„Wszystko, co jest we mnie najistotniejsze, pochodzi ze Śląska” – mówił kilka lat temu w radiowej Dwójce. I mówił to z dumą, bo miejsce, w którym dorastał, jest mu bliskie do dziś. Jego droga do kariery aktorskiej prowadziła od Chorzowa i Gliwic przez teatralne sceny aż do ważnych polskich produkcji filmowych. 27 października 2026 roku skończył 62 lata. Jak wyglądało jego życie i co wiadomo o rodzinie, poglądach oraz prywatnych wyborach aktora? 

WIDEO…

player placeholder

Miał zostać kolejarzem, życie napisało inny scenariusz 

Andrzej Mastalerz urodził się 27 października 1964 roku w Chorzowie. Dorastał na Górnym Śląsku, który do dziś zajmuje szczególne miejsce w jego sercu. W jego rodzinie silne były tradycje kolejarskie, on sam również uczył się w technikum kolejowym w Gliwicach. Ale to nie był jego jedyny plan na życie. Przez pewien czas myślał o karierze sportowej. Jego wielką pasją była piłka nożna, a jednym z rozważanych kierunków studiów była Akademia Wychowania Fizycznego. 

Ostatecznie zwyciężyła jednak druga pasja – aktorstwo. W klasie maturalnej zdecydował, że zamiast na AWF będzie zdawał do szkoły teatralnej. Nie była to łatwa droga. Na studia aktorskie dostał się dopiero za trzecim razem. Wcześniej zdobywał doświadczenie w Studium Aktorskim Teatrów Lalkowych w Będzinie. 

Zobacz także:

Choć młodzieńcze marzenia porzucił, nie zapomniał o tym, gdzie się wychował. Wspomniane już zdanie - „Wszystko, co jest we mnie najistotniejsze, pochodzi ze Śląska” - wiele o nim mówi i wiele wyjaśnia. To nie jest tylko deklaracja przywiązania do rodzinnych stron. W jego przypadku Śląsk wydaje się czymś znacznie głębszym: pamięcią o ludziach, języku, obyczajach i określonym sposobie patrzenia na życie. Aktor wspominał, że w domu mówiło się literacką polszczyzną, natomiast na szkolnych przerwach królowała śląska godka. Ta różnorodność językowa, spotkanie różnych tradycji i kultur stały się częścią jego osobowości. 

Właśnie dlatego tak przekonująco odnajduje się w rolach bohaterów związanych z tym regionem. Rozumie jego dumę, humor, ale także przemilczenia i trudne doświadczenia. W filmach takich jak „Benek”, „Ewa” czy „Angelus” regionalność nie jest dla niego kostiumem, który można zdjąć po zakończeniu zdjęć. Jest czymś znacznie bardziej osobistym. Mastalerz nie ukrywa również, że tęskni za rodzinnymi stronami. W rozmowie z Polskim Radiem przyznał, że Śląsk odwiedza rzadziej, niż by chciał, a ma tam dużą rodzinę i sporo zaległości do nadrobienia. 

Pierwsza miłość do teatru i nagana, której nie zapomniał 

Gdy już zdecydował, że zostanie aktorem, uparcie dążył do celu. Nie poddał się nawet wtedy, gdy dwukrotnie nie dostał się do szkoły aktorskiej. Czekał na kolejną szansę. Najpierw ukończył Studium Aktorskie Teatru Lalek przy Teatrze Dzieci Zagłębia w Będzinie, a w końcu, za trzecim podejściem, zdał na Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie z filią we Wrocławiu. Już wtedy teatr stawał się dla niego czymś więcej niż przyszłym zawodem. 

