Reklama

Jeszcze zanim emocje po pierwszej publikacji zdążyły opaść, Joanna Racewicz ponownie zabrała głos. Symboliczny „ślub ze sobą”, który pokazała w mediach społecznościowych, wywołał lawinę komentarzy – od pełnych wsparcia po mocno krytyczne. Dziennikarka postanowiła doprecyzować, jaki sens miała ta ceremonia. Jak podkreśliła, nie był to manifest przeciwko małżeństwu, mężczyznom, Bogu ani religii. Jej gest miał być symbolem drogi do samoakceptacji i świadomego powiedzenia sobie „tak” po latach życia pod presją oczekiwań i ocen innych.

Joanna Racewicz wyjaśnia, czym był „ślub ze sobą”

Nagranie opublikowane przez Joannę Racewicz błyskawicznie obiegło media społecznościowe i wywołało szeroką dyskusję. Dziennikarka wcześniej wyjaśniała, że symboliczna ceremonia była zwieńczeniem długiej drogi do samoakceptacji i samozrozumienia.

W emocjonalnym wpisie przyznała:

„Nie wiem, kiedy zaczęłam od siebie odchodzić. Może wtedy, kiedy ważniejsze stało się to, czego oczekują inni. Albo, kiedy uczyłam się być dzielna. Lata pogoni, przymusu, wymagań, ocen, krytyki”.

Po publikacji pojawiło się wiele komentarzy i interpretacji dotyczących znaczenia tego gestu. Racewicz zdecydowała się więc ponownie zabrać głos i wyjaśnić, że cała ceremonia miała wyłącznie symboliczny charakter.

„To symbol. Ludzie od pokoleń używają ich, żeby pokazać coś, czego słowa nie umieją opisać” – napisała, podkreślając, że właśnie w taki sposób należy odczytywać jej „ślub ze sobą”.

Joanna Racewicz: „Nie rzucam wyzwania Bogu ani sakramentom”

Dziennikarka stanowczo odcięła się od interpretacji, jakoby jej gest był wymierzony przeciwko tradycyjnemu małżeństwu, religii czy mężczyznom. Wyjaśniła, że powiedzenie sobie „tak” nie oznacza odrzucenia innych wartości ani relacji.

Jak napisała:

„Powiedzenie sobie »tak« nie oznacza »nie« dla świata. To nie jest celibat ani manifest, że nikogo mi nie trzeba. To nie jest też wyrzeczenie się życia. Nie ma w tym akcie niczego wrogiego wobec mężczyzn. Żadnego z nich. Nie rzucam wyzwania Bogu, religii ani sakramentom. Przeciwnie. Nigdy nie byłam bliżej miłości jak tego dnia. Tej miłości, która jest najważniejszym przykazaniem”.

To właśnie ten fragment stał się odpowiedzią na pojawiające się w sieci zarzuty. Racewicz podkreśliła, że symboliczna ceremonia nie miała być sprzeciwem wobec instytucji małżeństwa ani religii, lecz osobistym doświadczeniem związanym z akceptacją samej siebie.

gf-DHJs-H5vU-odVJ_joanna-racewicz-6-j
Instagram @joannaracewicz
gf-zK8s-Stdd-whKa_joanna-racewicz-6-j
Instagram @joannaracewicz

Nagranie wywołało falę komentarzy

Joanna Racewicz nie ukrywa, że publikacja wywołała ogromne poruszenie. W kolejnym nagraniu odniosła się zarówno do licznych słów wsparcia, jak i głosów krytyki.

„Widzę, że mój ostatni post wywołał ogromne poruszenie. Było wiele pięknych komentarzy, ale też dużo niezrozumienia. Pozwólcie, że powiem coś bardzo wyraźnie: (...) ten ślub nie był przeciwko nikomu, nie jest przeciwko instytucji małżeństwa, nie jest przeciwko mężczyznom, nie jest przeciwko Bogu. Jest za kimś. Za mną, za wszystkimi kobietami, które zdecydowały się powiedzieć sobie »tak« po wielu latach unieważniania”.

