Krzysztof Daukszewicz przeżył osobistą tragedię, która na zawsze odmieniła jego życie. Pod koniec października 2006 roku zmarła jego żona, Małgorzata Kreczmar, matka czwórki jego dzieci. Kobieta zmagała się z ciężką chorobą, a lekarzom nie udało się jej uratować. Po tej bolesnej stracie satyryk nie wierzył, że kiedykolwiek będzie jeszcze zdolny pokochać inną kobietę. Przez następnych osiem miesięcy nie dopuszczał do siebie myśli o nowym uczuciu. Wszystko zmieniło spotkanie z Violettą Ozminkowski, która również znała ból po stracie bliskich. Ich historia rozpoczęła się od wywiadu, ale szybko okazało się, że połączyło ich coś znacznie głębszeg
WIDEO…
Krzysztof Daukszewicz, Violetta Ozminkowski-Daukszewicz, Warszawa 09.09.2017
Zaczęli spotykać się prywatnie, rozmawiać więcej i więcej. Uczucia kiełkowały stopniowo. Wraz z nimi pojawiły się pierwsze wątpliwości ze strony bliskich. "Przyjaciele pytali, czy zastanowiliśmy się, co robimy. Większość twierdziła, że pakujemy się w kłopoty. Sądzili, że jest za wcześnie po śmierci Małgosi. A mnie ostrzegali, bo to artysta, a poza tym ich zdaniem za szybko się pocieszył", przyznała żona satyryka.
ZOBACZ TAKŻE: Związek z Elżbietą Grocholską nadał jego życiu sens. Krzysztof Zanussi żałował, że rzucił się w to uczucie tak późno
Swój związek ukrywali przed dziećmi, początkowo dla ich dobra. Gdy jednak zdecydowali się na ujawnienie prawdy, one bardzo szybko zaakceptowały decyzję rodziców. "Chłopcy zaakceptowali Violę po 15 minutach. A z córką Violi to wręcz się kochamy" — mówił w wywiadzie dla Polityki. "Jestem wdzięczna naszym dzieciom. Nie tylko się nawzajem polubiły, ale szalenie nas od początku wspierały w naszych nieudolnych zalotach", dodawała z ulgą jego żona.
Krzysztof Daukszewicz, Violetta Ozminkowski-Daukszewicz, 21.12.2022 Warszawa
Krzysztof Daukszewicz może liczyć na wsparcie żony
Miłość wyrwała ich obu ze stagnacji i niechęci do życia. "Spadając w otchłań, podaliśmy sobie rękę. Nasze spotkanie uratowało nam życie" — mówiła Violetta Ozminkowski w rozmowie dla Polityki. Od blisko 15 lat satyryk i dziennikarka są małżeństwem. Ślub odbył się w tajemnicy, nawet przed nimi samymi. "Na Mazurach, w weekend majowy wzięliśmy ślub [...] Było tylko dwoje świadków: Jurek Niemczuk, scenarzysta m.in. "Rancza", i jego żona. Tuż po ślubie chcieliśmy popłynąć na ryby, ale okazało się, że świadkowie urządzili nam wesele. Byli bardziej od nas przewidujący" — wspominał satyryk w rozmowie z Polska Times.
SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Razem na dobre i na złe. Oto niezwykła historia miłości Katarzyny Skrzyneckiej i Marcina Łopuckiego
Dziś małżonkowie mieszkają pod Warszawą. Są szczęśliwsi niż kiedykolwiek, wspierają się na każdym kroku. Szczególnie w ostatnich tygodniach. Żona Krzysztofa Daukszewicza stanęła po jego stronie po sytuacji, która miała miejsce na antenie TVN24. Zamieściła wówczas na Facebooku emocjonalny wpis, w którym zapewniła o dobrych intencjach męża. "Stała się straszna rzecz, bo ból jest bólem, nawet jeśli Krzyś jest ostatnim człowiekiem na kuli ziemskiej, który chciałby Panu Piotrowi Jaconiowi i jego rodzinie go zadać. Wiele razy słyszałam o panu Piotrze dużo dobrego z Krzysia ust, nasi przyjaciele wiedzą, że to prawda. Stało się i się nie odstanie. Krzyś już go przeprosił prywatnie wczoraj i oficjalnie dzisiaj, a jeszcze pewnie wiele razy będzie przepraszał" — napisała Violetta Ozminkowski.
Krzysztof Daukszewicz z żoną, Violetta Ozminkowski-Daukszewicz, Warszawa 30.03.2019