Julie Andrews miała za sobą Oscara, światową sławę i role, które przeszły do historii kina. Jej znakiem rozpoznawczym był jednak przede wszystkim głos. Kiedy po operacji zorientowała się, że go straciła, mówiła o depresji i utracie własnej tożsamości. Potem pozwała lekarzy i musiała znaleźć dla siebie zupełnie nowe życie.

WIDEO…

player placeholder

Julie Andrews zaczęła jako dziecko. Potem świat zobaczył ją jako Mary Poppins

Zanim stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd musicalu, Julie Andrews była dziecięcą aktorką i piosenkarką. W wieku zaledwie 13 lat zadebiutowała na West Endzie, a w 1954 r. pojawiła się na Broadwayu w musicalu „The Boy Friend”. Później przyszły role w „My Fair Lady” i „Camelot”, które uczyniły ją gwiazdą sceny teatralnej. Wszystko prowadziło jednak do momentu, który na zawsze miał zmienić jej karierę. W 1964 r. zagrała tytułową bohaterkę w „Mary Poppins”. Za tę rolę dostała Oscara dla najlepszej aktorki. Rok później pojawiła się jako Maria von Trapp w „Dźwiękach muzyki” i otrzymała Złoty Glob. Julie Andrews znalazła się na samym szczycie.

Przez kolejne lata występowała w filmach, teatrze i telewizji. Publiczność znała jej twarz, ale równie ważny był głos. Andrews dysponowała czterooktawowym sopranem. To właśnie dlatego wydarzenia z końca lat 90. okazały się dla niej czymś znacznie poważniejszym niż zwykłą zawodową przeszkodą. Problem pojawił się podczas występów na Broadwayu, a jego konsekwencje miały już pozostać z nią na zawsze.

Zobacz także:
Julie Andrews
Getty Images

Poszła na operację. Kiedy się obudziła, jej głos był trwale uszkodzony

Julie Andrews poddała się operacji w nowojorskim szpitalu Mount Sinai. Zabieg miał usunąć zmiany na strunach głosowych. Początkowo podejrzewano nienowotworowe guzki, jednak okazało się, że aktorka miała problemy z mięśniami strun głosowych. Schorzenie mogło być związane z przeciążeniem głosu podczas pracy. Po operacji stało się jednak coś, co dla kobiety, która przez dekady śpiewała na największych scenach, było ciosem trudnym do zaakceptowania — jej głos został trwale uszkodzony.

Po latach Andrews wracała pamięcią do chwili, w której zrozumiała, co się stało. W 2019 r. mówiła o skutkach operacji bez ukrywania emocji: „Popadłam w depresję. Czułam się, jakbym straciła swoją tożsamość”. Nie chodziło przecież wyłącznie o narzędzie pracy. Śpiew towarzyszył jej od dzieciństwa, zaprowadził ją na West End i Broadway, a potem do „Mary Poppins” i „Dźwięków muzyki”. Nagle ta część życia została jej odebrana.

Nie pogodziła się z tym bez walki. Julie Andrews pozwała lekarzy

Aktorka próbowała odzyskać możliwość śpiewania. Przechodziła kolejne zabiegi, ale żaden z nich nie przyniósł rezultatu, na który liczyła. W 1999 r. zdecydowała się również na krok prawny i złożyła przeciwko lekarzom pozew o błąd medyczny. Sprawa zakończyła się ugodą rok później. Jej głosu nie udało się jednak przywrócić do dawnej postaci.

To właśnie ten fragment jej historii pokazuje skalę straty najmocniej. Kobieta, której śpiew stał się częścią ekranowej legendy, nie ukrywała, za czym tęskni najbardziej. „Śpiew był najważniejszy ze wszystkiego” — przyznała. Tymczasem kariera, która rozpoczęła się jeszcze w dzieciństwie i przez dekady była nierozerwalnie związana z muzyką, musiała nagle zostać ułożona na innych zasadach.

Kiedy jedna kariera się skończyła, córka podsunęła jej pomysł na następną

Historia Julie Andrews nie zatrzymała się jednak w szpitalu Mount Sinai. Kiedy śpiew przestał być dla niej możliwy w dawnej formie, pojawiła się propozycja, której wcześniej mogła nie traktować jako oczywistego kierunku. Jej córka Emma zachęciła ją do pisania książek dla dzieci. Andrews przyznawała później, że w połowie swojej 60-tki rozpoczęła w ten sposób zupełnie nową karierę. To właśnie pisarstwo stało się jednym z obszarów, w których mogła nadal tworzyć.

Jednocześnie nie zniknęła z ekranów. W późniejszych latach pojawiła się w „Pamiętniku księżniczki”, użyczyła głosu królowej Lilian w serii „Shrek”, współtworzyła i prowadziła „Julie’s Greenroom”, a także podkładała głos Lady Whistledown w serialu „Bridgerton”. Napisała również książki dla dzieci i dwie autobiografie. Jej kariera zmieniła więc kierunek, ale się nie skończyła.

Julie Andrews
Getty Images

Po wszystkim powiedziała, co chciałaby po sobie zostawić

Po latach, podczas spotkania z fanami związanego z premierą książki „Home Work: A Memoir of My Hollywood Years”, Julie Andrews mówiła o tym, że uszczęśliwianie ludzi i sprawianie, by dobrze się czuli, stało się jej życiową misją. Do takiego miejsca dochodziła jednak po okresie, w którym musiała zmierzyć się z utratą czegoś, co przez większą część życia definiowało jej zawodową drogę.

Historia Julie Andrews zaczyna się więc od dziecięcych występów, prowadzi przez West End, Broadway, Oscara i status międzynarodowej gwiazdy, ale jeden z jej najmocniejszych rozdziałów wydarzył się wtedy, gdy zabrakło tego, z czym kojarzono ją najmocniej. Straciła możliwość śpiewania tak jak wcześniej, podjęła próby leczenia, weszła na drogę prawną, a ostatecznie znalazła inne sposoby na dalszą twórczość. Mary Poppins dała jej światową sławę, ale jej późniejsze losy stały się historią o życiu po utracie głosu, który przez dekady był centrum jej kariery.

Źródło: Plejada