Weronika Kostyra 27 lipca 2016 17:44
1/6
Magdalena Różczka, VIVA! grudzień 2005
Copyright @Krzysztof Opaliński
1/6

Na początku kariery Magdalena Różczka mówiła: „In­nym zwy­kle nie uda­je się nawet prze­bić przez sekreta­riat. Już na dzień dobry mó­wią czło­wie­ko­wi: »Proszę nie skła­dać podania, nie ma przy­jęć«. Mo­że więc za ja­kieś 10-20 lat do­sta­nę ro­lę ze wzglę­du na to, że mam na na­zwi­sko Różczka”, ten moment już dawno nastąpił. Dzisiaj aktorka kończy 38 lat, a my przypominamy jej archiwalne zdjęcia z sesji dla VIVY!.

 

Jakie były początki jej kariery i co mówiła o starzeniu się i kulcie ciała?

 

W 2008 roku Magdalena Różczka powiedziała: Przede mną trzydziestka, ale myślę, jeszcze nie teraz, jeszcze za chwilę. Patrzę na swoją mamę i pocieszam się tym, że tak pięknie się starzeje. I wiecie co, wolę grać dojrzałe kobiety. Oswajam się z upływającym czasem. Nie chciałabym tyko nigdy zostać wyznawcą kultu ciała. Z jednej strony patrzę na koleżanki i podziwiam, jak o siebie dbają, ćwiczą, smarują się kremami. A ja wolę nastawić się na to, by kochać swoje ciało, choć będzie z każdym mijającym rokiem inne. Nie walczyć za wszelką cenę o każdą zmarszczkę. Widzę czasem kobiety po pięćdziesiątce, które są wręcz oszalałe na punkcie swojego wyglądu. Według mnie taki brak akceptacji zmian i walka z czasem to coś najgorszego, co może nam się przydarzyć.

 

Polecamy: „Niech się dzieje!”. Małgorzata Kożuchowska na okładkach VIVY!

2/6
Magdalena Różczka, VIVA! grudzień 2005
Copyright @Krzysztof Opaliński
2/6

Ak­tor­stwo to jej naj­więk­sza pa­sja. Ja­ko 15-­lat­ka Magdalena Różczka wy­stę­po­wa­ła w amatorskim te­atrze "Ter­mi­nus A Quo" w rodzin­nej No­wej So­li. My­śla­ła jednak, że sce­na po­zo­sta­nie tyl­ko jej hob­by. Po ma­tu­rze po­szła na socjologię i za­czę­ła pra­cę ja­ko pro­to­ko­lant­ka w sądzie re­jo­no­wym, że­by po­móc ma­mie i za­ro­bić na utrzy­ma­nie.

 

Wszyst­ko zmie­ni­ło się na dru­gim ro­ku stu­diów. „Wte­dy mo­ja gru­pa teatral­na się roz­pa­dła. I oka­za­ło się, że bar­dzo mi te­go grania bra­ku­je. Czu­łam, że mu­szę coś zro­bić. Cho­ciaż wte­dy nie wiedziałam, jak się do te­go za­brać”, wspo­mi­na Mag­da. Wymy­śli­ła więc, że zagra w krót­kich filmi­kach do pro­gra­mu „De­cy­zja na­le­ży do cie­bie”.

 

Kie­dy pierw­szy raz przy­je­cha­ła do War­sza­wy, aby zdo­być ro­lę w programie, nie mia­ła na­wet gdzie no­co­wać. Mu­sia­ła wy­je­chać z No­wej So­li noc­nym po­cią­giem, że­by być na miej­scu już o świ­cie. Nie zna­ła tu ni­ko­go. Naj­pierw po­je­cha­ła do te­le­wi­zji, stam­tąd skie­ro­wa­no ją do agencji ak­tor­skiej na Chełm­ską, a z Chełm­skiej do Akademii Te­atral­nej na Mio­do­wą. Wszę­dzie pa­trzo­no na nią jak na ko­smit­kę. Ale ona już wiedzia­ła, cze­go chce. W dro­dze po­wrot­nej do do­mu zde­cy­do­wa­ła, że bę­dzie zda­wać do szkoły te­atral­nej.

 

Polecamy: Wiecie, że Agnieszka Dygant była... punkówą? A wszystko, jak zdradziła, przez niski popęd seksualny.