Dziennikarka zaznaczyła również, że symboliczny gest był dla niej okazją do zatrzymania się i spojrzenia na siebie z większą czułością.

„W świecie pełnym presji, rywalizacji – można wrócić do siebie. Uznać, że miłość, spokój i bezpieczeństwo są nam dane. Że nie trzeba za nimi gonić, szukać ich na zewnątrz. Że można się zatrzymać i przejrzeć w oczach innych kobiet. Tych, które czują, rozumieją, wiedzą. Które SĄ BLISKO”.

„Nie jest dla wszystkich” – Joanna Racewicz odpowiada krytykom

Jak przyznała otwarcie na nagraniu ceremonii, którą sama przeżyła "nie trzeba potrzebować". "Rozumiem, że są wśród was tacy i takie, dla których będzie to fanaberia, ale wierzę, że wśród was jest wiele takich kobiet, które chociaż raz w życiu zapomniały o sobie", dodała.

Na zakończenie swojego wpisu Joanna Racewicz przyznała, że ma świadomość, iż jej decyzja nie spotka się z powszechnym zrozumieniem. Jednocześnie zaapelowała o wzajemny szacunek wobec wyborów innych ludzi.

„Rozumiem, że nie jest dla wszystkich. Wysyłam ciepłe myśli tym, którzy rzucali ostre słowa, bo wierzę, że świat będzie lepszym miejscem, jeśli będziemy sobie pozwalać na własne wybory zamiast próbować się nawzajem strofować i uciszać”.

Tym samym dziennikarka raz jeszcze podkreśliła, że „ślub ze sobą” był przede wszystkim osobistym symbolem. W jej przekonaniu nie miał nikogo wykluczać ani prowokować, lecz pokazać drogę do samoakceptacji, którą – jak sama przyznała – przeszła po latach życia pod presją oczekiwań, ocen i krytyki.

Internauci po stronie Joanny Racewicz. „Przepiękne przesłanie”

Najnowsze nagranie Joanny Racewicz spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem wielu obserwatorów. Pod wpisem szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy, w których internauci pisali, że doskonale rozumieją przesłanie dziennikarki i utożsamiają się z jej doświadczeniami.

„To było piękne, wprost nie mogę uwierzyć, że niezrozumiałe. Szczęścia dla Pani” – napisała jedna z internautek. Inna dodała: „Przepiękne przesłanie ❤️”, a kolejna podkreśliła: „Jak zawsze mądrze i z klasą. Brawo ❤️❤️❤️❤️❤️”.

Wiele kobiet przyznało, że słowa Racewicz skłoniły je do refleksji nad własnym życiem. „Szczęścia. Ja zrozumiałam przesłanie i jest Pani wielka – bo dbamy o wszystkich, a nie o siebie. Ja jestem na końcu w moim domu (...). Zaczynam to zmieniać i Pani mi przypomniała o sobie i dla siebie” – wyznała jedna z obserwatorek. Podobnych głosów było znacznie więcej. „Droga Pani. Zgadzam się z Panią w zupełności, bo ja zapomniałam o sobie przez 10 lat. Budzę się do życia” – napisała kolejna.

Nie zabrakło także bardziej krytycznych opinii. Część komentujących przyznała, że nie rozumie idei symbolicznego „ślubu ze sobą”, a pojedyncze wpisy miały żartobliwy lub sceptyczny charakter. Mimo to wśród najnowszych komentarzy zdecydowanie dominowały głosy wsparcia, gratulacje i podziękowania za poruszenie tematu samoakceptacji.

Joanna Racewicz, VIVA! 15/2023
Joanna Racewicz, VIVA! 15/2023 Piotr Porębski
Joanna Racewicz, VIVA! 15/2023
Joanna Racewicz, VIVA! 15/2023 Piotr Porębski
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...