Nicole Saleta i Ewa Pacuła
Fot. Olga Majrowska
Tylko w VIVIE!

Ewa Pacuła i Nicole Saleta po raz pierwszy razem o chorobie i przeszczepie nerki

Dlaczego Ewa Pacuła nie odda swojego organu córce?

Katarzyna Piątkowska 26 listopada 2019 17:05
Nicole Saleta i Ewa Pacuła
Fot. Olga Majrowska

Gdy wchodzę do restauracji, w której umówiłam się na wywiad z Ewą Pacułą i jej córką Nicole Saletą, one już są. Spotkały się chwilę wcześniej, żeby porozmawiać, bo od roku nie mieszkają razem. Gdy Nicole miała 11 lat, zachorowała. Okazało się, że cierpi na niewydolność nerek. Pierwszy przeszczep przeszła w 2007 roku. Dawcą organu był jej tata, Przemysław Saleta. Nerka od niego wytrzymała tylko pięć lat, choć wszyscy mieli nadzieję na dużo dłużej. W ubiegłym roku otrzymała drugą szansę na zdrowie. Niestety, organ od zmarłego dawcy został odrzucony niemal natychmiast, a lekarze zdiagnozowali u Nicole wadę genetyczną. Gdy znajdzie się trzeci dawca, Nicole będzie leczona najdroższym lekiem świata, którego roczna dawka kosztuje dwa i pół miliona złotych. Mimo ciężkich doświadczeń 25-latka przykuwa wzrok nie tylko odblaskowym kolorem włosów, ale też promieniejącą od niej pozytywną energią. 

Nicole czeka na nową nerkę. Dlaczego nie oddasz jej swojej?

Ewa: Już nie mogę. Po przeszczepie organizm Nicole zaczął wytwarzać przeciwciała i nie mamy już zgodności. Nawet nie wiesz, jak mi ciężko z tego powodu. Czternaście lat temu to ja miałam być pierwszym dawcą nerki dla córki. Ale trzy dni przed planowaną operacją u Niki pojawiła się zaćma i przeszczep się nie odbył. Po półtora roku badań, szukania przyczyn, kiedy okazało się, że można działać, tata Nicole, Przemek, zdecydował, że to on będzie dawcą, a moja nerka zostanie na później, bo jestem młodsza. Niestety, nerka od taty wytrzymała tylko pięć lat. 

W końcu znalazła się druga nerka dla Ciebie, ale sprawdził się najczarniejszy scenariusz. 

Nicole: Czekałam na nią ponad cztery lata. Już po miesiącu mój organizm zaczął ją odrzucać. Lekarze przez pół roku walczyli, żeby udało się ją utrzymać. Po tym odrzucie odkryto przyczynę. Mam
wadę genetyczną, która w sytuacjach szokowych dla organizmu uruchamia chorobę autoimmunologiczną. Za pierwszym razem to była sepsa, za drugim zapalenie płuc. 

Pisano, że zmarnowałaś dar od taty…

Nicole: I co mam powiedzieć? Pisano, że nie brałam lekarstw, że balowałam, nie dbałam o siebie, a nawet, że to dlatego, że farbuję włosy. Ludziom się wydaje, że wszystko wiedzą i mają przyzwolenie na wypowiadanie się. Prawda jest taka, że zdrowie jest dla mnie priorytetem. 

Ewa: Ludzie nie zastanawiają się nad konsekwencjami swoich wypowiedzi. Nie mówię tylko o anonimowych internautach, ale też na przykład o lekarzach. W mediach na temat Niki i tego, co się stało, wypowiadał się lekarz, który nigdy się nią nie zajmował. Nie wiem, dlaczego ludzie czasami robią takie rzeczy, czyżby nie pojmowali konsekwencji swoich słów? Ale tak było od samego początku. Wiesz, kiedy było najgorzej? W trakcie pierwszego przeszczepu. I ja, i Przemek byliśmy osobami znanymi, ale nie spodziewaliśmy się tego, że paparazzi będą czyhać pod salą operacyjną, w której ratowano życie naszego dziecka! Po co? Dla zdjęcia chorej dziewczynki tuż po przeszczepie?! 

Nicole: Pamiętam, jak leżałam w łóżku i usłyszałam dźwięk migawki. 

Ewa: Niestety, znalazła się gazeta, która te zdjęcia opublikowała. Dziecko po przeszczepie, ojciec w śpiączce, a oni nie mieli nad nami litości.

Spotkaliście się w sądzie?

Ewa: Miałam wtedy większe zmartwienia, więc machnęłam ręką. Teraz trochę tego żałuję.

Nicole: Nie przejmuję się tym, co o mnie piszą, ale tamte wydarzenia spowodowały, że unikałam pokazywania się w mediach.

Ewa: Miała rację, bo gdy została ambasadorką akcji na rzecz osób czekających na przeszczep, po każdej wypowiedzi zalewał ją hejt.

Znów czekacie na przeszczep. Żyjecie w napięciu?

Nicole: Aż tak to nie, ale nie pozwalam sobie na wyłączony telefon. 

Ewa: Mój numer jest podany jako drugi, na wypadek gdyby znalazł się dawca. Dlatego gdy zapomnę telefonu, jestem zestresowana. 

Nicole: Gdy zadzwonili ze szpitala, że jest dla mnie druga nerka, nie odebrałam telefonu, bo akurat byłam skupiona na pisaniu pracy na studia. Gdy zobaczyłam kilka połączeń z nieznanego numeru, zdenerwowałam się. Zadzwoniłam do mamy, czy do niej też ktoś dzwonił. Okazało się, że tak i że też nie odebrała.

Po pierwszym stresie jest ekscytacja? A może strach?

Nicole: Po badaniach w warszawskim szpitalu ruszyłam karetką do Gdańska, bo to pacjent musi jechać do szpitala, gdzie czeka organ. Wyjechaliśmy około północy. Emocje były tak ogromne, że nie zdrzemnęłam się ani na chwilę. Bardzo się cieszyłam, że w końcu po czterech latach czekania udało się. Byłam szczęśliwa, a mama nie mogła zrozumieć, że w ogóle się nie stresuję  

Cały wywiad w najnowszym numerze dwutygodnika VIVA!

Magda Gessler, Lara Gessler i Tadeusz Müller, Viva! 24/2019, okładka
Fot. Zdjęcia MARTA WOJTAL

Ewa Pacuła, Nicole Saleta

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

BARBARA KURDEJ-SZATAN wyznaje: „Zasuwając intensywnie, oczekiwałam, że gdy wrócę do domu, będę mogła się zrelaksować. Tymczasem były awantury…”. GREG i RAFAŁ COLLINS – od happy endu do tragedii był tylko krok. W VIVIE! na Lato w cyklu Ona o Niej – KRYSTYNA CIERNIAK-MORGENSTERN o ELŻBIECIE CZYŻEWSKIEJ: „Szamotała się psychicznie. Z jednej strony niedawno poślubiony mąż, a z drugiej Polska…”. W cyklu Sztuka gotowania – HANNA LIS. Czy spełni swoje „kulinarne” marzenie i wybierze się do Peru? W Podróżach z Historią: tajemnice KASZUB.