Joanna Racewicz od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarek. Debiutowała w mediach w latach 90. XX wieku, a przez niemal trzy dekady współpracowała m.in. z RMF FM, „Kronikami Tygodnia”, Telewizją Polską, TVN, Polsat News oraz Radiową Jedynką.
WIDEO…
Syn Joanny Racewicz wyprowadził się z domu. Dziennikarka nie kryje emocji
W życiu prywatnym w latach 2004-2010 była żoną Pawła Janeczka, który zginął 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie lotniczej w Smoleńsku. Para doczekała się syna. Igor przyszedł na świat w 2008 r.
W tym roku syn dziennikarki wszedł w dorosłość. Po studniówce i maturze nadszedł kolejny ważny moment. Wyprowadzka z rodzinnego domu. Igor opuścił go kilka dni temu, a Racewicz już wtedy relacjonowała te pełne emocji chwile na Instagramie. Jak się okazuje, kolejne dni nie przyniosły ulgi. Dziennikarka opublikowała obszerny wpis, w którym opisała, jak trudno przyzwyczaić się do pustego mieszkania i codzienności bez dotychczasowych rytuałów.
CZYTAJ TEŻ: Joanna Brodzik również nie wystąpi w kontynuacji „Nigdy w życiu”. Joanna Jabłczyńska ujawniła prawdę

Joanna Racewicz o pustym domu: „Już nikt nie czeka. Tylko cisza”
„Trzeba wracać i właśnie to będzie najtrudniejsze. Już nikt nie czeka. Tylko cisza. Już nie będzie okruszków, gwaru, plecaka rzuconego na środek korytarza... Tyle strachu przed tym, co nowe, ile radości i dumy, że marzenia się spełniają. Wiedziałam, że ta chwila przyjdzie. Nieuchronna. Piękna. I tak nieskończenie trudna. Jak operacja na otwartym sercu. Kończy się świat, jaki znałam. W którym byłam bezpieczna”, napisała.
Joanna Racewicz przyznała również, że kiedyś obawiała się samotności. Dziś patrzy na nią inaczej i próbuje odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości: bez porannego wyprawiania syna do szkoły i jego powrotów do domu. „Kiedyś bałam się, że zostanę sama. Dziś liczy się to, że umiem już nie zostawić siebie. Dlatego powiedziałam sobie: »Jestem, kocham«. Powiedziałam sobie »tak«. Na moje dobre. Na moje trudne. Na moje zawsze. Na nieznośnie ciche poranki, gdy już nikogo nie będę wyprawiać do szkoły. Na wieczory, kiedy już nie będzie zgrzytania klucza w zamku. Jeszcze nie umiem sobie wyobrazić, że puste miejsce jest nową przestrzenią. Miejscem na mój osobny widok po horyzont. Może kiedyś, może kiedyś...”, czytamy we wpisie.
Dla Joanny Racewicz wyprowadzka syna oznacza więc zamknięcie ważnego etapu życia. Choć towarzyszą jej radość i duma z dorosłości Igora, dziennikarka nie ukrywa, że oswojenie ciszy w domu będzie dla niej wyjątkowo trudne.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ewa Woydyłło wraca do afery z Igą Świątek. Psycholożka nie kryje goryczy. „Żałuję, że poszłam na ten podcast"



























