Choć od śmierci Brigitte Bardot minął już prawie rok, francuskie media wciąż odkrywają nieznane sekrety jej życia. Pod koniec listopada głośn było o konflikcie między fundacją powołaną przez zmarłą aktorkę a jej mężem, Bernardem d’Ormalem. Przedmiotem sporu jest słynna willa La Madrague w Saint-Tropez. Bardot mieszkała w niej z mężem, ale w swoim testamencie zapisała ją swojej fundacji. Gdy niedawno d’Ormale chciał wejść do tego domu, został wyproszony. Teraz jednak wybuchła kolejna bomba. 

WIDEO…

player placeholder

Zobacz także: „Naprawdę chciała to zakończyć”. Mąż Brigitte Bardot ujawnia ostanie chwile ikony kina. Mówi też wprost o synu

„Jestem u kresu rozpaczy, niszczyłeś mnie 30 lat”

Ta bomba to opublikowany przez dziennik "Le Figaro" odręczny list Brigitte Bardot do męża. Dokument jest datowany na 17 listopada 2022 roku. Jego autentyczność potwierdzili zarówno dziennikarze "Le Figaro", jak i regionalny dziennik "Var-Matin". Nie ujawnili jednak, kto przekazał im ten list. Jeśli rzeczywiście napisała go Bardot, to treść rzuca nowe światło na jej małżeństwo z d’Ormalem. Zaczyna się od zdania: „Bernard, to porażka!”, a dalej jest jeszcze mocniej. „Dziś jestem u kresu rozpaczy, niszczyłeś mnie cierpliwie, dzień po dniu, od 30 lat” - brzmi cytowany przez wszystkie francuskie media fragment.

Zobacz także:
Brigitte Bardot i Bernard d'Ormale
PAP/ABACA

Autorka listu nie kryje, że jest rozczarowana swoim partnerem, który nie tylko nie spełnił jej oczekiwań, ale wręcz ją unieszczęśliwił. Pisze, że potrzebuje jego wsparcia, czułości i obecności, ale on nie jest w stanie jej tego dać. Twierdzi, że czuje „głęboką, wręcz fizyczną potrzebę” bycia z kimś, z kim dzieliłaby drobne przyjemności dnia codziennego, choćby poranną kawę albo przejażdżkę samochodem. I bez owijania w bawełnę stwierdza, że Bernard nie jest tym, kto mógłby tę potrzebę zaspokoić. List kończy się słowami „Szach i mat!”. Nie ma tu głośnych oskarżeń ani scen. Jest samotność kobiety, która pisze, że chce obok siebie zwykłej bliskości. I właśnie dlatego te kilka zdań robi takie wrażenie.

Adwokatka Bernarda d’Ormale'a podważa autentyczność listu. Wskazuje na brak symbolu, który kochała Bardot

Na publikację "Le Figaro" natychmiast zareagowała prawniczka reprezentująca męża Bardot. Annie-Caroline Vieugué w rozmowie z dziennikiem "La Provence" zapewniła, że d’Ormale jest wstrząśnięty, bo nigdy wcześniej nie widział tego listu. Jak zapewnił, aktorka nigdy mu go nie wysłała ani nawet nie pokazała.

Na tym jednak nie koniec. Prawniczka stwierdziła bowiem, że jej zdaniem listu nie napisała Bardot. O tym, że to fałszywka, świadczy jej zdaniem jeden szczegół. Bardot odręczne listy zawsze podpisywała inicjałami BB oraz rysunkiem stokrotki. W dokumencie pokazanym w "Le Figaro" inicjały są, ale stokrotki nie ma. „Czy to naprawdę napisała Brigitte Bardot?” – zapytała w rozmowie z dziennikiem Annie-Caroline Vieugué i od razu stwierdziła, że potrzebne są dokładne analizy autentyczności tekstu.

Zdjęcie Brigitte Bardot z kotem z azylu dla zwierząt, który odwiedziła wiosną 1991 roku.
ARNAL/GAMMA-RAPHO VIA GETTY IMAGES

La Madrague w tle: dom, który stał się areną sporu

Nie brakuje jednak komentarzy, że list jest dziełem Bardot. I że jego treść może wyjaśniać decyzje, które aktorka podjęła pod koniec życia. Jedną z nich jest ta o przekazaniu Fundacji Brigitte Bardot, organizacji działającej na rzecz zwierząt, słynnej willi La Madrague. Francuskie media niedawno informowały, że d’Ormale został wyproszony z tej willi. Przedstawiciele fundacji zadeklarowali, że zgodnie z wolą Bardot tylko oni mają prawo do rozporządzania tą posiadłością. Według ich zapewnień Bardot przed śmiercią zażądała, by mąż opuścił La Madrague, a pracowników fundacji zobligowała do tego, by nigdy nie wpuszczali go na teren tej rezydencji.

Czytaj także: Zwykłe przedmioty, zawrotne sumy. Pamiątki po Brigitte Bardot sprzedano za prawdziwą fortunę! Kwota zaskakuje

Tak radykalna decyzja wydawała się niezrozumiała, nawet dla tych, którzy cenili Bardot za jej bezkompromisowe zaangażowanie w walkę o prawa zwierząt. List wyjaśnia, dlaczego tak potraktowała męża i odcięła go od dostępu do willi, w której przeżył wiele lat i którą uwielbiał. Jak się okazuje, aktorka była zmęczona i rozczarowana swoim małżeństwem i żałowała tych wszystkich lat spędzonych u boku d’Ormale'a. Szok we Francji jest tym większy, że gwiazda przez lata mówiła głównie o zwierzętach, a nie o małżeństwie.

Czy list jest prawdziwy? Czy wdowiec rzeczywiście o nim nie wiedział? I kto zdecydował, że ma ujrzeć światło dzienne akurat teraz? Na te pytania nie odpowiedziały dotąd ani media, ani strony sporu. Jedno jest pewne, historia małżeństwa Brigitte Bardot zapewne będzie miała nowy rozdział.