEO…

player placeholder

Choć oboje funkcjonowali w świecie kamer, premier i zawodowych projektów, kiedy opowiadali o sobie, na pierwszy plan zwykle wysuwała się rodzina. Mówili o córkach, wspólnym domu, kłótniach i godzeniu się, wieczorach spędzanych razem, małych niespodziankach i planach na przyszłość. Ich historia zaczęła się jednak od spotkania, którego — jak sami przyznawali — żadne z nich się nie spodziewało.

„Magda jest moim prezentem na 30 urodziny”. Ich miłość zaczęła się w taksówce

Gdy po latach wracali pamięcią do pierwszego spotkania, opowiadali o nim z humorem i czułością. Trudno było uwierzyć, że zwykły przejazd taksówką okaże się początkiem relacji, która miała trwać przez kolejne lata.

Zobacz także:

Marek Krupski wspominał, że wszystko wydarzyło się w dniu jego urodzin.

„Magda właściwie jest moim prezentem na 30 urodziny” — mówił.

Pracował wtedy w korporacji, której pracownicy regularnie spotykali się w Warszawie. Jedno z takich spotkań wypadało właśnie 16 listopada, w jego urodziny. Krupski był chory i początkowo nie zamierzał przyjeżdżać. Koledzy jednak długo go namawiali. Ostatecznie wsiadł do pociągu, a na miejscu czekała na niego przygotowana z okazji urodzin niespodzianka.

Po spotkaniu grupa przeniosła się do kolejnego lokalu. Kiedy wieczór dobiegał końca, zamówiono taksówki. Krupski pomagał innym wsiadać do samochodów. W pewnym momencie podjechała taksówka, którą uznał za swoją. I właśnie wtedy zobaczył Magdę.

Ona tę scenę zapamiętała równie dobrze.

„Pamiętam dzień, kiedy właściwie tak naprawdę mąż wsiadł do mojej taksówki i już z niej nie wysiadł” — żartowała.

Po chwili dodawała, że od tamtej pory jeździ z nią właściwie wszędzie.

Dla Marka pierwsze spotkanie miało być prawdziwym olśnieniem. Magda była po sesji zdjęciowej, miała wówczas ciemne włosy i — jak opowiadał — początkowo nawet jej nie rozpoznał. Zobaczył po prostu kobietę, która natychmiast zwróciła jego uwagę.

„Zakochałem się od pierwszego wejrzenia” — deklarował. A opisując tamtą chwilę, dodawał: „Zobaczyłem piękną kobietę, błysk w oku, poczułem motyle prawie w brzuchu. No i nie chciałem odpuścić”.

Magda nie była jednak równie entuzjastyczna. Krupski przyznawał, że początkowo „była bardzo na nie”. Ona sama wspominała później, że w chwili poznania Marka pozostawała jeszcze w innym związku. Jednocześnie między nimi zaczęło rodzić się coś, co z czasem całkowicie odmieniło ich życie.

Poznali się około 2005 r. W 2006 r. urodziła się ich pierwsza córka Mia, a w 2007 r. Magda Modra i Marek Krupski wzięli ślub. Później ich rodzina powiększyła się o drugą córkę, Leę.

Magda Modra, Marek Krupski
Kurnikowski/AKPA /

Magda Modra, Marek Krupski, 30 sierpnia 2012 r. 

„A my nadal się kochamy”. Liściki, serca na szybie i ich sposób na małżeństwo

Kiedy po latach opowiadali o swoim związku, wciąż potrafili wracać do emocji z początku znajomości. Nie kreowali jednak obrazu miłości, która trwa sama z siebie. Magda Modra mówiła otwarcie, że bliskość wymaga ciągłej troski.

Marek podsumowywał ich wspólną drogę prostymi słowami:

„15 lat minęło, a my nadal się kochamy”.

Magda chwilę później zdradzała, jak wyglądały ich małe, codzienne gesty.

„Wczoraj dostałam jakieś serduszko na samochodzie. Nadal sobie robimy niespodzianki, nadal sobie robimy liściki jakieś, zostawiamy kawki, cukiereczki” — mówiła.

Właśnie z takich drobiazgów miała składać się ich bliskość. Nie chodziło o jeden wielki gest, ale o rzeczy powtarzane każdego dnia.

„Trzeba pielęgnować. To nie jest tylko jeden rok zauroczenia, zakochania się, pięknie jest i później życie idzie dalej” — tłumaczyła Modra.

Przyznawała jednocześnie, że praca nad związkiem była dla niej z jednej strony jedną z najtrudniejszych, a z drugiej — jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w życiu.

Podobnie mówili jeszcze w 2021 r. Marek podkreślał, że po latach nadal kochał i podziwiał żonę. Ona z kolei opowiadała, że mąż wciąż potrafił ją zaskoczyć i wywołać u niej „motyle w brzuchu”.

