We wrześniu w paryskim Hôtel Drouot odbyła się aukcja osobistych rzeczy należących do francuskiej ikony kina Brigitte Bardot. Zainteresowanie było ogromne, ale nikt chyba nie spodziewał się aż takiego sukcesu. Wystawiono blisko 300 przedmiotów, które pochodziły z posiadłości gwiazdy w Saint-Tropez i jej paryskiego apartamentu. To w tym mieszkaniu Brigitte w 1960 roku urodziła swoje jedyne, niechciane zresztą, dziecko, syna Nicolasa. Po latach sama pragnęła pozbyć się apartamentu i sprzedała go, by zamknąć ten rozdział swojego życia. Przedmioty z Paryża trafiły do jej posiadłości La Madrague.
WIDEO…
Na aukcji około trzech tysięcy uczestników z Francji i zagranicy licytowało kolejne pamiątki – od słomkowych kapeluszy i przeciwsłonecznych okularów po psie obroże, baleriny Repetto, patelnie, sztućce. Rzeczy wycenione na 50 tysięcy przyniosły prawie milion euro! Niemal 20 razy więcej, niż zakładano przed aukcją. Nikt też chyba nie myślał, że aukcja wzbudzi takie emocje i stanie się wydarzeniem zauważonym na całym świecie. Dlaczego kolekcjonerzy byli gotowi płacić niemałe pieniądze za rzeczy, które mogą uchodzić za zwyczajne drobiazgi? Aby zrozumieć fenomen tej aukcji, trzeba wrócić do początków. Do czasów, gdy Brigitte Bardot była nie tylko największą pięknością francuskiego kina, lecz także zjawiskiem, które zmieniło sposób, w jaki świat patrzył na kobiety. I do momentu, w którym ta wciąż piękna kobieta postanowiła zniknąć, zostawiając za sobą blask reflektorów, sławę i nieustanny podziw.
BB zmienia świat
Bardot miała w sobie coś, czego nie da się zaplanować ani wyprodukować w studiu filmowym. Była olśniewająca, ale nie wystudiowana, zmysłowa, naturalna. Jej rozpuszczone blond włosy, pełne usta, spojrzenie spod ciężkich powiek i charakterystyczna sylwetka sprawiały, że na ekranie wydawała się bardziej prawdziwa niż bohaterki grane przez inne aktorki. Nie musiała nawet niczego udowadniać. Wystarczyło, że pojawiała się przed kamerą, a uwaga widzów skupiała się na niej.
Była kobietą, którą fotografowano, podziwiano, naśladowano i próbowano zawłaszczyć. Świat chciał mieć ją na plakatach, okładkach, ekranach i w wyobraźni. Ona tymczasem coraz dotkliwiej odczuwała cenę własnej sławy. Wizerunek, który przyniósł jej międzynarodową popularność, z czasem stał się rodzajem klatki. Wszyscy wiedzieli, kim jest Brigitte Bardot. Niewielu zastanawiało się, jaka naprawdę jest kobieta ukryta za inicjałami BB.
Kiedy w 1973 roku, mając zaledwie 39 lat, zakończyła karierę aktorską, zaskoczyła świat. Porzuciła kino, by zacząć nowe życie, którego centrum nie stanowiły już sława, mężczyźni ani kolejne role. Były nim domy na południu Francji i zwierzęta, których broniła.
Rysunki i zdjęcia BB wystawione przez dom aukcyjny Millon w Paryżu. Pokazane przed aukcją rzeczy obejrzało w kilka dni 15 tysięcy osób.
Gwiazda i jej drobiazgi
Najbardziej znanym adresem Brigitte Bardot była La Madrague, niewielka willa w Saint-Tropez, kupiona w 1958 roku. Bardot zakochała się w tym miejscu, ponieważ dawało jej to, czego coraz bardziej potrzebowała: bliskość morza, poczucie swobody i możliwość zniknięcia przed światem. Z czasem dom zapełniał się przedmiotami, które nie miały nic wspólnego z kolekcjonerskim przepychem. Kapelusze, kosze, okulary, książki, naczynia, meble, lampy i drobiazgi codziennego użytku tworzyły przestrzeń zamieszkaną, a nie przygotowaną do fotografowania. Bardot nie urządzała muzeum samej siebie. Gromadziła rzeczy, z którymi wiązała się jakaś historia albo które po prostu były jej potrzebne.
Sama nazywała takie drobiazgi „merdouilles” – niepozornymi przedmiotami, które można by uznać za niewiele warte. Właśnie one po latach okazały się niezwykle cenne. Z La Madrague pochodził między innymi wiklinowy fotel z pawiem. Na aukcji toczyła się o niego zacięta walka, ostatecznie został sprzedany za ogromną kwotę siedmiu tysięcy euro.