 

3/6
Magdalena Różczka, VIVA! grudzień 2005
Copyright @Krzysztof Opaliński
3/6

Wte­dy jesz­cze Magdalena Różczka nie wie­dzia­ła, jak po­to­czą się jej lo­sy. „Do­sko­na­le pamiętam mo­ment, kie­dy wy­sia­dłam na Dwor­cu Cen­tral­nym z zie­lo­nym plecacz­kiem. Mi­mo że ten dwo­rzec jest brud­ny, śmierdzą­cy, od pierw­szej chwi­li po­czu­łam się tu do­brze. Wie­dzia­łam, że w koń­cu wy­lą­du­ję w Warsza­wie na sta­łe. Wie­rzę w przeznacze­nie”, mó­wiła VI­VIE!


Mag­da zło­ży­ła pa­pie­ry do czte­rech szkół. Ale przez ca­ły rok przy­jeż­dża­ła do sto­li­cy, by tu przy­go­to­wy­wać się do eg­za­mi­nów. I zda­ła za pierw­szym ra­zem. „Zna­jo­mi pu­ka­li się w czo­ło, gdy mó­wi­łam im, że chcę zo­stać aktor­ką. Tyl­ko mo­ja ma­ma od początku we mnie wie­rzy­ła. Pa­mię­tam, jak po­wie­dzia­ła: »Gdzie ty mi, córeczko, po­je­dziesz tak da­le­ko«”, wspo­mi­na.

 

Polecamy: Joanna Koroniewska: „Chcia­łam zo­stać ak­tor­ką, bo uwiel­biam się zmieniać”. A jak się zmieniała?


 

4/6
Magdalena Różczka, VIVA! styczeń 2008
Copyright @Magda Wunsche
4/6

Od po­cząt­ku stu­diów Magdalena Różczka mia­ła zdro­wy dy­stans do swo­je­go za­wo­du. Oprócz na­uki, któ­ra trwa w szko­le od świ­tu do póź­ne­go wie­czo­ru przez sie­dem dni w ty­go­dniu, naj­pierw sta­ty­sto­wa­ła, później gra­ła ma­łe epizody, że­by za­ro­bić. Wy­star­czy­ło na utrzyma­nie. „Nawet nie mieszkałam w aka­de­mi­ku, wynajmo­wa­łam róż­ne stan­cje. Na jed­nej z nich mieszka­li­śmy w kil­ka osób”, wspo­mi­na.


Trzeźwe po­dej­ście do ak­tor­stwa bar­dzo jej po­mo­gło po skoń­cze­niu szkoły. Bo kie­dy oka­za­ło się, że na an­gaż w te­atrze nie ma szans, Magda nie prze­ży­ła szo­ku. Umia­ła wal­czyć o sie­bie i wiedziała, że przetrwa. „Z moje­go ro­ku chy­ba tyl­ko dwie lub trzy oso­by do­sta­ły etat. Kie­dyś dy­rek­to­rzy te­atrów wy­ła­py­wa­li mło­dych, uta­len­to­wa­nych lu­dzi, żeby ci mo­gli się do­kształ­cić w teatrze. Dziś często za­trud­nia się zna­ne nazwiska, żeby przy­cią­gnąć pu­blicz­ność. In­nym zwy­kle nie uda­je się nawet prze­bić przez se­kre­ta­riat. Już na dzień dobry mó­wią czło­wie­ko­wi: »Proszę nie skła­dać podania, nie ma przy­jęć«. Mo­że więc za ja­kieś 10–20 lat dosta­nę ro­lę ze wzglę­du na to, że mam na na­zwi­sko Różcz­ka”, mó­wiła.

 

Polecamy: Wiecie, że Agnieszka Dygant była... punkówą? A wszystko, jak zdradziła, przez niski popęd seksualny

5/6
Magdalena Różczka, VIVA! wrzesień 2006
Copyright @Szymon Szcześniak
5/6

Pod­czas ca­stin­gu do „An­ty­go­ny” Ma­riu­sza Tre­liń­skie­go zwró­ci­ła uwa­gę Ewy Brodz­kiej, która by­ła też drugim re­ży­se­rem w se­ria­lu „Ofi­cer”. To ona za­pro­si­ła Mag­dę na zdję­cia prób­ne. Po dłu­gich eli­mi­na­cjach Magdalena Różczka dosta­ła głów­ną ro­lę ko­bie­cą. To by­ło du­że wy­zwa­nie.  Ale po­do­ła­ła. Jej nazwisko zaczę­ło funkcjonować nie tyl­ko w świa­do­mo­ści wi­dzów, ale i reżyserów.


