Choć afera wokół „Nigdy w życiu” powoli przygasa, jej echa wciąż nie milkną. Media nadal pytają o sprawę kolejne osoby z branży, a teraz głos zabrała Ilona Łepkowska. Scenarzystka oryginalnego filmu jasno oceniła zachowanie uczestników sporu, stanęła po stronie Joanny Jabłczyńskiej i wróciła do kulis niedoszłej kontynuacji historii Judyty i Adama.

WIDEO

player placeholder

Ilona Łepkowska o aferze wokół „Nigdy w życiu”. Stanęła po stronie Joanny Jabłczyńskiej

Wokół nowej odsłony „Nigdy w życiu” zrobiło się wyjątkowo gorąco. Wszystko zaczęło się od informacji, że Joanna Jabłczyńska, która w oryginalnym filmie wcielała się w Tosię, nie pojawi się w nowej produkcji. Jej miejsce zajęła Agnieszka Żulewska.

Aktorka publicznie opowiedziała o swoim rozczarowaniu, a sprawa szybko przerodziła się w szeroko komentowany konflikt. Głos zabrały Katarzyna Grochola i Dorota Szelągowska, a do dyskusji zaczęły dołączać kolejne osoby ze świata show-biznesu.

Zobacz także:

Jedną z nich była Ilona Łepkowska, scenarzystka oryginalnego „Nigdy w życiu!”. W rozmowie z Plejadą nie ukrywała, że bliżej jej do wersji przedstawionej przez Joannę Jabłczyńską.

„Do afery trzeba dwóch stron. Afera jest dopiero teraz, przedtem była tylko krótka wypowiedź aktorki, która poczuła się rozgoryczona. Mimo wyraźnych sygnałów, które otrzymywała od produkcji, nie dostała tej roli. To jest ludzka sprawa, miała prawo czuć się rozczarowana” – mówiła Łepkowska.

Scenarzystka zwróciła też uwagę na sposób, w jaki sytuacja została rozegrana przez produkcję. Jej zdaniem zabrakło odpowiedniej reakcji już na samym początku konfliktu.

„Uważam, że trzeba we wszystkim zachowywać klasę i tu być może — ze strony produkcji — tej klasy nie zachowano. To wręcz przykład tego, jak nie zarządzać sytuacją kryzysową. Popełnione tu zostały wszystkie możliwe błędy” – oceniła.

Łepkowska dodała, że jej zdaniem wystarczyłyby krótkie przeprosiny skierowane do Joanny Jabłczyńskiej. Wtedy, jak stwierdziła, cała sytuacja mogłaby nie eskalować.

„Wtedy nie byłoby niczego dalej, ale niestety tak się nie stało. Wierzę Joannie Jabłczyńskiej z różnych powodów, ale przede wszystkim z jednego — jest wykształconą prawniczką zajmującą się między innymi tematem wizerunku medialnego osób publicznych. Doskonale wie, że trzeba ważyć słowa” – podkreśliła.

Ilona Łepkowska uderza w Dorotę Szelągowską. „Strzał w stopę”

Najmocniejsze słowa padły jednak pod adresem Doroty Szelągowskiej. Ilona Łepkowska otwarcie przyznała, że obserwuje cały konflikt z rosnącym zażenowaniem.

Szczególnie krytycznie oceniła nagranie opublikowane przez Szelągowską.

„Śledzę to z dużym zażenowaniem. Zażenowanie już sięgnęło zenitu, bo o ile jeszcze przyjęłam spokojnie oświadczenie Kasi, że podejmie kroki prawne, to nagranie, które udostępniła Dorota Szelągowska — żeby była jasność, przedtem naprawdę miałam do niej dużą sympatię — to był po prostu strzał w stopę. Absolutnie” – powiedziała.

Łepkowska nie ukrywała również, że forma publicznej obrony Katarzyny Grocholi przez jej córkę zrobiła na niej bardzo złe wrażenie.

„Ta wypowiedź była po prostu absolutnie niewłaściwa i krótkie przeprosiny nie zatarły według mnie okropnego wrażenia, jakie zrobił na mnie pierwszy filmik nagrany przez Dorotę Szelągowską” – stwierdziła.

