Od dziecka miała niezwykły dar. Tylko w VIVIE! Katarzyna Grochola czule o córce: "Od początku było wiadomo, że coś cudnego z niej wyrośnie"
Katarzyna Grochola w rozmowie z VIVĄ! z czułością opowiada o córce. Pisarka zdradza, że od najmłodszych lat dostrzegała jej wyjątkowy talent i wspomina, jaką rolę Dorota Szelągowska odegrała w powstaniu jej najnowszej książki.

- Elżbieta Pawełek
Za sukcesem jednej z najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskiej telewizji stoi wyjątkowa więź, która od lat inspiruje i wzrusza. Katarzyna Grochola w rozmowie z VIVĄ! z ogromną czułością opowiada o córce, Dorocie Szelągowskiej, wspominając, że od najmłodszych lat było widać jej niezwykły talent, kreatywność i wyobraźnię. Pisarka zdradza także, jaką rolę Dorota odegrała w powstaniu jej najnowszej książki, wraca do rodzinnych wspomnień i opowiada o wartościach, które od zawsze są dla niej najważniejsze. To ciepła, pełna emocji opowieść o relacji matki i córki, w której sukces nie jest najważniejszy, bo największą dumę przynosi możliwość patrzenia, jak ukochane dziecko spełnia własne marzenia.
TYLKO W VIVIE! Katarzyna Grochola o córce, Dorocie Szelągowskiej. Padło wiele poruszających słów
– Po 20 latach wskrzesiłaś Judytę, kultową bohaterkę swojej bestsellerowej powieści „Nigdy w życiu!”. Skąd pomysł, żeby dać jej drugie życie w nowej powieści „Właśnie że tak!”?
Moja córka poprosiła mnie w czasie pandemii, żebym napisała wesołą książkę. A jak córka prosi, to mama musi. Pisałam więc z wyraźną tezą, że książka ma być dobra, przyjazna, otulająca i nic strasznego nie może się wydarzyć. [...]
– Mówi się: „Do trzech razy sztuka”. Wyszłaś po raz trzeci za mąż, będąc już po sześćdziesiątce. Po co był Wam ślub?
Można brać ślub i można go nie brać. Myśmy chcieli i wzięliśmy sobie ślub w ogrodzie pod lipą o zachodzie słońca. Było bardzo miło, a mój mąż w trakcie składania mi obietnicy zapytał, czy strogonow się nie przypala (śmiech). Ale świadkowa go uspokoiła, że nie. Jakoś nie widzieliśmy powodu, żeby nie brać ślubu. No bo na kocią łapę mają żyć starsi państwo? A mogą sobie żyć normalnie.
– Czy poznaliście się przez biuro matrymonialne opisane w książce?
Nie, poznaliśmy się na schodach, w pewnym dworku na benefisie zaprzyjaźnionego saksofonisty i moja przyjaciółka powiedziała: „Kasiu, chyba nie znasz Stasia”. [...]


– Czyli związek idealny?
Staszek się nie kłóci, bo uważa, że jest to zagrażające dla związku. Próbowałam go tego nauczyć i nic z tego. Ale też nie znam jego wcześniejszego życiorysu. Ma kapitalne dzieci, więc musiał mieć też kapitalną żonę, skoro dzieci są tak dobrze wychowane i lubią swojego ojca.
– Tworzycie fantastyczną, dużą rodzinę, bo masz cudowne wnuki, Wandzię i Antka, grającego już duże role w teatrach, a Twoja córka Dorota Szelągowska jest w gwiazdą w telewizji.
Z Dorotką od początku było wiadomo, że coś cudnego z niej wyrośnie. Za cokolwiek się wzięła, wychodziły jej niezwykłe rzeczy. Wracałam z urlopu, a mieszkanie było już przemeblowane. Zawsze wiedziała, co do czego pasuje. Pisała znakomite krótkie opowiadania i listy do mnie.
– Czyli są podobieństwa do matki. Jakbyś opisała siebie w kilku słowach?
Mam wrażenie, że jestem dobra, niekonsekwentna i chyba kochająca, bo kocham a priori, w ciemno. Lubię ludzi i musieliby mi bardzo zaszkodzić, żebym ich znielubiła. Daję duży kredyt zaufania i staram się nie oceniać. Nawet jeśli ktoś był dla mnie niemiły, to tłumaczę to sobie, że jego życie było niefajne w tym momencie.
– A możesz wybaczyć?
Wybaczenie jest absolutnie konieczne dla własnego komfortu. Zawsze ma się niechętnych sobie ludzi czy zazdrosnych. Może nawet ich skrzywdziliśmy lub wiązali z nami jakieś nadzieje. Ale życie nie polega na tym, żeby się przyglądać ludziom, którzy nas nie lubią.
_______________________
Cały wywiad w nowym numerze VIVY! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od 6 do 26 sierpnia.

