Łodzianka z krwi i kości. Od jednej babci nauczyła się niezależności w myśleniu i gry w brydża. Od drugiej – empatii i gotowania. Jako majster na budowie zarządzała 90 robotnikami, część nie umiała czytać ani pisać. To była szkoła życia. Od 16 lat rządzi rodzinnym miastem. Dzięki niej hasło „Jestem z Łodzi” znów brzmi dumnie. Hanna Zdanowska opowiada Beacie Nowickiej o swoich korzeniach, ukochanych miejscach i marzeniach.
WIDEO…
Hanna Zdanowska wychowała się w rodzinie silnych kobiet. Wszystko zaczęło się od babci Wandy
Kobiety rządzą?
W mojej rodzinie rządzą od niepamiętnych czasów, szczególnie po stronie mamy. Prababcia i babcia były wyemancypowane, samodzielne w swoich decyzjach, sądach i przedsiębiorcze. Babcia Wanda urodziła się w 1901 roku. Polska nie istniała jako niepodległe państwo. Jej młodość przypadła na szczytowy okres walki emancypantek o prawa wyborcze, edukację i niezależność finansową. Babcia pochodziła z zamożnej rodziny. Nie musiała pracować, mogła zostać panią domu i wydawać przyjęcia, ale postawiła na edukację. Miała ogromną potrzebę uczenia się i dzielenia się wiedzą. Była nauczycielką z powołania. W czasach przedwojennych tworzyła szkółki niedzielne, po wojnie pracowała w szkole. Wymagająca, a jednocześnie empatyczna i uważna. Charyzmatyczna. Zdeterminowana, aby dać młodym szansę na lepsze życie. Pamiętam, jak jej byli uczniowie odwiedzali ją w domu ze swoimi dziećmi.
Ciekawi mnie ten dom, bo z pewnością Panią ukształtował. Jaki był?
Otwarty, ciepły, pełen gości. Dziadek Zygmunt był jednym z pionierów spółdzielczości w Łodzi. Pasjonat polityki, spraw międzynarodowych i sytuacji geopolitycznej. Powtarzał, że „należy pomagać ludziom, ale nie rodzinie, bo w rodzinie wszyscy są zdolni i sami sobie poradzą”. Dziadkowie byli zapalonymi brydżystami. Babcia nauczyła mnie grać w brydża. Gdy brakowało im czwartego, siadałam z dorosłymi przy stole i graliśmy robra. Dziadkowie mieszkali na Julianowie, przedwojennym osiedlu domów jednorodzinnych. Kiedy dziadek kupił pierwszy w okolicy telewizor, sąsiedzi przychodzili do nas na wieczorki telewizyjne. Z kolei babcia ze strony taty, choć wykształcona, wybrała rolę strażniczki ogniska domowego. Rodzina, dom, codzienne wspólne posiłki, przyjmowanie gości, których przyprowadzał dziadek – to był jej świat. Pamiętam ją ze wspaniałej kuchni, od niej uczyłam się gotowania ulubionych rodzinnych potraw.
Dwa silne wzorce kobiecości…
Z każdego coś przejęłam. Moja mama była mniej aktywna od swojej mamy, ale to ona decydowała o większości spraw w naszym domu. Tata, z zawodu inżynier, poświęcił całe życie na budowanie Łodzi. Miałam też cudowną, starszą o osiem lat siostrę, która wprowadzała mnie w świat. Mój background rodzinny jest wielowątkowy, ukształtował człowieka, jakim jestem. Moi współpracownicy mówią, że mam duże wyczucie do ludzi i lubię obserwować świat. I coś w tym jest.
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, który będzie dostępny w sprzedaży od czwartku 5 listopada.
Co jeszcze w VIVA! 21/2026?
Robert Wolański: W poruszającej rozmowie o tym, czy można oswoić się z bólem po odejściu ukochanej osoby
Plebiscyt VIVA! People Power! 2026: Wyjątkowi ludzie, niezwykłe wydarzenia! Przedstawiamy nasze tegoroczne nominacje
Hanna Zdanowska: Prezydent Łodzi o swoich korzeniach, ukochanych miejscach, marzeniach i… polityce
O tym się mówi: Dziesięć lat po śmierci wychodzą na jaw tajemnice życia Leonarda Cohena
Natalia Sikora: Wokalistka o intrygującym głosie, aktorka, malarka. Co ją motywuje?
Podróże: Bikepackerka Karolina Madej o podróży przez Alaskę i Kanadę