W książce „Kochany Misiu. O sobie, piciu i całej reszcie” Agnieszka Osiecka w bardzo osobisty sposób opowiada o związku z Danielem Passentem. Był ważnym mężczyzną w jej życiu, to z nim próbowała stworzyć dom, rodzinę, urodziła swoje jedyne dziecko, córkę Agatę Passent, dzisiaj znaną pisarkę i dziennikarkę.

WIDEO

player placeholder

Agnieszka Osiecka o Danielu Passencie: wybłagał mnie sobie

Agnieszka Osiecka była zawsze otoczona mężczyznami. Kiedy poznała Daniela Passenta na przełomie lat 60. i 70. miała za sobą już dwa małżeństwa – z Wojciechem Frykowskim, „Frykiem”, jak go nazywała, i Wojciechem Jesionką, z którym się w tym czasie rozwodziła. Miała też za sobą płomienny romans z Markiem Hłasko, z Jeremim Przyborą. Flirtowała z Andrzejem Wajdą. Wiedziała, że jako partnerka bywa trudna. Nie potrafi się „nigdzie zakorzenić”, jest nieudomowiona.

Daniel Passent – znany dziennikarz, tłumacz, felietonista „Polityki” – długo się o nią starał. Kiedy się poznali, on również był w związku – jego ówczesna żona wyjechała na stypendium do USA. „Agnieszka pojawiła się w moim życiu. Każde z nas już kogoś wtedy miało. Po jakimś czasie zerwaliśmy swoje poprzednie związki i zostaliśmy ze sobą”, wspominał w jednej z rozmów.

Zobacz także:

Ona niby traktowała go jak jednego z wielu wielbicieli, ale była zakochana. Czekała na jego telefony, przeżywała miłosne udręki, aż jej „serce trzeszczało”. Próbowała się dystansować, a jednocześnie nie mogła wytrzymać bez jego obecności. W listach do Misia zastanawiała się: „Kim właściwie był Daniel? Chłopak, którego nie chciałam, od którego się opędzałam. Chłopak, który właściwie wytupał, wykrzyczał i wybłagał mnie sobie. Chłopak, który mnie złościł, nużył i śmieszył. I chłopak, któremu wreszcie powiedziałam »tak« i byłam gotowa rodzić dziecko. I przymierzałam się do wspólnego życia. (...) Cierpię i cierpiałam przez niego jak przez nikogo na świecie”, pisze o Danielu Passencie. I dodaje, że nawet nie wie, czy go kocha tak, jak kochała Marka Hłasko. Niby widzi jego wady, ale, jak wspomina – zawsze szukają oboje swojego towarzystwa.

Agnieszka Osiecka
Fot. PAP/CAF-ANDRZEJ RYBCZYŃSKI

Agnieszka Osiecka o Danielu Passencie: Dankowi podobam się jako hiena materacowa

Co ich przyciągało? Co łączyło poetkę i słynną autorkę tekstów ze znanym dziennikarzem? Oboje obracali się w tym samym środowisku warszawskiej elity lat 60. i 70. Jak mówił Daniel Passent: „Każde z nas było ciekawe drugiego. I na pewno byliśmy bardzo blisko intelektualnie. Obserwowałem jej pracę w STS-ie, poznawałem jej środowisko – reżyserów, aktorów, piosenkarki. Dużo rozmawialiśmy. Czy Agnieszka skorzystała? Nie wiem. Ale ja na pewno skorzystałem bardzo dużo. Ona nauczyła mnie innego spojrzenia na świat. Widziała dookoła siebie dużo więcej, niż ja widziałem”.

Agnieszka Osiecka w liście z 1971 roku wspomina, pewnie pół żartem, że Dankowi podoba się „jako hiena materacowa (głównie), a przeraża go myśl o mnie jako „matce i żonie”. Ją pociąga w nim jakaś ponura tajemnica, ma go ochotę „rozłupać jak orzeszek”.

Byli bardzo różni i te różnice szybko dały o sobie znać

Byli jak ogień i woda. Agnieszka Osiecka – emocjonalna, spontaniczna, potrzebowała ludzi, rozmów, spotkań i ciągłego ruchu, nowych wrażeń. Lubiła cygańskie życie, lubiła być królową życia i „trochę po chuligańsku pijana”. Czuła jednak, że to życie się zmienia, przemija. „(…) tak mi strasznie wymiera i wykrusza się nasze pokolenie. Śmierć, Tworki, choroba... Jestem jak wdowa po powstaniu styczniowym, chociaż mamy za sobą same zwycięstwa. Zbyszek, Bobek, Marek. Pustawo jak w karneciku staruszki. Nie mieliśmy krzepy Kolumbów. Jakieś wieczne dzieci, marzyciele. Wierzyliśmy w swoją nieśmiertelność”. Wspomina, że jej pokolenie bało się dorosłości, chcieli na zawsze pozostać chłopakiem, dziewczyną. Ona postanawia dojrzeć. Wyprowadza się od mamy, z którą mieszkała. Budują razem z Danielem Passentem ich pierwszy dom w podwarszawskiej Falenicy. Potem przeniosą się na Żoliborz.

