Usłyszała swoje nazwisko na drugim końcu świata. Jej reakcja mówi wszystko. W VIVIE! Katarzyna Grochola wprost o sławie: "Smakuje absolutnie cudownie"
Katarzyna Grochola w rozmowie z VIVĄ! opowiada o tym, czym jest dla niej prawdziwe spełnienie. Pisarka z charakterystycznym ciepłem mówi o miłości, popularności i marzeniach, których wciąż nie przestaje realizować.

- Elżbieta Pawełek
Sukces nigdy nie był dla niej celem samym w sobie. Znacznie ważniejsze okazały się relacje, odwaga, by zaczynać od nowa, i umiejętność zachowania otwartego serca mimo życiowych rozczarowań. Katarzyna Grochola w rozmowie z VIVĄ! z charakterystyczną dla siebie mądrością i ciepłem opowiada o spełnieniu, które nie wynika z liczby sprzedanych książek ani zdobytych wyróżnień, lecz z życia w zgodzie ze sobą. Mówi o miłości, wybaczaniu i popularności. Z właściwą sobie lekkością przypomina, że prawdziwe spełnienie nie oznacza końca marzeń, to gotowość, by każdego dnia z ciekawością otwierać się na to, co jeszcze przed nami.
Katarzyna Grochola o popularności i spełnieniu. Jak opisuje siebie samą? | Wywiad VIVY!
– Jakbyś opisała siebie w kilku słowach?
Mam wrażenie, że jestem dobra, niekonsekwentna i chyba kochająca, bo kocham a priori, w ciemno. Lubię ludzi i musieliby mi bardzo zaszkodzić, żebym ich znielubiła. Daję duży kredyt zaufania i staram się nie oceniać. Nawet jeśli ktoś był dla mnie niemiły, to tłumaczę to sobie, że jego życie było niefajne w tym momencie.
– A możesz wybaczyć?
Wybaczenie jest absolutnie konieczne dla własnego komfortu. Zawsze ma się niechętnych sobie ludzi czy zazdrosnych. Może nawet ich skrzywdziliśmy lub wiązali z nami jakieś nadzieje. Ale życie nie polega na tym, żeby się przyglądać ludziom, którzy nas nie lubią.

– Czujesz się zrealizowana?
Mam odciśniętą łapkę na Promenadzie Gwiazd w Międzyzdrojach. Obok wybitnych postaci. Ale ja w ogóle nie rozumiem, co to znaczy być zrealizowaną. Że już po wszystkim, że osiągnęłam wszystko, czego chciałam, że nie mam już marzeń? Zrealizowałam się jako pisarka, ale to nie znaczy, że chcę przestać pisać. Czuję się zrealizowana jako matka, ale matką zawsze będę dla mojej córki. Wyszłam za mąż po sześćdziesiątce, co graniczy z cudem, i chyba tylko ja i Ula Dudziak tego dokonałyśmy. Ale dużo rzeczy mi się w życiu nie udało i dziękować Bogu, bo nie tędy droga. Miałam kiedyś własną firmę, byłam dyrektorką, pracowałam w urzędzie celnym i dobrze, że nie jestem tam do dziś, choć pewnie byłabym bogatsza. Róże mi się przyjęły, które miały się piąć po ścianach mojego domku, o czym marzyłam, mając 17 lat. Staram się nie pamiętać o smutnych rzeczach, ale zdaję sobie sprawę z upływającego czasu, o czym świadczą te telefony, pod które już nie mogę zadzwonić, a których nigdy nie wykreślam. Pewne rzeczy mijają, przychodzą nowe, więc otwórzmy serca na te nowe.
– Na targach książki ustawiają się do Ciebie długie kolejki. Jak smakuje sława?
Nie wiem, czy to jest sława, ale smakuje absolutnie cudownie. Na targu w Milanówku pewien pan zapytał, czy może mnie pocałować w rękę, bo się nie spodziewał takiego spotkania. Jedna pani w Asyżu krzyknęła na mój widok: „Boże, jakbym wiedziała, że panią tu spotkam, to zabrałabym z Anglii pani książkę”. W Bangkoku na olbrzymich schodach w centrum handlowym usłyszałam głos dochodzący z dołu: „Grocholo, Grocholo, poczekaj na mnie”. To „Grocholo” tak mnie rozbawiło, że krzyknęłam: „Będę czekać!”. Bardzo mnie ucieszyła wiadomość od Wietnamki, która napisała do mnie na Facebooku, że książka „Nigdy w życiu!” w jej kraju też osiągnęła ogromny sukces. Pomyślałam, jak to możliwe, tam jedzą psy, a moja bohaterka Judyta śpi z nimi w łóżku. To jednak nas różni. Ale jak mi powiedział tłumacz wietnamski: „Pani Kasiu, kobieta polska i wietnamska to jest ta sama kobieta”.
– Czego Ci życzyć?
Żeby na podstawie ostatniej książki powstał piękny film z Danutą Stenką i Arturem Żmijewskim. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że tak trudno będzie znaleźć pieniądze na film. Ale mamy podpisaną umowę ze wspaniałym dystrybutorem i zaczynamy w lipcu zdjęcia. I żebyśmy zdrowi byli. Jak mówią, za pieniądze można mieć lekarstwa, ale zdrowia nie kupisz. A jak zdrowie jest, można wszystko… No i skończę jak światowa miss – kurczę, po prostu pokoju na świecie!
Cały wywiad w nowym numerze VIVY! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od 6 do 26 sierpnia.