Szczególnie zabawna jest historia, którą przywołał podczas odbierania Wielkiej Nagrody Festiwalu „Dwa Teatry” w 2022 roku. Wspominał, że za udział w przedstawieniu otrzymał w szkole… naganę. Powód? Bez zgody władz uczelni wystąpił w spektaklu Teatru Telewizji. Dzisiaj można uśmiechnąć się na myśl o tym, że młody człowiek tak bardzo chciał stanąć przed kamerą, że postanowił zaryzykować, choć groziły za to konsekwencje. W tej anegdocie jest jednak również coś więcej. Widać chłopaka, który jeszcze nie wie, jak potoczy się jego życie, ale już czuje, że znalazł coś, czemu chce się poświęcić. Co ciekawe, po latach nie opowiadał tej historii z pretensją do nauczycieli. Przeciwnie, przyznał, że uczelnia postąpiła słusznie, ponieważ sam złamał obowiązujące zasady. 

Po ukończeniu studiów związał się z Teatrem im. Stefana Jaracza w Łodzi, w którym występował przez wiele lat. Następnie pracował m.in. w warszawskim Teatrze Studio, Teatrze Powszechnym i Teatrze Polskim. Równolegle rozwijał karierę filmową i telewizyjną. Na ekranie pojawił się między innymi w „Krótkim filmie o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego. Jedną z pierwszych znaczących kreacji była postać Paszy w filmie „Nad rzeką, której nie ma” Andrzeja Barańskiego. Później przyszły kolejne role. Zagrał między innymi w „Ostatnim promie”, „Marcowych migdałach”, „Europie, Europie”, „Wojaczku”, „Dniu świra”, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, „W ciemności”, „Obławie” i „Pokłosiu”. 

Życie na drugim planie

Reżyserzy cenią jego talent, ale rzadko powierzają mu role główne. Zwykle dostaje te drugoplanowe, czasem trzecioplanowe, a bywa i tak, że pojawia się na ekranie tylko na chwilę. Nie oznacza to jednak, że jego obecność jest mniej ważna. Przeciwnie, zdarza się, że właśnie bohaterowie, których gra, zostają w pamięci na długo po zakończeniu filmu. 

Mastalerz przywykł już do takich decyzji reżyserów. I chyba mu odpowiada to, że to innych widać na pierwszym planie. Sam przyznawał, że nie chciał być gwiazdą. Chciał być dobrym aktorem. Podkreślał, że pragnie pozostać wierny temu, czego nauczyli go mistrzowie. I iść drogą wyznaczaną przez prawdę, dobro i piękno. Także dlatego chętnie przyjmuje role w spektaklach, w których go nie widać. Od wielu lat współpracuje z Teatrem Polskiego Radia, w którym występuje i reżyseruje słuchowiska. 

Ślub po 17 latach wspólnego życia. Kim jest żona Andrzeja Mastalerza? 

O swoim prywatnym życiu Andrzej Mastalerz nie mówi zbyt wiele. Nie należy do aktorów, którzy chętnie opowiadają o codzienności rodzinnej w kolorowych magazynach. Wiadomo jednak, że od lat jest związany z Agatą Piotrowską-Mastalerz, również aktorką. Poznali się na planie filmowym. Ich pierwsze spotkanie miało dość niecodzienny przebieg, a po latach aktor wspominał je z humorem. Przyszła żona poczęstowała go kawą, ponieważ wyglądał na tak zmęczonego i zabiedzonego, że zrobiło jej się go żal. 

Z czasem znajomość przerodziła się w trwały związek. Szybko zdecydowali się na ślub cywilny, a dopiero po 17 latach wspólnego życia zawarli również małżeństwo sakramentalne. W rozmowie z tygodnikiem „Niedziela” aktor opowiadał, że oboje byli osobami wierzącymi, ale przez długi czas brakowało im odwagi, by podjąć tę decyzję. W końcu uznali, że chcą w ten sposób potwierdzić swoje zobowiązanie wobec siebie. „Trwało to dość długo, ale lepiej później niż wcale” – mówił. 

