Reklama

W Polsce już od kilku lat uchodzi za jednego z najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia. Niedawno jego talentem zachwycili się też widzowie za granicą. Pod koniec marca zgarnął Ignacy Liss zgarnął nagrodę na jednym z najważniejszych festiwali filmowych Series Mania we francuskim Lille. To wydarzenie, o którym mówi się w całej branży. Polska produkcja, serial „Proud”, sięgnęła po najwyższe wyróżnienie – Grand Prix. A Liss otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora. "To głęboko poruszający portret młodego mężczyzny na skraju załamania, który jest zmuszony odzyskać kontrolę nad życiem", uzasadniał wybór członek jury, Benedikt Erlingsson.

Zachwycił w "Znachorze", ale to ta rola może otworzyć mu drzwi do światowej kariery

O nagrodach dla „Proud” Ignacy Liss opowiedział w niedawnym wywiadzie dla „Zwierciadła”. Jak wyznał, był oszołomiony tym, że to właśnie jemu przyznano wyróżnienie dla najlepszego aktora. „Nagle siedzisz przy stole z producentami takich hitów jak „Sherlock” czy „Sceny z życia małżeńskiego”, a do zdjęć na ściance pozuje z tobą Chase Infiniti. To było mega-abstrakcyjne. Cały czas próbowałem sprowadzać się na ziemię. Naprawdę do końca nie wierzyłem, że mamy jakiekolwiek szanse. To pierwszy raz, kiedy polski serial wygrywa jakikolwiek międzynarodowy festiwal, w dodatku zgarnia dublet. I wiesz, stwierdziłem, że będę się tym chwalił, bo to jest naprawdę duża rzecz dla naszego kraju – dla naszej branży filmowej i serialowej, ale i dla nas osobiście” - wyznał.

Czytaj także: Ignacy Liss szczerze o romansach na planie: „Zaczynasz myśleć o kimś innym niż osoba, która czeka w domu”

„Proud” opowiada historię Filipa – młodego, nieodpowiedzialnego geja, którego życie zmienia rodzinna tragedia. Pewny siebie i absolutnie przekonany, że świat leży u jego stóp żyje na pełnych obrotach, bez hamulców i bez zobowiązań. Modeling, imprezy, adrenalina i wolność to jego codzienność. Jedna chwila wystarczy, by wszystko runęło. Nagle ten beztroski, żyjący chwilą chłopak musi zmierzyć się z czymś, czego nigdy nie brał pod uwagę – prawdziwą odpowiedzialnością. Na jego barki spada opieka nad małym dzieckiem. Zadanie, które kompletnie burzy jego dotychczasowy styl życia. To właśnie ta opowieść stała się jednym z powodów, dla których serial tak mocno poruszył widzów i jurorów. Serial „Proud” pojawi się na platformie HBO Max 12 czerwca 2026.

Został aktorem za namową księdza. Kim jest Ignacy Liss ?

Urodził się 16 lutego 1998 roku. Pochodzi z Tczewa. W 2022 roku ukończył wydział aktorstwa w Akademii Teatralnej w Warszawie. Na deskach Teatru Polonia zadebiutował rolą Liora w spektaklu „Boże mój!”, ma również na koncie kilka ról w produkcjach filmowych i serialach, tj. „Sortownia”, „Warszawianka”, „Teściowe” czy też „Followers. Odpalaj lajwa”, za którą został nominowany do Nagrody im. Jana Machulskiego. W 2021 roku na Netflixie ukazał się z kolei serial „Otwórz oczy”, w którym artysta wcielił się w główną męską rolę.

Czytaj także: Gwiazdor hitu Netfliksa przekazał radosne wieści! Gratulacje spływają z całej Polski

O tym, że zostanie aktorem, zadecydował w trakcie przygotowań do bierzmowania. Zapytany przez młodego kleryka o zainteresowania przyznał, że pasjonuje go teatr. Chodził wówczas na zajęcia do kółka teatralnego, lecz nie traktował tej aktywności zbyt poważnie. „Kleryk na mnie spojrzał i kazał mi zostać po zajęciach. Dał mi książkę Stanisławskiego „Praca aktora nad rolą” i kazał mi ją przeczytać. Powiedział, że jak to zrobię, to mam do niego wrócić" — wspominał Ignacy w rozmowie z Aleksandrą Czajkowską dla Plejady.

27-letni aktor bardzo ciężko pracuje na swoją pozycję w branży artystycznej. Aktorstwo nie jest jednak jego jedyną pasją — w młodości ukończył szkołę muzyczną, gra na klarnecie oraz pianinie. W wywiadach deklaruje, że muzyka jest ważną częścią jego życia, a Plejadzie zdradził, że kiedyś nawet grał w zespole! „Przez dość długi czas miałem zespół z moimi kuzynami, graliśmy przez 6 lat w Tczewie, bo stąd pochodzę, grałem na perkusji. Do dziś tak mam, że to poczucie bycia na scenie jest czymś wyjątkowym i myślę, że od tego to się zaczęło, od grania koncertów” — mówił Aleksandrze Czajkowskiej.

Miłość ważniejsza niż kariera, a rola ojca ważniejsza niż wszystkie inne

We wrześniu 2024 roku Ignacy Liss wziął ślub ze swoją wieloletnią partnerką Marią Wende. Ona również jest związana z branżą artystyczną — na co dzień pracuje jako charakteryzatorka. W marcu tego roku para powitała na świecie swoje pierwsze dziecko — synka Benedykta. Para pochwaliła się na Instagramie wzruszającym zdjęciem z maluszkiem.

Narodziny syna były jednym z najpiękniejszych i najważniejszych momentów w życiu Ignacego. "Nie wiedziałem dotąd, że można kogoś pokochać tak szybko i bezwarunkowo. Chcemy dać Ci tyle miłości, ile tylko będziemy mogli. Cześć Benio, jesteś idealny" — napisał aktor w jednym z postów na Instagramie. We wspomnianym wywiadzie w „Zwierciadle” został zapytany o to, co odpowiada ludziom, którzy pytają, czy nie za wcześnie wziął ślub. A takie pytania słyszy stale, bo dziś to rzadkość, by mężczyzna w wieku 26 lat decydował się na ożenek.

Ignacy wyznał, że i tak za długo zwlekał z tą decyzją: „To nie jest za wcześnie. Tak, da się odłączyć ślub od patriarchatu. To jest po prostu kwestia umowy między dwojgiem ludzi" — powiedział. Nie uważa też, że za wcześnie został tatą. Jak wyznał, jest gotów nico zwolnić tempo pracy, by zająć się wychowaniem Benia. „Moja żona jest teraz w domu, bo mamy kilkutygodniowego synka. Ja pracuję, bo jedno z nas musi, a nie mogę z nim zostać, bo go nie karmię. Jak tylko żona przestanie go karmić, to na pewno zrobię wszystko, by miała czas dla siebie, a ja będę siedział z nim jak najdłużej” — wyznał.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...