Do­bra pas­sa spra­wi­ła, że nie­któ­rzy za­czę­li mó­wić o Mag­dzie „czarodziej­ska Różcz­ka”.  Mag­da uwa­ża aktorstwo za pięk­ny, ale bar­dzo nie­pew­ny za­wód. Nie nale­ży do osób, któ­re do­ra­bia­ją do swo­ich po­czy­nań ideolo­gię. „Oczywiście, wiem, cze­go chcę, a cze­go wo­la­ła­bym uni­kać w mo­im zawo­dzie. Ale ni­gdy nie mówię »ni­gdy«. Trze­ba grać, że­by się rozwi­jać”, mó­wi Mag­da.


Tyl­ko ona wie, ile ra­zy prze­gra­ła i ile ner­wów kosz­tu­je ją każ­dy ca­sting. „Kie­dyś usły­sza­łam, że ze swo­ją urodą nie mo­gę zagrać dziew­czy­ny z pro­win­cji, cho­ciaż wła­śnie nią je­stem. Do dzi­siaj czu­ję się bar­dziej dziewczy­ną z No­wej So­li niż z Warszawy”.


Nie lu­bi ca­stin­gów, ale po­wo­li uczy się z ni­mi żyć. „Kie­dyś po każ­dych zdję­ciach prób­nych my­śla­łam, co mo­głam za­grać inaczej, le­piej i czy do mnie za­dzwo­nią. Te­raz sta­ram się po wyj­ściu z castingu zu­peł­nie o nim za­po­mnieć. Ale chy­ba ni­gdy nie uda mi się opanować ner­wów. Trzę­są mi się rę­ce i... źle gram”, mó­wiła Mag­da.

 

Polecamy: „Niech się dzieje!”. Małgorzata Kożuchowska na okładkach VIVY!

6/6
Małgorzata Kożuchowska, Joanna Brodzik, Magdalena Różczka, Agnieszka Dygant na sylwestrowej okładce, "Viva!" grudzień 2005
Copyright @"Viva!"
6/6

Mag­dalena Różdżka nie na­le­ży do by­wal­czyń im­prez. Po dłu­gich go­dzi­nach spędzonych na pla­nie chce odpo­cząć. „Napraw­dę po­dzi­wiam ak­to­rów, którzy po pra­cy ma­ją jesz­cze si­łę na to, że­by być w centrum zainteresowania. Ja po kil­ku­na­stu go­dzi­nach przed kamera­mi mu­szę schować się w ja­kimś ką­cie, że­by nikt na mnie nie patrzył. Po­za pla­nem ni­gdy się nie ma­lu­ję i trud­no mnie dokądś wy­cią­gnąć”, mó­wiła ak­tor­ka.


Mag­da wie­rzy, że da­lej bę­dzie wio­dło jej się w za­wo­dzie rów­nie do­brze, jak do­tych­czas. Jej mot­to ży­cio­we brzmi: jak czło­wiek cze­goś moc­no pra­gnie i in­ten­syw­nie o tym my­śli, to za­czy­na się to dziać. „Na szczę­ście mój za­wód da­je ogrom­nie du­żo możliwo­ści: moż­na pra­co­wać w te­atrze, fil­mie, dub­bin­gu, w ra­diu, moż­na pro­wa­dzić pro­gra­my w te­le­wi­zji al­bo festi­wal w Opolu”, mówi. Ale gdyby oka­za­ło się, że to nie będzie możliwe, trud­no. „Na pew­no nie znaj­dę za­wo­du, któ­ry cie­szył­by mnie bardziej niż ten, któ­ry uprawiam. Ale przecież nie praca jest naj­waż­niej­sze w życiu, prawda?”, pod­su­mo­wu­je.

 

Tekst: Magda Łuków

 

Polecamy: Joanna Koroniewska: „Chcia­łam zo­stać ak­tor­ką, bo uwiel­biam się zmieniać”. A jak się zmieniała?

Wideo

Poznaj historię miłości Agnieszki Woźniak-Starak i jej męża Piotra!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magda Mołek o pięknym, ale i trudnym macierzyństwie, a także Katarzyna Grochola z mężem o swoim tajnym ślubie…