Joanna Brodzik wcześniej nie chciała rozwijać tematu swojej nieobecności w kontynuacji „Nigdy w życiu!” i odesłała pytania do producentów. Teraz do jej sytuacji wróciła Joanna Jabłczyńska. W wywiadzie dla WP.pl na kanale YouTube „Lustra” przyznała, że pozostaje z Brodzik w kontakcie, a następnie powiedziała wprost, że wersja o braku Uli w scenariuszu nie jest prawdziwa.

WIDEO

player placeholder

Joanna Brodzik wcześniej odesłała pytania do producentów

Wokół obsady kontynuacji „Nigdy w życiu!” od kilku dni narastają emocje. Najpierw uwagę przyciągnęła sprawa Joanny Jabłczyńskiej, która nie pojawi się ponownie w roli Tosi. Później okazało się, że w nowej produkcji zabraknie również Joanny Brodzik, znanej z pierwszej części jako Ula.

Brodzik została zapytana o swoją nieobecność przez Plejadę. Nie zdecydowała się jednak szerzej komentować tej sprawy.

Zobacz także:

„Proszę się w tej sprawie zwrócić do producentów, w kierunku, który państwa interesuje. Ja w tej sprawie nie mam nic do powiedzenia” — przekazała Joanna Brodzik.

W przestrzeni medialnej pojawiła się wówczas informacja, że postać Uli po prostu nie występuje w scenariuszu nowej odsłony „Nigdy w życiu!”. Taki sposób przedstawienia sytuacji sprawił, że temat Brodzik szybko przycichł.

Teraz Joanna Jabłczyńska postawiła tę historię w zupełnie innym świetle.

Joanna Jabłczyńska jest w kontakcie z Joanną Brodzik

W rozmowie z Filipem Borowiakiem dla WP.pl Joanna Jabłczyńska wróciła do głośnego zamieszania wokół obsady filmu. Mówiła przede wszystkim o własnej sytuacji, ale w pewnym momencie wspomniała również o Joannie Brodzik.

„Doskonale wiem, że tak nie było i na przykład jestem też w kontakcie z Asią Brodzik” – powiedziała.

Następnie wyjaśniła, dlaczego jej zdaniem sytuacja Brodzik wyglądała medialnie inaczej niż jej własna.

„I no i powiem to, bo jakby sytuacja Asi jest o tyle łatwiejsza, że zostało powiedziane, że po prostu nie ma Uli w scenariuszu. No więc temat ucichł, no bo nie ma innej Uli. Więc Asia o tyle nie została posądzona o to, że była słabsza, że dała ciała i że zabrakło jej talentu czy czegokolwiek innego” – mówiła Jabłczyńska.

To właśnie w tym momencie rozmowa zeszła na wątek, który może wzbudzić największe zainteresowanie.

Joanna Jabłczyńska
Piętka Mieszko/AKPA /

Joanna Jabłczyńska

„Nie jest to prawdą. Ula była w scenariuszu”

Joanna Jabłczyńska po chwili jednoznacznie zakwestionowała informację, że Uli nie było w scenariuszu nowej części.

„Nie jest to prawdą. Ula była w scenariuszu, również w książce ma bardzo dużą rolę. No i tyle” – powiedziała.

To mocne stwierdzenie, szczególnie w zestawieniu z wcześniejszymi doniesieniami o powodach nieobecności Joanny Brodzik w filmie.

Jabłczyńska nie zdecydowała się jednak rozwijać tego wątku i zaznaczyła, że nie chce wypowiadać się za inne osoby.

„No jakby nie chciałabym, chcę z jednej strony jak najmniej mówić za innych, ale z drugiej strony postawiono mnie właśnie w takiej sytuacji, że chociaż siebie z tego muszę wybronić” – wyjaśniła.

W dalszej części rozmowy podkreśliła także, że pewnych informacji nie zamierza ujawniać.

„Na pewno to, co powiedziałam jest prawdą. Natomiast niestety no mam zasady i chcę wierzyć, że zostało mi przedstawione coś w jakimś tam zaufaniu, tajemnicy dla mojego dobra. No ale ponieważ zostało to przedstawione właśnie w taki a nie inny sposób, to zachowam to dla siebie i trudno” – powiedziała.

Jabłczyńska mówi, czego Joanna Brodzik chce uniknąć

Wątek Joanny Brodzik nie zakończył się jednak na samym scenariuszu. Joanna Jabłczyńska opowiedziała również o tym, jak jej koleżanka podchodzi do zainteresowania mediów.

„Bardzo żałuję, że zaszliście tak Asi Brodzik za skórę i mówię po prostu o mediach, no bo wiem też z rozmów, że ona po prostu nie chce być kojarzona. Nie, po prostu nie chce być powodem tych wszystkich klikalnych artykułów i no nie chce skończyć tak jak ja” – powiedziała.

Jabłczyńska przyznała przy tym, że sama widzi, jak ogromny rozgłos zdobyła sprawa jej nieobecności w kontynuacji filmu.

„No bo rzeczywiście też już widzę i wiem to, że ludzie mają dosyć tematu dlatego, że to się tak rozlało” – mówiła.

Aktorka zauważyła też, że zainteresowanie nie słabnie, ponieważ każda kolejna reakcja jeszcze bardziej napędza dyskusję.

„No ale niestety im więcej klikają i nawet im więcej negatywnych tych komentarzy zostawiają, tym bardziej temat jest gorący” – dodała.

W tle wciąż trwa zamieszanie wokół obsady „Nigdy w życiu!”

Joanna Jabłczyńska podczas tego samego wywiadu ponownie opowiedziała również o kulisach własnej sytuacji. Przypomniała, że miała scenariusz filmu na mailu, spotkała się z reżyserem, a także wstępnie ustalała terminy nagrań.

„Mam scenariusz najnowszego filmu na swoim mailu. Byłam na spotkaniu z reżyserem. Były ze mną wstępnie ustalane terminy nagrań. Poznałam potencjalnego mojego partnera do grania w filmie, a następnie otrzymałam telefon, iż podmiot, który wykłada bardzo duże pieniądze na najnowszą produkcję, ma swoją kandydatkę na Tośkę” – mówiła.

Dodała też:

„Ja już wiedziałam o tym w czerwcu”.

Aktorka powiedziała, że przez kolejne tygodnie czekała na ruch ze strony produkcji i na oficjalne ogłoszenie nowej Tosi.

„Ale przez tyle tygodni produkcja milczała na ten temat. Liczyłam na to, że to po prostu oni powiedzą, że jest nowa Tosia. Jakoś to wytłumaczą” – tłumaczyła.

Wcześniej Jabłczyńska zwróciła się także bezpośrednio do Agnieszki Żulewskiej, która ma zagrać Tosię. W nagraniu opublikowanym na Instastories przeprosiła aktorkę i podkreśliła, że nigdy nie chciała, by fala komentarzy uderzyła właśnie w nią.

„Prosto z serducha Agnieszka – przepraszam i naprawdę bardzo mocno trzymam za ciebie kciuki” – powiedziała wtedy.

Nowy wywiad pokazuje jednak, że na sprawie Tosi temat obsady się nie kończy. Wątek Joanny Brodzik i słowa Jabłczyńskiej o tym, że „Ula była w scenariuszu”, otwierają kolejny rozdział tej historii. Sama Brodzik na razie nie rozwija tematu i wcześniej jasno skierowała pytania do producentów.

Joanna Brodzik, Danuta Stenka
Niemiec/AKPA /

Joanna Brodzik, Danuta Stenka

Joanna Brodzik, Viva! 4/2015
Mateusz Stankiewicz/ AF PHOTO