Są obietnice, które nabierają szczególnego znaczenia, gdy odchodzi ktoś najbliższy. Robert Wolański wciąż próbuje odnaleźć się w rzeczywistości bez Agnieszki Maciąg, kobiety, z którą dzielił życie przez 30 lat. Tęskni za jej głosem, bliskością i mądrością, a każdy kolejny dzień jest dla niego próbą oswojenia bolesnej nieobecności. Jest jednak coś, co pomaga mu patrzeć w przyszłość – ich córka Helena i szczególne zadanie, które powierzyła mu ukochana żona. W niezwykle szczerej rozmowie z VIVĄ! fotograf opowiada o miłości, która nie kończy się wraz z odejściem, ojcowskiej odpowiedzialności i słowach Agnieszki, które dziś wyznaczają mu kierunek.
WIDEO…
TYLKO W VIVIE! Robert Wolański nie zapomina o tym, o co prosiła go Agnieszka Maciąg. Chodzi o ich córkę
– Łapiesz się na tym, że chcesz Jej coś powiedzieć, zadzwonić do Niej?
Zadzwonić nie, ale często chcę Jej coś opowiedzieć. I robię to. Tylko że nie dostaję odpowiedzi. Ale jestem bardzo świadomy, że Jej nie ma. To jest bardzo duża rana, która się nie zagoiła. Ale wiesz, ja nie słyszę wysokich dźwięków. Gdy Ona po chemii odpoczywała w salonie na kanapie, a ja się krzątałem po domu, starałem się bardzo nie przegapić, że mnie woła. W końcu zacząłem słyszeć, że mnie woła, choć wcale tego nie robiła. Teraz też czasem słyszę, jak mnie woła…
– Pozwoliłeś Jej odejść. To wielka sprawa kochać kogoś tak, by mu na to pozwolić.
I to było drugi raz. W czasie tego kryzysu, o którym opowiadałem, poprosiłem Ją o spotkanie. I powiedziałem Jej wtedy, że kocham Ją tak bardzo, że muszę pozwolić Jej odejść. To spowodowało, że spojrzała na mnie inaczej i poczuła się wolna. Zwolniona ze wszystkiego. I teraz było podobnie… Nie powiedziałem Jej tego, gdy jeszcze była świadoma… dopiero później.
Robert Wolański, Helena Wolańska, VIVA! 21/2026
Robert Wolański, Helena Wolańska, VIVA! 21/2026
– Te trzy lata choroby bardzo zmieniły Waszą relację?
Pogłębiły ją. Agnieszka była zupełnie pewna, że już tak totalnie może na mnie liczyć, że zrobię dla Niej absolutnie wszystko.
– Jesteś gotowy, by wrócić do pracy?
Próbuję. Zrobiłem na razie kilka sesji i miałem z tego radość. Ale szukam siebie na nowo na wielu płaszczyznach. Jestem otwarty. Na razie jednak mam zbyt wielki hałas w głowie i żyję w strachu przed przyszłością. Dostałem nakaz od Agnieszki, żebym sprawił, by Hela była zdrowa i szczęśliwa. Z powodów emocjonalnych tylko ta myśl przyświeca mi na razie. Chcę, żeby miała fajne życie… mimo wszystko.
– I znów nie myślisz o sobie?
Jesteś kolejną osobą, która mi to uświadamia. A ja za każdym, gdy to słyszę, jestem zdziwiony. Może tę książkę napisałem też dla siebie. Bo choć sam proces nie był łatwy, poczucie celu było bardzo ważne. Wiesz, ja w tym nowym świecie bez Agnieszki nie jestem zagubiony, ale ciągle jestem zdezorientowany. I muszę przyzwyczaić się do tego, że życie toczy się dalej i że tak już będzie zawsze, że Jej nie będzie, że mi nie poradzi, co mam ze sobą zrobić w tej sytuacji. Bo Ona na pewno wiedziałaby, co powinienem zrobić. I na pewno zwróciłaby mi uwagę, że się martwię na zapas, bo zawsze to robiłem.
– Potrzeba czasu, żeby Twój wagonik trafił znów na dobry tor.
Są dwie szkoły. Jedni mówią, że czas leczy rany, a drudzy, że niczego nie zmienia. Nie wiem jeszcze, którą opcję wybrać.
– Najlepszą dla siebie.
Na razie chcę przetrwać kolejny dzień. I sprawić, żeby każdy kolejny był lżejszy dla Helenki.
Rozmawiała KATARZYNA PIĄTKOWSKA
____________________________________
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, który będzie dostępny w sprzedaży od czwartku 5 listopada.
Robert Wolański, VIVA! 21/2026, okładka