Drugim ważnym miejscem w życiu Bardot była La Garrigue, posiadłość kupiona w 1979 roku w okolicach Saint-Tropez. Rozległy, około 10-hektarowy teren dawał jej jeszcze większą swobodę. Jeśli La Madrague była domem nad morzem, La Garrigue stała się schronieniem na wzgórzach, odizolowaną przestrzenią bliższą wiejskiemu gospodarstwu niż posiadłości celebrytki. Nie bez powodu posiadłość nazywano „Arką”. Bardot otoczyła się tam zwierzętami. Towarzyszyły jej psy, koty, konie, kury, kaczki, świnie, koza Sidonie, osioł Bonhomme i kucyk Poupée.
Zdecydowała, że nie chce już być przedmiotem cudzych pragnień. Wolała żyć po swojemu, nawet jeśli oznaczało to rezygnację z przywilejów, które wielu z nas uznałoby za spełnienie marzeń. Jej późniejsze życie nie było jednak sielanką pozbawioną problemów. Samotność, zdrowotne dolegliwości i konsekwencje wieloletniego zainteresowania mediów sprawiały, że odgradzała się od świata coraz szczelniej. Z czasem jej nieobecność stała się równie wymowna, jak niegdyś obecność na ekranie.
Meble, zdjęcia, gitara – przedmioty z posiadłości La Madrague, w której BB zamieszkała na stałe w 1973 roku.
Brigitte Bardot
Cena gwiazdy
W przypadku Brigitte Bardot łatwo operować milionami, znacznie trudniej precyzyjnie określić wartość całego pozostawionego przez nią majątku. Nie stworzyła imperium kosmetycznego ani odzieżowego, nie budowała przez dekady wielkiego biznesu opartego na własnym nazwisku. Jej największe dochody wiązały się z okresem filmowej sławy, a karierę zakończyła stosunkowo wcześnie.
Pozostały jednak nieruchomości, pamiątki, prawa związane z jej twórczością i ogromna wartość samego nazwiska. Domy kupowane w Saint-Tropez z biegiem lat nabierały innego znaczenia. Dziś liczy się nie tylko ich położenie, lecz także historia kobiety, która w nich mieszkała.
Ważnym elementem tej układanki jest też działalność fundacji. Część majątku i zasobów Bardot została za jej życia powiązana z ochroną zwierząt. La Madrague przez lata była wskazywana jako nieruchomość przeznaczona dla fundacji, tak jak kolejna posiadłość, w Bazoches-sur-Guyonne. Jest to XVIII-wieczna odrestaurowana owczarnia, którą BB przeznaczyła na schronisko dla zwierząt: koni, osłów, psów i kotów. Bardot nie prowadziła życia typowej milionerki, która musi nieustannie demonstrować swój status. Jej bogactwo było związane z konkretnymi miejscami i stylem życia. Nie potrzebowała pałacu pełnego kosztowności, by pozostać ikoną.
Po jej odejściu 28 grudnia 2025 roku, a zmarła w wieku 91 lat, pytanie o majątek stało się jednak nieuniknione. Co zostaje po kobiecie, której twarz znał cały świat? Kto odziedziczy jej rzeczy, kto będzie zarządzał domami i kto zdecyduje, które pamiątki powinny pozostać prywatne, a które mogą trafić do kolekcjonerów?
Brigitte Bardot w butiku przy via Condotti w Rzymie. Była tu częstym gościem, zdjęcie z lat 70.
Spadkobiercy
Najbardziej skomplikowaną relacją rodzinną w życiu Bardot była ta z jej jedynym dzieckiem Nicolasem-Jacques’em Charrierem. Urodził się w 1960 roku ze związku aktorki z aktorem Jacques’em Charrierem, jej drugim mężem. Małżeństwo zakończyło się rozwodem w 1962 roku, a chłopiec dorastał przede wszystkim przy ojcu i dziadkach. Od lat wraz ze swoją rodziną mieszka w Norwegii, unika fleszy, nie wypowiada się o matce. Ale dochód z aukcji jest dla niego i dla fundacji, która zajmuje się ochroną zwierząt. Bardot już wcześniej wykorzystywała sprzedaż własnych rzeczy do finansowania tej misji. W 1987 roku zorganizowała aukcję cenniejszych przedmiotów, by stworzyć fundację i zapewnić jej środki do działania. Dlatego obecna sprzedaż nie jest całkowicie nowym pomysłem, lecz kontynuacją strategii, w której osobista sława staje się narzędziem pomocy.
Co sprzedano?