Jednym z takich gestów były serca rysowane na zaśnieżonej szybie samochodu. Innym — sposób wręczania prezentów. Marek nie ograniczał się do zwykłego podania pudełka. Przygotowywał żonie zabawę, w której musiała podążać po kolejnych sznureczkach, aż docierała do ukrytej niespodzianki.

To właśnie te niewielkie sceny najlepiej pokazywały, jak wówczas sami opisywali swoje małżeństwo.

Sofa, chihuahua i weekendy bez telewizji. Tak wyglądało ich rodzinne życie

Za publicznymi wystąpieniami, pracą i zawodowymi obowiązkami krył się świat, o którym oboje opowiadali z wyjątkową czułością. Nie składał się z wielkich wydarzeń. Przeciwnie — najważniejsze były zwyczajne poranki, powroty do domu, wspólne wieczory i chwile spędzane z córkami.

Marek nie ukrywał, że szczególne znaczenie miały dla niego właśnie początki dnia. „Najbardziej lubię poranki” — przyznawał. Lubił patrzeć na śpiącą żonę i córki, nazywając je swoimi kobietami. Wzruszały go ich uśmiechy, spojrzenia, a nawet dziecięce łzy.

Magda z kolei najbardziej przeżywała powroty z wyjazdów. Nie lubiła długo przebywać poza domem. Po nawet kilkudniowej nieobecności czekała przede wszystkim na spotkanie z córkami, które przybiegały do niej, przytulały się i mówiły: „Mamuś, stęskniłam się”. To właśnie te momenty zaliczała do najbardziej wzruszających.

Rodzinne szczęście miało też bardzo zwyczajną scenerię. Sofa, wspólnie oglądany film, córki, ich lalki i chihuahua. Magda kończyła ten obraz prostym: „Jest pięknie”. Nie potrzebowała spektakularnych wyjazdów czy wielkich wydarzeń, żeby mówić o bliskości. Najważniejszy był dom i to, że wszyscy są razem.

Kiedy myślała o przyszłości, widziała ją równie rodzinnie. Przed oczami miała plażę, siebie i Marka jako starszych ludzi oraz szczęśliwe wnuki biegające wokół nich. Tę wizję podsumowywała słowami: „Nasz mikroświat”. Wspólna starość była wtedy częścią przyszłości, którą wyobrażała sobie u boku męża.

Nie oznacza to jednak, że przedstawiali swoje życie jako nieustanną sielankę. Magda otwarcie przyznawała, że zdarzały się momenty, gdy wszystko nakładało się na siebie jednocześnie — dzieci, praca, mąż, jej własne problemy i problemy pozostałych domowników. W takich chwilach żartowała o „bilecie w jedną stronę”. Od razu jednak zaznaczała, że takie sytuacje zdarzały się sporadycznie.

Ogromną częścią ich codzienności było wychowywanie córek. Magda i Marek nie trzymali się jednego konkretnego modelu wychowawczego. Chcieli przede wszystkim być obecni w życiu dziewczynek, rozumieć ich potrzeby i troski oraz dużo z nimi rozmawiać.

Szybko przekonali się też, jak różne charaktery mają ich córki. Przy starszej Magda słyszała pochwały dotyczące jej zachowania i wychowania. Młodsza okazała się zupełnie inna. Marek przyznawał z kolei, że ojcostwo w późniejszym czasie wyglądało już inaczej — wobec młodszej córki był bardziej uległy i pozwalał jej na więcej.

Między dziewczynkami było 8 lat różnicy, ale nie stanowiło to przeszkody w budowaniu bliskiej relacji. Lea obserwowała Mię i chciała robić to samo co starsza siostra. Mia czasami potrzebowała oczywiście przestrzeni tylko dla siebie i swoich koleżanek, ale ostatecznie siostry chętnie wracały do wspólnej zabawy.

W domu Krupskich ważne były również tradycje. Magda uwielbiała Boże Narodzenie: wspólne ubieranie choinki, gotowanie i wizytę Świętego Mikołaja. Ale rodzina stworzyła też własne, znacznie bardziej codzienne rytuały.

Jednym z nich była zasada, że w weekend nie ma telewizji. Ten czas należał do nich. Wspólne posiłki stawały się okazją do rozmów o marzeniach i planach — o wszystkim tym, na co w zabieganym tygodniu często brakowało czasu.

To właśnie takie sceny najlepiej pokazują, jak jeszcze wówczas sami opowiadali o swoim małżeństwie. Nie tylko przez pryzmat wielkiej miłości czy romantycznych gestów, ale przede wszystkim przez rodzinę, dzieci, wspólne poranki, wieczory na sofie, rozmowy przy stole i rytuały, które miały tworzyć ich dom.

Marek Krupski z córkami
Jacek Kurnikowski/AKPA /

Marek Krupski, Mia Krupska, Lea Krupsa,26 września 2020 r. 

Przeszli razem przez dramatyczny wypadek

Jedna z najtrudniejszych chwil przyszła w sierpniu 2014 r.

