4 / 7
Copyright @Archiwum Teatru Dramatycznego

– Po prostu uwielbiał kobiety?
Magdalena Zawadzka: Tak, i one czuły jego admirację. Nie był banalnym bawidamkiem – tego typu mężczyzn nie znoszę – tylko kimś, kto szanuje i kocha kobiety za to, że są kobietami. Począwszy od swojej mamy po aktorki, z którymi najczęściej się stykał.

– Kobiety, nie tylko aktorki, wielbiły Gustawa Holoubka. Sekretarka, garderobiane, charakteryzatorki.
Magdalena Zawadzka: Nie dzielił ludzi na kategorie. Każdą kobietę, czy to panią sprzątającą mieszkanie, czy wysoko postawioną w hierarchii społecznej, traktował z szacunkiem i elegancją. I nie było to tylko na pokaz. W naszym domu też obowiązywała taka kultura bycia na co dzień.

– Nie bywałaś zazdrosna?
Magdalena Zawadzka: Nigdy nie byłam o Gustawa zazdrosna – może tylko w ramach przekomarzania się – bo nie dawał mi do tego powodu. Zazdrość bez powodu jest zjawiskiem chorobowym, nadającym się do leczenia. Gustaw nigdy w trwającym 35 lat małżeństwie nie wystawił na próbę mojego uczucia. On też nie demonstrował zazdrości, choć może ją czuł. Zazdrościć można tego, czego się nie ma, a myśmy mieli siebie. Ufaliśmy sobie wzajemnie i znaliśmy granice, których nie wolno przekraczać, aby nie urazić godności partnera.

Polecamy też: Małżeństwo Maryli Rodowicz wisi na włosku! Kiedy artystka złoży pozew o rozwód?

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magdalena Boczarska o filmowych i niefilmowych rolach życia. Mariola Bojarska-Ferenc z synem Aleksem opowiadają, jak celebrują życie i posiłki. Oszołom, obibok… Tak mówiono o Miśku Koterskim. To się zmieniło, gdy się zakochał i został ojcem.