Beata Tyszkiewicz pogrążona w żałobie. Odszedł jej jedyny brat. Od dzieciństwa łączyła ich wyjątkowa więź. "Troszczyłam się o niego"
Bolesny cios spadł na Beatę Tyszkiewicz. Aktorka poinformowała, że odszedł jej młodszy o cztery lata brat, hrabia Krzysztof Tyszkiewicz. Choć arystokrata już jako młody chłopak wyjechał za granicę, ze sławną siostrą utrzymywał bliski kontakt. Z czułością opowiedział o niej w swojej książce.

Smutną wiadomość o śmierci hrabiego Tyszkiewicza podała jego rodzina, publikując nekrolog w "Gazecie Wyborczej". Choć ukazał się dopiero teraz, widnieje w nim informacja, że arystokrata odszedł już kilka tygodni temu. "28 marca 2026 roku w Hamburgu zmarł hr. Krzysztof Jan Benedykt Tyszkiewicz, o czym zawiadamiają pogrążone w żalu siostra z córkami, żony z córkami i wnukami" - czytamy w nekrologu. Zmarły był jedynym bratem aktorki.
Kim był Krzysztof Tyszkiewicz? Ze sławną siostrą łączyły go wspólne pasje
Hrabia Tyszkiewicz, podobnie jak jego siostra, od dziecka fascynował się sztuką, a zwłaszcza filmem. Ona studiowała aktorstwo, on wybrał inną drogę - zdał do łódzkiej Filmówki. O ile jednak Beata Tyszkiewicz zaczęła szybko robić karierę, jej brat długo nie mógł znaleźć swojej drogi. Gdy miał 20 lat, wyemigrował z Polski. Początkowo podróżował po świecie, pomieszkiwał we Francji i Anglii, a ostatecznie osiadł w Niemczech. Do końca życia mieszkał z rodziną w Hamburgu.
Czytaj także: Przekazała nowe informacje o Beacie Tyszkiewicz, powiedziała wprost. Tak teraz wygląda ich relacja
O tym, dlaczego wyjechał z Polski, hrabia Tyszkiewicz opowiedział przed laty w wywiadzie dla dwutygodnika "Gala". Uciekłem (...), kiedy miałem 20 lat, i później tłukłem się po świecie. To był efekt uboczny życia w domu zdominowanym przez kobiety... Proszę mi powiedzieć, jak miałem się nie spakować i nie wyjechać, skoro Beata i mama miały po 20 par butów, a ja jedną, i to dziurawą, którą do tego wszystkiego sam sobie naprawiałem? - wyznał.
Zdobyte w Filmówce umiejętności przydały mu się w karierze. Przez lata pracował jako producent programów i filmów o tematyce kulinarnej. Gotowanie i opowiadanie o jedzeniu było jego wielką pasją. Efektem tych zainteresowań była wydana w Polsce książka "Trzy pory dnia. Kulinarne fascynacje Krzysztofa Tyszkiewicza", którą hrabia napisał razem ze Beatą Tyszkiewicz. Opowiedział w niej nie tylko o ukochanych daniach i tradycjach kulinarnych, ale też o swojej rodzinie i dzieciństwie, w którym ważną rolę odegrała starsza siostra.
Zobacz także: Nie miał jeszcze 18 lat. Michał Bajor wraca do wspomnień z Beatą Tyszkiewicz. O tej relacji mało kto wiedział
"Z każdym daniem łączy się cały szereg opowieści, czas, którego już nie ma, a który powraca za sprawą zapachu i smaku. Tak wspominamy razem z Beatą nasze spotkania, które zawsze łączyły się z jakimś dobrym jedzeniem, bo wśród wielu przyjemności dobra kolacja w radosnym miejscu i czasie jest wspaniałym kluczem do wspomnień, do tego, co było i na zawsze pozostaje. Książka nosi tytuł 'Trzy pory dnia', gdyż jedzenie to czynność, którą wykonujemy co najmniej trzy razy dziennie i to całe życie, jak mawiał mój wujcio Henio Wołowski" - napisał we wstępie do wspomnianej książki.

Beata Tyszkiewicz broniła brata jak lwica. "Ja się o Krzysztofa troszczyłam"
Książka "Trzy pory dnia. Kulinarne fascynacje Krzysztofa Tyszkiewicza" nie była jedyną publikacją, w której rodzeństwo opowiedziało o swoim dzieciństwie i relacji, która pozostała bliska nawet po wyjeździe hrabiego za granicę. Przy okazji promocji Beata Tyszkiewicz i jej brat udzielili też wspólnego wywiadu "Gali". Jak wyznali, od najmłodszych lat byli z sobą bardzo zżyci. "Byliśmy rodzeństwem wychowywanym przez mamę. Przez co bardzo samodzielnym. Ona wychodziła do pracy, a my zostawaliśmy i budowaliśmy nasz świat. Często przybierał bardzo oryginalne formy".
Z kolei aktorka wyjawiła, że stawała w obronie młodszego brata, gdy miał kłopoty. Jedna z takich sytuacji miała miejsce, gdy Krzysztof studiował już w Filmówce. "To ja się o Krzysztofa troszczyłam. Pamiętam, jak pewnego razu został pobity w Łodzi. Pojechałam z nim do tego miasta, do szpitala na obdukcję, później na komisariat, a sprawca – po mojej interwencji – trafił do wojska. Bo wcielić kogoś do armii było łatwo. Jeśli sprawca pobicia miał tyle siły i agresji w sobie, to szkoda, żeby się marnował, prawda? - wyznała. Nie była to jej jedyna interwencja w obronie młodszego brata. "Kiedy indziej ukradli bratu znaczki. Miałam wtedy chyba 15 lat, ale przebrałam się za dorosłą, umalowałam i poszłam odebrać klaser. Byłam za Krzysztofa odpowiedzialna" - wyznała we wspomnianym wywiadzie.

Zbudowana w dzieciństwie więź nie rozluźniła się mimo tego, że Beata Tyszkiewicz mieszkała w Polsce, a Krzysztof osiadł w Niemczech. Zmieniło się tylko to, że rzadko się widywali. "Niestety, mój brat mieszka w Hamburgu i widzimy się tak ze trzy, cztery razy w roku. Czasem przyjeżdża do mnie na wakacje, ale różnie to bywa. Jakby jednak nie było, zawsze jesteśmy bardzo bliscy" - opowiadała Tyszkiewicz w "Fakcie".
Czytaj również: Wiele ich różni, przed laty uciekł z Polski... Taką relację mają Beata Tyszkiewicz i jej brat Krzysztof
O tej bliskości mówił też Krzysztof Tyszkiewicz. Jak wyznał, siostra była jedną z najważniejszych osób w jego życiu. "Wielką radością jest mieć kogoś takiego jak Beata. Mam do niej wielkie zaufanie i mogę jej powiedzieć prawdę, co w 99 proc. relacji międzyludzkich jest niemożliwe" - powiedział w jednym z wywiadów.
Rodzinie zmarłego składamy szczere wyrazy współczucia.

