Danuta Holecka od wielu lat była jedną z najważniejszych twarzy Telewizji Polskiej. Stanowisko szefowej Wiadomości TVP1 zajmowała przez wiele lat, jednak po zmianach w zarządzie telewizji dziś oglądać możemy ją w TV Republika. Chociaż w mediach obecna jest od lat, wiele osób nie wie, jak wygląda jej życie prywatne, a także nie słyszało o jej niezwykłej relacji z ukochanym mężem... Od kilku dni o dziennikarce jest głośno ze względu na głośną sprawę z jej mężem.
WIDEO…
Danuta Holecka i Krzysztof Holecki — historia miłości
Dziennikarka TVP ma 58 lat i pochodzi z Lidzbarka. Stosunkowo wcześnie przeniosła się do Warszawy, gdzie kontynuowała naukę po ukończeniu szkoły podstawowej, a następnie podjęła studia ekonomiczne, choć w młodości marzyła o medycynie. Jednak los wynagrodził przyszłej dziennikarce... w miłości. Bowiem to właśnie w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej poznała swojego męża, Krzysztofa Dunina-Holeckiego. On organizował wyjazd do pracy sezonowej w Holandii, ona pojechała zbierać warzywa. Do kraju wrócili jako para, a 1,5 roku później byli już małżeństwem.
Danuta Holecka z mężem, Krzysztof Dunin-Holecki, Bal Dziennikarzy 2013, 9.02.2013
Według informacji krążących w sieci zakochany mężczyzna rozstał się ze swoją ówczesną żoną, oraz oświadczył Danucie po zaledwie trzech tygodniach znajomości. „Kiedy wychodziłam za mąż, byłam bardzo młoda i chciałam tylko kochać, być kochaną i mieć zdrowe dzieci. I o to prosiłam Boga”, mówiła kiedyś w wywiadzie dla Życia na Gorąco.
CZYTAJ TAKŻE: Danuta Holecka zalała się łzami na wizji! Ujawniła, co wydarzyło się podczas zatrzymania jej męża
Jej ówczesna ścieżka edukacji zupełnie nie wskazywała na to, że w przyszłości podejmie karierę medialną. Na studiach dorabiała jako krupierka w kasynie, a po studiach szykowała się do pracy na Giełdzie Papierów Wartościowych. Jednak gdy w 1992 roku Danuta Holecka usłyszała w telewizji, że szukają prezenterów programów informacyjnych, w tajemnicy przed mężem zgłosiła swoją kandydaturę... I okazała się absolutnie bezkonkurencyjna. Od tamtego czasu przez lata była wierna Telewizji Polskiej, a od końca 2023 r. kojarzona jest przede wszystkim z programu „Dzisiaj” w TV Republika.
Danuta Holecka z mężem, Krzysztof Dunin-Holecki, Premiera filmu "Smoleńsk", 5.09.2016
Danuta Holecka i Krzysztof Holecki — życie prywatne, dzieci
Dziennikarka przed laty przyznała, że największą dumą jej i jej męża są ich dzieci, bliźniacy Stefan i Julian. Młoda dziennikarka z powodzeniem łączyła pracę zawodową z opieką nad dziećmi i domem, a domownicy zapewniali, że była wspaniałą gospodynią o niesamowitych zdolnościach kulinarnych — jednak wyrzucała sobie później, że poświęcała im zdecydowanie za mało czasu. „Na szczęście oni od razu mnie uspokajają, że to nieprawda. Ale mimo wszystko…” — zwierzała się później. (cyt. za Polityka.pl). W synach zaszczepiła miłość do Boga. Obaj studiowali medycynę.
Niestety 9 lipca 2024 r. w ich rodzinie wydarzyła się tragedia: w wieku zaledwie 31 lat zmarł jeden z synów pary, Julian. Jego pogrzeb odbył się sześć dni później w kościele św. Kazimierza w Warszawie.
W trudnych momentach jak ten dziennikarka może liczyć na wsparcie męża. Chociaż na wydarzeniach branżowych i czerwonych dywanach pokazywali się raczej sporadycznie, brak medialnego zainteresowania nigdy im nie przeszkadzał. Od ponad 30 lat tworzą zgodne małżeństwo, nieskażone kłótniami i awanturami. Oboje z zapałem poświęcają się swojej pracy, w wolnych chwilach dbając o swoje domowe ognisko. Krzysztof Dunin-Holecki jest przedsiębiorcą, a od 2004 roku prowadzi swój własny biznes — firmę Grand Prix Parkingi Strzeżone.
Mąż Danuty Holeckiej skuty kajdankami. Dziennikarka ujawnia kulisy interwencji, policja zabiera głos
Niedzielna wizyta Danuty Holeckiej i jej męża na cmentarzu przy ulicy Fosa na warszawskim Służewie zakończyła się policyjną interwencją, której finał odbił się szerokim echem w mediach. Przypomnijmy, że 1 listopada małżonkowie przyjechali odwiedzić grób syna zmarłego w 2024 roku.
