Powrót „Nigdy w życiu!” miał być dla widzów sentymentalnym spotkaniem z bohaterami kultowej produkcji, ale informacja o braku Joanny Jabłczyńskiej szybko ostudziła entuzjazm części fanów. Aktorka, która wcielała się w Tosię, nie ukrywa, że decyzja produkcji była dla niej bolesna. W sieci pojawiły się słowa wsparcia, komentarze o bojkocie i petycja w jej obronie. Do sprawy odniosły się również osoby ze świata show-biznesu.

WIDEO

player placeholder

Joanna Jabłczyńska poza kontynuacją „Nigdy w życiu!”. „Ogromny cios”

Powrót historii znanej widzom z „Nigdy w życiu!” miał być dla fanów spotkaniem z bohaterami, których pamiętają z pierwszej części. Wiadomo już jednak, że w nowej odsłonie zabraknie Joanny Jabłczyńskiej, która wcielała się w Tosię, córkę Judyty.

Aktorka nie ukrywa, że decyzja była dla niej wyjątkowo bolesna.

Zobacz także:

„Jest to dla mnie ogromny cios, niesprawiedliwość i cholernie mi jest ciężko się z tym pogodzić” – powiedziała Joanna Jabłczyńska w rozmowie z Plejadą.

Jak przyznała, o wszystkim dowiedziała się kilka tygodni wcześniej. Podkreśliła też, że produkcja kontaktowała się z nią i że sama zna powody, dla których nie znalazła się w obsadzie.

„Produkcja ze mną się kontaktowała, więc ja wiem, co tam się wydarzyło i dlaczego. Na razie zostawię to im. Jestem bardzo ciekawa, co oni powiedzą, jestem bardzo ciekawa ich narracji” – mówiła.

Jabłczyńska zaznaczyła przy tym, że szczególnie mocno przeżywa tę sytuację ze względu na własne podejście do oryginalnej obsady filmu. Wspominając „Ja wam pokażę”, przyznała, że sama nie zdecydowała się wtedy na udział, gdy dowiedziała się, że pojawi się inna ekipa aktorów.

„To cholernie bolesne, kiedy za mną nikt się tak nie wstawił po tych 20 latach” – dodała.

Aktorka liczy też na to, że produkcja sama wyjaśni widzom swoją decyzję.

„Może będą mieli odwagę, chociaż powiedzieć dlaczego” – powiedziała.

Joanna Jabłczyńska
Fot. Michal Wozniak/DDTVN/East News /

Joanna Jabłczyńska. Warszawa, 22.03.2026. Na planie programu Dzien Dobry 

Fani zapowiadają bojkot. Powstała petycja w sprawie Joanny Jabłczyńskiej

Brak Joanny Jabłczyńskiej w obsadzie szybko wywołał reakcję fanów. Pod publikacjami dotyczącymi kontynuacji zaczęły pojawiać się komentarze pełne rozczarowania.

„Dla nas zawsze będziesz tą właściwą Tosią”, „Produkcja – strzał w kolano” czy „To ja już nie chcę oglądać” – to część głosów przytaczanych w związku z decyzją o zmianie obsady.

Decyzję skomentowały także znane koleżanki Joanny Jabłczyńskiej. Julia Kamińska napisała: „Ale jak to?! To ja już nie chcę oglądać”, a Iga Krefft stwierdziła: „To ma dla mnie bana druga część w takim razie”. Wśród komentujących znalazły się również Viola Piekut, która napisała „Aż mi łezki płyną”, oraz Barbara Kurdej-Szatan: „To ogromnie przykre. Bardzo Ci współczuję”.

Na komentarzach się nie skończyło. Jedna z internautek utworzyła petycję pod hasłem „NIGDY W ŻYCIU nie zmieniaj aktora - JOANNA JABŁCZYŃSKA jedyna Tosia”. Póki co podpisało się pod nią niespełna 200 osób.

Sama Jabłczyńska podziękowała fanom za wsparcie, ale nie pozostawiła złudzeń, że taka inicjatywa może wpłynąć na sytuację.

„Kochani, bardzo doceniam, ale to nic nie da. Muru głową nie przebijemy” – napisała na InstaStories.

Głosy niezadowolenia pojawiały się również pod postami Katarzyny Grocholi. Widzowie domagali się wyjaśnienia, dlaczego Joanna Jabłczyńska nie wróci jako Tosia.

