Wywiad Lange dla „Rolling Stone” ukazał się pod koniec października 2026 roku. Gwiazda, która w tym roku skończyła 77 lat, opowiadała w nim o tym, jak wygląda dziś jej życie, odpowiedziała też na pytanie, dlaczego w ostatnich latach tak rzadko pojawia się na ekranach. I właśnie w tym fragmencie rozmowy gwiazda wypowiedziała zdanie, które zasmuciło jej fanów. „Naprawdę czuję, że zbliżam się do końca” - wyznała, podkreślając, że chodzi o jej karierę aktorską.

WIDEO…

player placeholder

Wymarzone role i filmy, których nikt nie chce nakręcić

Skąd takie gorzkie słowa? Lange wyraźnie wskazuje, że zaangażowała się w kilka interesujących projektów. Jest tylko jeden problem. One są od dawna w fazie przygotowań do realizacji, ale każdy jest na tak wstępnym etapie, że nie wiadomo, czy kiedykolwiek dojdą do skutku. „Nie wydaje się już łatwe, żeby dziś powstały filmy, które mnie interesują” - stwierdziła bez ogródek Lange.

To zdanie brzmi znajomo. Wiele starszych aktorek mówi o podobnym problemie: powstaje niewiele interesujących scenariuszy z dużymi, złożonymi kobiecymi rolami. I dlatego dawne gwiazdy kina często czują się odsunięte na boczny tor. Dostają epizodyczne role albo propozycje tak banalne, że nie chcą ich przyjąć.

Zobacz także:
Jessica Lange w filmie "King Kong"
Paramount/All Film Archive/Mary Evans/East News

W tle pojawia się jeszcze jedna uwaga. Lange dość ostro krytykuje dzisiejszy sposób realizacji filmów. Aktorka powiedziała, że często w ogóle nie widać reżysera na planie, co jej zdaniem jest bardzo szkodliwe. Dla Lange film to rzemiosło oparte na obecności i rozmowie, a nie tylko na liczbie dni zdjęciowych, w których trzeba się zmieścić.

Brak ciekawych ról i traktowanie filmu jak produktu, który trzeba stworzyć jak najszybciej, to główne powody, dla których Lange jest rozczarowana aktorstwem. Ale z jej słów nie wynika, że już całkiem straciła wiarę. Zagraniczne media podkreślają, że nie powiedziała jednoznacznie, że kończy karierę i odchodzi na emeryturę. „Czuję, że zbliżam się do końca” to nie to samo, co „postanowiłam”.

Mary Tyrone - postać na zwieńczenie kariery

Jeden z najmocniejszych wątek rozmowy dotyczy filmu Jonathana Kenta „Long Day’s Journey Into Night”, który jest adaptacją sztuki Eugene’a O’Neilla. Powstał w 2022 roku, a Lange zagrała w niej Mary Tyrone. Aktorka powiedziała „Rolling Stone”, że gdyby to właśnie ten film okazał się jej ostatnim, to nie byłby to zły sposób na zakończenie kariery, bo Mary Tyrone to postać przywiązana do przeszłości i bolesnych wspomnień.

Nie jest to jednak ostatnia rola Lange. W tym roku widzowie mogli zobaczyć ją także w „American Horror Story”. Gwiazda powróciła w 13. sezonie po kilkuletniej przerwie i zagrała ponownie cztery swoje dawne role. Nie był to jednak łatwy powrót. PinkNews przypomina, że w październiku aktorka skrytykowała stację FX za traktowanie aktorów na planie. Miała żal za to, że twórcy nie dbają o komfort pracy, a za wręcz skandaliczne uznała to, że po nocnych zdjęciach ekipa odwożona jest do domu ciasnymi autobusami.

Jessica Lange i Dustin Hoffman w filmie " Tootsie"
East News

Co to znaczy dla widzów, którzy dorastali z jej filmami

Dla widzów, którzy znają Lange z „Tootsie” i „King Konga”, jej wyznanie jest bolesne. Tym bardziej, że nie jest ona pierwszą aktorką, która wprost mówi, że Hollywood odstawiło ją na boczny tor. A czy zobaczymy jeszcze Jessikę Lange w nowej roli? Nikt tego nie wie, łącznie z nią. Kilka projektów wciąż czeka, a ona sama przyznaje, że nie wie, czy powstaną. Dopóki któryś nie wystartuje albo nie zostanie oficjalnie odwołany, zostaje nam to, co zostało na taśmie. Warto sięgnąć po jej dawne filmy, zanim odpowie na to pytanie sama.

Jessica Lange i Liam Neeson w filmie "Rob Roy"
East News