Organizacją sprzedaży zajął się dom aukcyjny Millon, przedmioty można było oglądać podczas pięciodniowej wystawy, którą według przekazanych informacji odwiedziło około 15 tysięcy osób. Wśród 285 osobistych rzeczy BB znalazły się: kapelusze, okulary przeciwsłoneczne, koszule nocne, meble, naczynia, lampy, kosze, książki, wśród nich sprzedany z powodzeniem egzemplarz „Kamasutry”. Jednym z najbardziej zaskakujących wyników były sumy za dwie obroże dla psów. Zwyczajne, wyposażone w identyfikatory z nazwiskiem Bardot i numerem telefonu do La Madrague, zostały oszacowane na około 30 euro za parę. Ostatecznie sprzedano je za 9400 euro, jak się okazało, rosyjskiemu nabywcy.
Widok na osobiste rzeczy Brigitte Bardot pochodzące z apartamentu w Paryżu i willi La Madrague.
Jednym z największych sukcesów aukcji był autoportret Bardot, który osiągnął cenę bliską 40 tysięcy euro. Początkowa wycena nie zapowiadała takiego wyniku. Tymczasem praca stała się jednym z symboli całej sprzedaży. Przez dekady Bardot była obiektem cudzych spojrzeń. Fotografowali ją najwięksi twórcy, filmowali reżyserzy, portretowali artyści, między innymi Andy Warhol, który w 1974 roku stworzył serię popartowych wizerunków BB na zamówienie jej trzeciego męża Güntera Sachsa. Jej twarz stała się częścią kultury XX wieku. Była rozpoznawalna nawet dla tych, którzy nigdy nie widzieli żadnego z jej filmów.
Autoportret, wyceniony początkowo ostrożnie na 200–300 euro, osiągnął cenę blisko 40 tysięcy euro.
Maszyna i trzy foki
Szczególne emocje może budzić trochę już archaiczna maszyna do pisania Olivetti, na której pracowała nad autobiografią. Sprzedano ją za 4634 euro. To przedmiot znacznie mniej widowiskowy niż gitara czy autoportret, ale w pewnym sensie bardziej intymny. Na tej maszynie powstawała książka „Inicjały B.B. Pamiętniki”, która miała swoją premierę we Francji w 1996 roku. Bardot opowiadała własną historię, próbując odzyskać kontrolę nad narracją o swoim życiu. Ale książka wywołała ogromny skandal, głównie przez szokujące wyznania o ciąży i macierzyństwie. Autobiografia, choć budząca wielkie emocje i przez wielu krytykowana, stała się częścią historii Bardot równie ważną jak filmowe role.
Na uwagę zasługują również trzy pluszowe zabawki foczki, wycenione na 30 euro, które osiągnęły cenę 2200 euro. I może trudno się dziwić. Foki należały do zwierząt, których los szczególnie poruszał aktorkę. Jej zaangażowanie pomagało nagłaśniać problem polowań i wykorzystywania zwierząt i budowało jej późniejszy wizerunek ich obrończyni.
Sprzedana na aukcji maszyna do pisania, na której powstawała głośna autobiografi a „Inicjały B.B. Pamiętniki” z 1996 roku.
Zdjęcie Brigitte Bardot z kotem z azylu dla zwierząt, który odwiedziła wiosną 1991 roku.
Siła gwiazdy
Wśród przedmiotów, które przyciągały uwagę, znalazły się także meble i akcesoria z domów Bardot. To właśnie one najpełniej pokazują, jak wyglądało jej życie po odejściu z kina. Zamiast garderoby pełnej kostiumów – rzeczy codziennego użytku. Zamiast wystawnej kolekcji biżuterii – kapelusze, okulary, kosze, naczynia i przedmioty, które przez lata towarzyszyły jej w domu.
Aukcja przyniosła finansowy sukces, ale nie obyło się bez kontrowersji. Bernard d’Ormale, ostatni mąż Bardot, biznesmen i prawicowy polityk, publicznie skrytykował sprzedaż, uznając, że jest niestosowna. „Po co wyprzedaż tak osobistych rzeczy? Dla zwierząt? To żart?”, pytał w lokalnej francuskiej gazecie „Midi Libre”. Zarazem aukcja w Hôtel Drouot w Paryżu pokazała, że legenda Brigitte Bardot nie straciła swojej siły. Nadal budzi zachwyt, spory i wzruszenie. A niemal milion euro uzyskany na aukcji jest tylko finansowym śladem czegoś, czego nie da się naprawdę wycenić – obecności Brigitte Bardot w wyobraźni kilku pokoleń.
Tekst Agnieszka Dajbor
Rzeczy BB wystawione przed paryską aukcją: jej ulubione meble z rattanu, rysunki, pluszowa zabawka.