Jaki był Daniel Passent? Na pewno bardziej uporządkowany, spokojny, analityczny. Passent nie był typem romantycznego awanturnika, za którym zwykle podążała jej wyobraźnia. Był raczej człowiekiem stabilnym i odpowiedzialnym.

Agnieszka Osiecka pisała o nim, że jest wrażliwy i drażliwy. „Jeśli sobie wezmę kogoś takiego na głowę, to już trzeba z nim siedzieć na serio i być w porządku. Ale czy ja się do tego nadaję?”.

Jak ukochany zmienił się w nudną piłę?

Ich związek trwał około ośmiu lat. W 1973 roku urodziła się ich córka Agata. Z zewnątrz mogło się wydawać, że tworzą rodzinę, na którą oboje długo czekali. Szybko jednak zrodziło się między nimi napięcie, którego nie potrafili rozwiązać. Osiecka potrzebowała wolności, Passent — bezpieczeństwa. Ona chciała żyć intensywnie, on próbował stworzyć przestrzeń, w której można było spokojnie żyć. Osiecka podziwiała intelekt Passenta, zauważała, że w towarzystwie potrafił być pełen wdzięku, ale w domu zamieniał się, w jej oczach, w nudną piłę. Nazywa go „Pantoflem ponurym”. On próbował ją bardziej ustatkować, odciągnąć od picia i ciągłych towarzyskich wypadów. Pisała „Chodzi za mną mała wódeczka, ale przy Danku nie mogę rozwinąć skrzydeł. Co za człowiek, skręcony z bardzo różnokolorowych sznurków. Same sprzeczności”. Ona potrzebowała wolności, on spokoju i bezpieczeństwa.

Daniel Passent z córką Agatą, Polska, 1975r.
Fot. /bpt/ PAP/Włodzimierz Ochnio

Agnieszka Osiecka, Daniel Passent i afery między nimi

Mimo uczuć, codzienność wydaje się trudna do wytrzymania. Szybko daje o sobie znać różnica charakterów. Ona nie realizuje się w roli pani domu, nie gotuje, nie sprząta. Nie chce tego robić, nie umie. To on gotował, sprzątał i zajmował się Agatą, kiedy Osiecka znikała na całe dnie. Różnica charakterów i oczekiwań doprowadza do burzy. Agnieszka Osiecka zapisuje, o co ukochany zrobi jej awantury i jakie.

„Za niepodlewanie ogródka – średnia / Za wczorajsze picie – bardzo duża / Za wypicie z nianią „jego” butelki dżinu – średnio duża / Za nieoddanie worka do prania – średnio mała” itp. Są też inne: za to, że „chleba suchego za dużo się marnuje, że talerz niedomyty odstawiłam, że włos mam na klapie, że wody ciepłej za dużo wypaprałam i że kołnierzyki od bluzek mam brudne…”

Agnieszka Osiecka postanowiła dać się porzucić

Oboje bardzo kochają córkę, którą Osiecka nazywa pieszczotliwie dzidzią. Czy ich związek – bo nigdy nie wzięli formalnie ślubu – mógłby przetrwać? Pewnie nie, bowiem Agnieszka Osiecka zakochała się w innym mężczyźnie, i związała się z nim na kilkanaście lat. Pisała o nim , że ma „ruchliwość i nerwowość polującego kota i trochę dekadencką inteligencję”.

Musiała być już bardzo daleko od Daniela Passenta, kiedy w listach do Minkiewicza zastanawiała się, czy powiedzieć Passentowi wprost: „Kocham innego”. Czy raczej dać się porzucić. „Wówczas wprawdzie Agata też będzie miała niezły bigos w życiu, ale to już nie będzie moja wina”. Jest na siebie zła, że latała za nim jak koza, że dla niego zmieniła cały tryb życia. Tymczasem dawny partner stał się dla niej tylko „kompletem do Agatki, jakby mała miała czworo oczu”.

Kiedy ich związek się rozpadł, Daniel Passent został z córką. Po latach mówił o tym rozstaniu jako o niezwykle bolesnym doświadczeniu. Wspominał samotność w domu, który wcześniej budowali razem. Agnieszka Osiecka wróciła na Saską Kępę, a Passent został z tym, co miało być ich wspólnym światem. Nie byli parą, która przestała się kochać i po prostu poszła w swoje strony. Byli dwojgiem ludzi, którzy przez kilka lat próbowali połączyć ogień z wodą. Mieli córkę. Mieli dom. Mieli wspólną historię. Mieli także uczucie. Ale jak widać trudno im było stać się dla siebie w codzienności partnerami.

Oczywiście są to tylko migawki z tego związku, który, przeżywany w realnym świecie, oglądany z obu stron z pewnością był bogatszy w emocje, przeżycia, doświadczenia. Poetka pisze o swoich wrażeniach i jest to bardzo subiektywne. Warto zresztą samemu przeczytać listy Osieckiej i pomyśleć o tej jej próbie odnalezienia się w rodzinie.

Listy Agnieszki Osieckiej „Kochany Misiu! O sobie, piciu i całej reszcie” ukazały się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, 2026 rok.

Agnieszka Osiecka i Daniel Passent z córką Agatą, Warszawa 1975r.
Fot. /bpt/ PAP/Włodzimierz Ochnio