Byli jedną z najpiękniejszych par w świecie show-biznesu. Agnieszka Maciąg i Robert Wolański przeżyli razem 30 lat. Agnieszka zmarła 27 listopada 2025 roku. Zostawiła po sobie pustkę nie do wypełnienia i żal. Ich historię Robert opisał w książce „Agnieszka Maciąg. Historia pewnej miłości”. VIVIE! opowiedział o życiu bez Niej, a do sesji stanął z córką Heleną.
WIDEO…
Robert Wolański samotnie mierzył się z chorobą Agnieszki Maciąg. Musiał zadbać również o córkę
[...]
Anastazja Jakubiak po śmierci Tomka, Małgorzata Kalicińska po śmierci męża opowiadały mi, że uwaga wszystkich skupia się na chorym, a nikt nie myśli o opiekunie takiej osoby. Zostają sami ze swoimi emocjami, lękami. Ktoś się Tobą zaopiekował?
Byłem z tym sam. Fizycznie. Emocjonalnie wspierali mnie przyjaciele. Ale oni byli daleko, w sensie kilometrów. I miałem Helenę, którą też musiałem się zaopiekować. Gdy Agnieszka zachorowała, Helena była w szkole w chmurze. To okazał się fajny system przy naszym trybie życia. Tylko że nasze zaangażowanie w jej naukę musiało być bardzo duże. Byliśmy jej nauczycielami. To było w porządku, dopóki nasze życie wyglądało normalnie. Ale Agnieszka zachorowała w maju, a przed Heleną był miesiąc egzaminów. Żyłem między szpitalem, gdzie byłem z Agą, a domem, gdzie pomagałem córce w nauce i starałem się zapewnić jak najnormalniejsze życie. Musiałem mieć czas na spacery z nią, grę w badmintona… Nie chciałem, żeby czuła ciężar tej sytuacji, ale niespecjalnie miałem inne wyjście. W pewnym momencie włączył się Michał, syn Agnieszki. Przyjeżdżał, zajmował się Heleną, zabierał ją na wycieczki.
Piszesz posty na profilu Agnieszki, napisałeś książkę. Może to zrobiłeś dla siebie?
To jest chyba rodzaj terapii.
CZYTAJ TEŻ: Ma zaledwie 20 lat i został mistrzem świata F1! Kimi Antonelli skrywa zaskakującą historię
Robert Wolański napisał książkę po śmierci Agnieszki Maciąg. „To jest chyba rodzaj terapii”
Od czego się zaczęło?
Po śmierci Agnieszki przyjechaliśmy z Heleną do Warszawy. Byłem u mojej przyjaciółki Anki, a że zbliżało się Boże Narodzenie, ona wpadła na pomysł, żebym zamieścił świąteczne przepisy z książki Agnieszki. Zrobiłem to. I było to na tyle naturalne, że pomyślałem, że wystarczy o śledziach i że może warto cytować tam fragmenty książek Agnieszki. Otwierałem je na chybił trafił i pisałem. Okazało się, że ludzie, którzy Ją cenili, czekają na te wpisy. Zacząłem pisać naszą historię. Najpierw dla siebie, żeby poczuć jeszcze raz naszą miłość od początku i żeby nigdy o niej nie zapomnieć. Dlatego ta książka jest taka szczera, bo nie planowałem jej publikować. Miała być tylko dla mnie.
A potem zmieniłeś zdanie?
Okazało się, że pisanie jej, choć było dla mnie bardzo ciężkie, dało mi siłę, żeby przetrwać ten czas. Potem ludzie, którzy wciąż zaglądali na profil Agnieszki, proponowali, żebym napisał książkę. I wtedy zacząłem dostawać propozycje od wydawnictw. Na początku uważałem, że nie dam rady, że to zbyt intymne. Ale po czasie zrozumiałem, że nie tylko ja kochałem Agnieszkę, że jest mnóstwo osób, które przeżywają Jej stratę albo stratę kogoś bliskiego, i może moje myśli pisane przez cały ten rok pomogą komuś przetrwać żałobę. Po spotkaniu z redaktorem już wiedziałem, że to musi być forma biografii. O nas, o naszym związku, naszej miłości wiele zostało powiedziane i napisane. Ale gdy zacząłem pisać sam, zacząłem sobie przypominać różne rzeczy ukryte w zakamarkach pamięci. Wiesz, co mnie zaskoczyło? W moich oczach Agnieszka była osobą, która miała wielką rodzinę, która była dla Niej ważna, i mi się to podobało, bo miałem inne doświadczenia. Moja mama zmarła, gdy miałem 10 lat. Wychowywała mnie babcia. Gdy zacząłem pracować nad książką, prowadziłem długie rozmowy z Jej starszym bratem Krzyśkiem. Okazało się, że on opowiedział mi zupełnie inną historię. I zrozumiałem, że choć byliśmy z Agnieszką z dwóch różnych światów, przeżycia mieliśmy podobne. Ale Ona dzięki swojej drodze i mądrości doszła do tego, że trzeba kochać mimo wszystko. Że trzeba wybaczać i pamiętać tylko to, co było dobre. Że nie ma sensu zatruwać się tym, co było złe, skoro to już minęło.
Dużo kosztowała Cię praca nad tą książką?
Ogromnie dużo. Ale z drugiej strony pisanie dało mi zajęcie i pewnego rodzaju lekkość, bo przypominałem sobie rzeczy, które były piękne. Uczucia, sytuacje, o których w ogóle nie pamiętałem.
[...]
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, który będzie dostępny w sprzedaży od czwartku 5 listopada.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ich miłość trwa już ponad trzy dekady. Danuta Holecka u boku męża spełniła swoje marzenia. Teraz drży o jego przyszłość
Co jeszcze w VIVA! 21/2026?
Robert Wolański: W poruszającej rozmowie o tym, czy można oswoić się z bólem po odejściu ukochanej osoby
Plebiscyt VIVA! People Power! 2026: Wyjątkowi ludzie, niezwykłe wydarzenia! Przedstawiamy nasze tegoroczne nominacje
Hanna Zdanowska: Prezydent Łodzi o swoich korzeniach, ukochanych miejscach, marzeniach i… polityce
O tym się mówi: Dziesięć lat po śmierci wychodzą na jaw tajemnice życia Leonarda Cohena
Natalia Sikora: Wokalistka o intrygującym głosie, aktorka, malarka. Co ją motywuje?
Podróże: Bikepackerka Karolina Madej o podróży przez Alaskę i Kanad.