Andrzej Mastalerz z żoną Agatą
Mikulski/AKPA

Aktor nie idealizuje małżeństwa. W jego wypowiedziach nie ma opowieści o związku, w którym wszystko zawsze układa się bez wysiłku. Przeciwnie, podkreśla, że trwała relacja wymaga zaangażowania, cierpliwości i gotowości do poświęceń. „Po ludzku trzeba walczyć o to, aby miłość małżeńska trwała, nie gasła. To małe zwycięstwa. Miłość jest piękna, ale i trudna. Wymaga poświęceń. Miłość małżeńska to codzienna praca” – mówił w rozmowie z „Niedzielą”.  

Ważną codzienną pracą było dla niego i jego żony wychowanie dzieci. Andrzej i Agata Mastalerzowie mają syna Jakuba i córkę Agnieszkę. Oboje są już dorośli i wybrali własne drogi zawodowe, niezwiązane z aktorstwem. W jednym z wywiadów aktor opowiadał o nich z wyraźną dumą. Podkreślał, że są dobrymi, wartościowymi ludźmi, a rodzina stara się spotykać tak często, jak to możliwe. 

Andrzej Mastalerz, Marcin Kwaśny, Dariusz Kowalski na planie "Korony królów"
Gałązka/AKPA

Rodzina, wiara, Prawo i Sprawiedliwość 

Andrzej Mastalerz otwarcie mówi nie tylko o swojej wierze oraz przywiązaniu do tradycji i wartości katolickich. Nie unika również tematów politycznych, choć jego publiczne zaangażowanie nie zawsze spotyka się z aprobatą widzów czy kolegów z branży. W 2010 roku publicznie chwalił Jarosława Kaczyńskiego, a podczas ostatnich wyborów prezydenckich zaangażował się w kampanię Karola Nawrockiego, którego kandydaturę oficjalnie poparł. Zanim to zrobił, rozmawiał z nim. "Z poparciem pana Nawrockiego nie miałem żadnych problemów. Mieliśmy przemiłe spotkanie przed wyborami" - wyjaśnił w wywiadzie udzielonym Annie Popek w kwietniu 2026 roku. Stwierdził też, że zrobił to z troski o Polskę. "Pomyślałem: nie daj Boże, zwycięży ktoś ze strony lewicowo-liberalnej. Bardzo bym się bał o los Polski. W czerwcu nastąpił jakiś cud. Gdyby zwyciężył pan Trzaskowski, to żylibyśmy w zupełnie innej Polsce" - mówił.

W tym samym wywiadzie nawiązał też do reakcji środowiska artystycznego. Przyznał, że nie spotkały go z tego powodu przykrości ani ostracyzm ze strony kolegów po fachu za to, że popiera PiS i Nawrockiego. Jednocześnie przyznał, że w środowisku aktorskim są bardzo głębokie podziały. Jego zdaniem jest ono dziś tak rozproszone i zatomizowane, że trudno mówić o jednej wspólnocie, która miałaby wspólne stanowisko w najważniejszych sprawach. 

Warto zwrócić uwagę, że aktor nie ogranicza się do opowiadania o swoich przekonaniach. Potrafi również mówić o konsekwencjach publicznych wyborów i o tym, jak polityka wpływa na relacje między ludźmi. W jego przypadku wiara, tradycja i poglądy nie są tematem, którego za wszelką cenę unika. Nie oznacza to jednak, że prywatne życie zamienia w publiczną deklarację światopoglądową. 

Za Andrzejem Mastalerzem stoi kilkadziesiąt lat pracy, setki ról teatralnych, filmowych i telewizyjnych, a także bogaty dorobek radiowy. Zdobywał nagrody, współpracował z wybitnymi reżyserami i występował na najważniejszych polskich scenach. Śląsk, rodzina, wiara i teatr tworzą świat wartości, do których wielokrotnie wraca w swoich wypowiedziach. To one pomagają zrozumieć, dlaczego wybrał właśnie taką drogę. 

Andrzej Mastalerz
Niemiec/AKPA