Danuta Stenka zareagowała na brak filmowej Tosi

Decyzja wywołała emocje nie tylko wśród widzów. Joanna Jabłczyńska zdradziła, że rozmawiała również z Danutą Stenką, czyli filmową Judytą.

Relacjonując tę rozmowę, aktorka nie ukrywała, że jej ekranowa mama również mocno przeżyła całą sytuację.

„Nawet Danusi się inwektywy wymknęły. Zachowała się z ogromną kulturą, której się po niej spodziewałam, pomimo tego, że tak jak mówię, że inwektywy poleciały, ale z jej ust to poezja” – powiedziała Jabłczyńska w rozmowie z Kozaczkiem.

Dodała też, że sama próbowała walczyć o możliwość powrotu do roli Tosi.

„Rozmawiałam z nią, bo uwierzcie mi, że na tyle, na ile mogłam, po prostu walczyłam” – mówiła.

Ilona Łepkowska: „Kompletnie nie rozumiem tej decyzji”

Do sprawy odniosła się również Ilona Łepkowska. W obszernym wpisie na Facebooku nie kryła rozczarowania, choć jednocześnie wyraźnie zaznaczyła, że nie uczestniczy w realizacji obecnej kontynuacji.

„Bardzo, bardzo przykre... Szczerze - kompletnie nie rozumiem tej decyzji” – napisała.

Łepkowska zastrzegła przy tym:

„Nie mam nic wspólnego z ‘Nigdy w życiu 2’, nawet nie wiem czy taki tytuł nosić będzie realizowany obecnie film”.

Przypomniała również, że po premierze pierwszej części sama miała pomysł na dalszy ciąg historii. Realizacja wymagała jednak zgody Katarzyny Grocholi na wykorzystanie wykreowanych przez nią postaci.

„Nie udało się jej uzyskać. Było, minęło” – podsumowała Łepkowska.

Dla scenarzystki pierwsze „Nigdy w życiu” pozostaje produkcją wyjątkową.

„Dla mnie ‘Nigdy w życiu’ pozostanie już chyba zawsze moim najlepszym filmem” – napisała.

Łepkowska przypomina swój udział w sukcesie „Nigdy w życiu”

W swoim wpisie Ilona Łepkowska szczegółowo opisała również, jaki miała udział w powstaniu filmu. Jak zaznaczyła, namówiła Tadeusza Lampkę na kupienie praw do książki, która w tamtym momencie nie była jeszcze hitem, a następnie napisała scenariusz.

Przypomniała też, że zaproponowała Ryszarda Zatorskiego na reżysera, a Tomasza Dobrowolskiego na operatora. Opisała także kulisy wyboru odtwórczyni głównej roli.

„Oprotestowałam aktorkę wybraną przez reżysera i Tadeusza Lampkę na odtwórczynię głównej roli, w wyniku czego rozwiązano z nią umowę a rolę dostała (nie bez mojego udziału...) Danusia Stenka” – napisała.

Łepkowska była także współproducentką filmu i – jak zaznaczyła – miała dzięki temu duży wpływ na obsadę. To właśnie w tym kontekście przypomniała o Joannie Jabłczyńskiej.

„Miałam w związku z tym duży wpływ na obsadę, w tym wybór Joanny Jabłczyńskiej do roli Tosi” – podkreśliła.

Na koniec odwołała się do znanego powiedzenia o zwycięskim składzie.

„Mówi się czasem, że nie zmienia się zwycięskiego składu... Ale może producenci uważają, że to powiedzenie nie ma sensu?” – napisała.

Łepkowska zaznaczyła jednak, że ostateczny werdykt będzie należał do publiczności.

„Tak czy inaczej - w końcowym rachunku film ocenią widzowie i tylko ich zdanie ma znaczenie...”

Dla niej samej pierwsze „Nigdy w życiu” pozostaje nierozerwalnie związane z ekipą i obsadą, z którą powstał film.

„A to moje ‘Nigdy w życiu’ z całą obsadą i ekipą zawsze głęboko w moim sercu... I myślę, że również w sercach wielu widzów...” – zakończyła.

Joanna Jabłczyńska, Danuta Stenka
Niemiec/AKPA /

Joanna Jabłczyńska, Danuta Stenka

Źródła: Wpis Ilony Łepkowskiej na Facebooku, Pudelek.pl, Plejada.pl