Magda Modra jechała wtedy samochodem z 3-miesięczną córką, kiedy w jej auto uderzył inny pojazd. Doznała bardzo poważnych obrażeń, straciła śledzionę i przez dłuższy czas pozostawała w śpiączce farmakologicznej.

Po wyjściu ze szpitala musiała przejść rehabilitację. Powrót do normalnego funkcjonowania nie był prosty. Również ponowne prowadzenie samochodu wymagało czasu.

Marek był w tym okresie przy żonie i wspierał ją podczas powrotu do zdrowia.

Jeszcze wiele lat później oboje opisywali rodzinę jako fundament swojego życia. Marek mówił o podziwie dla żony, jej sile, pracy i sposobie, w jaki zajmowała się córkami.

Jeszcze w 2025 r. występowali razem. Potem ich historia skręciła w inną stronę

Na początku 2025 r. Magda Modra i Marek Krupski nadal występowali razem także zawodowo. W dniach 10 i 11 stycznia poprowadzili Koncerty Prezydenckie w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie. Wydarzenie odbiło się jednak szerokim echem nie tylko ze względu na muzykę. Część publiczności krytykowała sposób prowadzenia koncertów, zarzucając małżonkom brak przygotowania, pomyłki i czytanie programu z kartek.

Podczas drugiego koncertu sytuacja przybrała taki obrót, że część prowadzenia przejął dyrektor filharmonii Przemysław Neumann. Później publicznie przeprosił za przebieg wydarzenia i poinformował, że Magda Modra i Marek Krupski nie otrzymają umówionego wynagrodzenia. Również rzeczniczka filharmonii potwierdziła, że podczas wydarzenia pojawiły się trudności związane z prowadzeniem programu.

Małżonkowie nie pozostawili sprawy bez odpowiedzi. Kilka dni później wspólnie odnieśli się do sytuacji, przekazując, że sprawa została skierowana do kancelarii adwokackiej i że zamierzają podjąć dalsze kroki prawne. Był to jeden z ich ostatnich głośnych momentów, kiedy publicznie występowali jako zawodowy duet.

Jeszcze we wrześniu 2025 r. przypadała ich 18. rocznica ślubu. W tym samym roku do warszawskiego sądu wpłynął jednak pozew rozwodowy. Sprawa została wniesiona z powództwa Marka Krupskiego.

Informacja o rozwodzie stała się publiczna 24 marca 2026. Termin pierwszej rozprawy wyznaczono na 30 września 2026 r.

Magda Modra i Marek Krupski nie przedstawili publicznie jednej, wspólnej i jednoznacznej przyczyny rozpadu swojego małżeństwa. Nie ma więc podstaw, by wydarzenia w Filharmonii Szczecińskiej, późniejszy spór dotyczący wynagrodzenia czy zmiany widoczne w ich mediach społecznościowych przedstawiać jako bezpośredni powód rozstania. W historii ich relacji są to elementy chronologii, a nie wyjaśnienie tego, dlaczego po latach zdecydowali się pójść osobnymi drogami.

Ona mówiła o nowym życiu, on o dobru dzieci. Tak komentowali rozprawę

Po rozprawie Magda Modra i Marek Krupski zupełnie inaczej komentowali to, co wydarzyło się w sądzie. Modra nie ukrywała ulgi i mówiła wprost o rozpoczęciu kolejnego etapu swojego życia.

„Cieszę się, że zaczynam nowe życie. I że udało się orzec rozwód na pierwszej rozprawie” — powiedziała w rozmowie z Pudelkiem.

Marek Krupski podszedł do sytuacji znacznie bardziej powściągliwie. W swojej wypowiedzi skupił się przede wszystkim na dzieciach i podkreślił, że rozstanie rodziców trudno traktować jako powód do świętowania.

„Cieszę się tylko dlatego, że udało się ten temat załatwić w układzie dla dobra dzieci, natomiast to nie jest rzecz, z której człowiek powinien się cieszyć. Chyba nie ma tu nic do radości” — mówił w rozmowie z „Super Expressem”.

Te dwa komentarze pokazują, jak różnie oboje mówili o tym samym momencie. Ona patrzyła już w stronę nowego rozdziału, on akcentował przede wszystkim sytuację rodziny i dzieci.

Formalny status sprawy wymaga jednak ważnego doprecyzowania. Choć bezpośrednio po rozprawie część mediów, a także sama Modra w swojej wypowiedzi, mówiła o orzeczonym rozwodzie, później Anna Leszczyńska z Sądu Okręgowego w Warszawie przekazała, że wyrok nie został wydany, a publikację orzeczenia odroczono do 13 października.

To właśnie na tym etapie zatrzymała się historia związku, który przed laty zaczynał się od przypadkowego spotkania w taksówce i słów Marka: „Zakochałem się od pierwszego wejrzenia”.

Magda Modra, Marek Krupski, Mia Krupska
AKPA /

Magda Modra, Marek Krupski, Mia Krupska 

Źródła: TV Puls, Teraz Wilanów, VIVA.pl, WP Kobieta, Plejada, Pudelek, TVN, Fakt, Super Express