Krzysztof Dunin-Holecki miał jednak wjechać samochodem za znak B-1, oznaczający zakaz ruchu w obu kierunkach, obowiązujący w związku z czasową organizacją ruchu. Według policji mężczyzna odmówił podania danych osobowych, nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy i próbował oddalić się z miejsca kontroli. Kiedy nie zastosował się do wezwania, by wrócić do samochodu i poddać się legitymowaniu, doszło do szarpaniny. Policjanci obezwładnili go, powalili na ziemię i założyli kajdanki, co zarejestrowano na nagraniach opublikowanych przez Telewizję Republika.
Zupełnie inaczej przebieg zdarzenia przedstawiła sama dziennikarka, która 2 listopada zabrała głos w programie „Dzisiaj”. Przyznała, że nie zauważyła znaku drogowego, a gdy funkcjonariusz poinformował o możliwym wykroczeniu, zaproponowała zawrócenie samochodu. Policjant miał jednak odmówić, chcąc wcześniej udzielić pouczenia. Holecka zapewniała również, że pojazd znajdował się w miejscu przeznaczonym do parkowania, dlatego nie potrzebowała specjalnego zezwolenia parafii. Podkreśliła, że od dłuższego czasu niemal codziennie odwiedza cmentarz i wcześniej nie spotkała się z podobną sytuacją. Jak relacjonowała, jej mąż wysiadł z samochodu, a funkcjonariusz nakazał mu powrót do środka.
Problem pojawił się podczas legitymowania, ponieważ Krzysztof Dunin-Holecki nie miał przy sobie dokumentów. Prezenterka przekonywała, że próbowała pomóc policjantom w ustaleniu jego tożsamości. „Obok stał samochód, były numery rejestracyjne, policja ma możliwość sprawdzenia natychmiastowego, czy podaje prawdziwe dane. Ale nikt tego nie zrobił”, mówiła na antenie. Według jej relacji na miejsce przyjechał także ich syn, który dostarczył dokumenty ojca, lecz mężczyzna nadal pozostawał w kajdankach. „Potem drugi raz, kiedy siedział skuty, mówiłam, jak się nazywa mąż. Potem pan miał rozkuć, kiedy przyszedł syn. Syn miał dokumenty, podał, poświadczył. Nie, mąż dalej siedział zakuty. Tak wyglądała ta prawda”, opowiadała, zaznaczając, że „nie ma żadnych powodów, by kłamać”.
Sam Krzysztof Dunin-Holecki nie chciał szczegółowo komentować zdarzenia w rozmowie z Onetem, określając je jedynie słowem „ustawka”. Policja podtrzymuje natomiast, że zastosowanie kajdanek miało zapobiec samowolnemu oddaleniu się mężczyzny. Jak poinformowała w rozmowie z Wirtualną Polską asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowa Komendy Rejonowej Policji Warszawa II, „Interwencja zakończyła się skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu w związku z wykroczeniem z artykułów 92 oraz 65 Kodeksu wykroczeń”. Chodzi o art. 92 § 1 oraz art. 65 Kodeksu wykroczeń, dotyczące niezastosowania się do znaku drogowego i odmowy udzielenia wymaganych informacji podczas legitymowania. Mężczyźnie grozi grzywna lub ograniczenie wolności, jednak o jego odpowiedzialności rozstrzygnie dopiero sąd. Policjantka wyjaśniła również, co wydarzyło się po zatrzymaniu: „W związku z tym, że pan był zatrzymany na miejscu zdarzenia, sporządzono protokół, w którym odnotowano godzinę zatrzymania, jak również godzinę zwolnienia. Kierujący po przeczytaniu protokołu i naniesieniu stosownych uwag podpisał protokół i został zwolniony”.
Sprawą zainteresował się także Rzecznik Praw Obywatelskich, który zwrócił się do Komendy Stołecznej Policji o wyjaśnienia. Tymczasem emocje towarzyszące całej sytuacji dały o sobie znać podczas poniedziałkowego wydania „Dzisiaj”. Gdy reporterka Edyta Lewandowska, relacjonująca wydarzenia sprzed Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie, przekazała Holeckiej wyrazy wsparcia od zgromadzonych tam osób skandujących jej imię, dziennikarka nie zdołała powstrzymać łez. Wzruszona podziękowała koleżance i poprosiła, by przekazała uczestnikom zgromadzenia wyrazy miłości. Telewizja Republika przedstawiała interwencję jako represje wobec osób związanych ze stacją, podczas gdy policja wskazywała na naruszenie przepisów i zachowanie kierowcy podczas kontroli.
Źródło: Polityka.pl, Kobieta.interia.pl
Danuta Holecka z dziećmi, 1995
Danuta Holecka z mężem, Krzysztof Dunin-Holecki, Bal Dziennikarzy 2003, 28.07.2003