Mocne słowa pod adresem Katarzyny Grocholi. Padło pytanie o „pomnażanie dobra”

Scenarzystka odniosła się również bezpośrednio do Katarzyny Grocholi. W rozmowie przywołała jej wypowiedź skierowaną do osób komentujących sytuację na Instagramie.

Grochola miała zwrócić się do osób, które określiła jako hejtujące, słowami: „odejdźcie z mojego Instagrama, nie wnosicie nic pożytecznego, nie pomnażacie dobra”.

Łepkowska odpowiedziała na to bez ogródek.

„No nie wiem, czy to, co zrobiła Katarzyna Grochola, to było pomnażanie dobra, czy to, co zrobiła Dorota Szelągowska, to jest pomnażanie dobra. Wiem tylko, że to wszystko jest niezwykle przykre” – podsumowała.

To właśnie ta wypowiedź pokazuje, jak bardzo krytycznie scenarzystka ocenia sposób, w jaki konflikt wokół „Nigdy w życiu” rozlał się poza sam temat obsady i przerodził w publiczną wymianę mocnych słów.

Dlaczego nie powstała druga część „Nigdy w życiu”? Łepkowska ujawnia kulisy

Przy okazji rozmowy o obecnym zamieszaniu Ilona Łepkowska wróciła także do wydarzeń sprzed lat. Okazuje się, że sama chciała stworzyć dalszy ciąg „Nigdy w życiu”, ale projekt nigdy nie doszedł do skutku.

Jak opowiedziała, Tadeusz Lampka kupił prawa do dwóch pierwszych książek Katarzyny Grocholi o Judycie. Prawa do „Serca na temblaku” zostały kupione jeszcze zanim książka była gotowa.

„Tadeusz Lampka kupił prawa do dwóch pierwszych książek Kasi o Judycie — do drugiej („Serce na temblaku”) w ciemno, bo ta książka jeszcze w chwili podpisania umowy nie istniała. Taki był warunek Kasi: chciała od razu sprzedać prawa do dwóch książek” – mówiła Łepkowska.

Problem pojawił się wtedy, gdy scenarzystka przeczytała maszynopis drugiej części. Nie spodobał jej się kierunek, w jakim została poprowadzona postać Judyty.

„Judyta zmieniła się w sposób dla mnie niezrozumiały i nie jest już tą osobą, którą pokochała cała Polska nie tylko dzięki książce, ale też przede wszystkim dzięki filmowi” – wspominała.

Łepkowska zaproponowała Grocholi dalszą pracę nad tekstem, ale usłyszała, że książka jest już w drukarni. W efekcie twórcy zrezygnowali z adaptacji „Serca na temblaku”.

Ilona Łepkowska mówi o „gigantycznej cenie”. Kontynuacja nigdy nie powstała

Scenarzystka miała jednak inny pomysł. Chciała napisać własną kontynuację losów Judyty i Adama, niezależną od fabuły drugiej książki. Do tego potrzebne były jednak prawa do wykorzystania bohaterów stworzonych przez Katarzynę Grocholę.

I właśnie na tym etapie projekt miał się ostatecznie zatrzymać.

„Kasia, wyraźnie nie chcąc, żeby powstał taki film, zaproponowała za te prawa gigantyczną cenę — nie będę mówić jaką — na tyle zaporową, że to nigdy nie powstało” – ujawniła Łepkowska.

Jak dodała, właśnie wtedy zakończyła się jej zawodowa relacja z Katarzyną Grocholą.

„Nasze — moje i Tadeusza Lampki — związki z Kasią Grocholą w ten sposób się skończyły” – powiedziała.

Później Grochola współprodukowała „Ja wam pokażę” według trzeciej książki cyklu. Łepkowska zaznaczyła również, że jeśli spotykała później pisarkę na premierach czy galach, ich kontakt ograniczał się do wymiany uprzejmego „dzień dobry”.

Dziś, gdy wokół nowej odsłony „Nigdy w życiu” ponownie zrobiło się głośno, dawne kulisy projektu nabrały zupełnie nowego znaczenia. Łepkowska nie tylko jasno opowiedziała się po jednej ze stron obecnego sporu, ale też wróciła do historii własnej, nigdy niezrealizowanej kontynuacji. I choć od tamtych wydarzeń minęło dużo czasu, jej słowa pokazują, że wokół „Nigdy w życiu” emocji zdecydowanie nie brakuje.

Ilona Łepkowska
Olga Majrowska