Manuela Gretkowska kończy dziś 62 lata. Pisarka od lat wzbudza emocje bezkompromisowymi książkami, felietonami i wypowiedziami, ale równie burzliwe jak jej twórczość bywało jej życie uczuciowe. Jedną z najgłośniejszych relacji Gretkowskiej był trwający dwa lata związek z Andrzejem Żuławskim. Poznali się w Paryżu, a później zamieszkali razem w Warszawie. Po latach pisarka nie ukrywała, że była to dla niej relacja fascynująca, ale też niezwykle trudna. Co naprawdę łączyło Manuelę Gretkowską i słynnego reżysera?

WIDEO…

player placeholder

6 października Manuela Gretkowska obchodzi 62. urodziny. Urodziła się w 1964 roku w Łodzi, studiowała filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 1988 roku wyjechała do Paryża, gdzie studiowała antropologię w École des hautes études en sciences sociales. Na początku lat 90. rozpoczęła karierę literacką, a w 1991 roku ukazała się jej pierwsza książka „My zdies’ emigranty”. Powieściopisarka, eseistka, scenarzystka, felietonistka i feministka od początku swojej drogi artystycznej wzbudzała zarówno zachwyt, jak i kontrowersje.

To właśnie podczas pobytu we Francji w jej życiu pojawił się Andrzej Żuławski. Gretkowska znała i ceniła wcześniej jego filmy, a spotkanie z reżyserem szybko przerodziło się w intensywną relację. Ich związek trwał dwa lata i — jak po latach opowiadała pisarka — był pełen fascynacji, ale także walki o wolność, niezależność i własną przestrzeń. Jak Gretkowska wspomina dziś tę relację i jaki ślad pozostawiła ona w jej życiu?

Zobacz także:

Manuela Gretkowska i Andrzej Żuławski: jak się poznali?

Kiedy Manuela Gretkowska po raz pierwszy zobaczyła Andrzeja Żuławskiego, miała poczuć, jakby byli „z jednego miotu”. Podobne wrażenie towarzyszyło jej wcześniej podczas oglądania jego filmów. Szczególne miejsce zajmowała wśród nich „Kobieta publiczna”.

„Miałam wrażenie, że mówi o mnie, pomyślałam, że bardzo podobnie widzimy świat” — wspominała.

Dzięki matce koleżanki Gretkowska zdobyła adres reżysera w Paryżu i postanowiła do niego napisać. Wkrótce doszło do ich pierwszego spotkania. Umówili się w kawiarni, a pisarka wspominała później, że Żuławski od razu zrobił na niej ogromne wrażenie.

Rozmawialiśmy o książkach, kinie, myślę, że ja też zrobiłam na nim wrażenie. Zaczęliśmy się spotykać, nasz związek trwał dwa lata. Zamieszkaliśmy razem w Warszawie na Ursynowie.

 

Manuela Gretkowska, 1995

Manuela Gretkowska
Wlodzimierz Liszka / Forum

Czytaj także: „Bywałam kiepską matką". Dziś Manuela Gretkowska nadrabia stracony czas z córką Polą

Manuela Gretkowska i Andrzej Żuławski: historia burzliwego związku

Z perspektywy lat Gretkowska nie przedstawiała związku z Żuławskim jako spokojnej i partnerskiej relacji. W swoich wspomnieniach podkreślała, że bardzo potrzebowała wolności i własnej przestrzeni, podczas gdy — w jej ocenie — reżyser miał skłonność do przejmowania kontroli także nad życiem prywatnym.

W książce „Trudno z miłości się podnieść”, będącej zapisem rozmów Gretkowskiej z Patrycją Pustkowiak, pisarka opowiadała o Żuławskim bardzo krytycznie.

Andrzej może z lęku przed kobietami przejmował całkowitą kontrolę, jak na planie filmowym, ale niestety ten plan z czasem zmieniał się w dramę.

Gretkowska wspominała również, że Żuławski prowadził bardzo uporządkowany tryb życia i oczekiwał od niej regularności w pracy.

Uważał, że powinnam wyrabiać swoją dzienną normę pisarską, preferował pracę przy biurku od rana. Nie wyrabiałam.

Pisarka opowiadała, że sama nie czuła się wówczas dobrze w Warszawie i źle znosiła ograniczenia, które — jak twierdziła — pojawiały się w ich wspólnym życiu. Z jej późniejszych relacji wynika, że między partnerami dochodziło do licznych konfliktów, przede wszystkim na tle jej potrzeby niezależności i sposobu funkcjonowania Żuławskiego.

Gretkowska mówiła także o problemach reżysera z alkoholem. Była to jej osobista ocena i sposób, w jaki po latach interpretowała zachowanie byłego partnera.

Alkoholicy muszą mieć bardzo poukładane życie, żeby móc pić. Boją się zmian, czegokolwiek, co wytrąci im butelkę z ręki. Jak niemowlę zależne od pokarmu marki — powiedziała, wspominając życie z Żuławskim.

Pisarka wielokrotnie podkreślała, że relacja była dla niej emocjonalnie wyczerpująca. Jej wspomnienia są jednak jej własną, osobistą perspektywą na ten związek.

imgHx7Eol-c454212
Magda Wunsche & Samsel

Czytaj też: Rozstali się na rok, powrócili do siebie silniejsi. Niezwykła historia miłości Manueli Gretkowskiej i Piotra Pietuchy

Manuela Gretkowska wspomina związek z Andrzejem Żuławskim

Po rozstaniu Gretkowska również bardzo krytycznie opowiadała o zachowaniu byłego partnera. Twierdziła, że Żuławski miał trudność z pogodzeniem się z końcem relacji i przez pewien czas nadal próbował utrzymywać z nią kontakt.

Pisarka wspominała między innymi sytuacje z okresu, gdy mieszkała już w Szwecji.

Był toksyczny. Nie odpuszczał nawet kiedy wyprowadziłam się do Szwecji. Dzwonił i nasłuchiwał, co się dzieje. Po trzech telefonach domyśliłam się, że to on i opierdoliłam. Głuche telefony się skończyły.

To właśnie Gretkowska w książce „Trudno z miłości się podnieść” użyła wobec byłego partnera bardzo mocnego określenia „psychopatyczny narcyz”. Nie była to diagnoza medyczna, lecz jej własna ocena Żuławskiego i sposobu, w jaki zapamiętała ich relację.

Taka osobowość wyczuwa w Tobie słabe strony, zaspokaja je, czujesz się w siódmym niebie, a potem kiedy już jesteś przywiązana do pala – torturuje. Katuje, niszczy i ma do ciebie pretensje. Dużo kobiet daje się nabrać, jesteśmy z natury raczej dobre, naiwne, wierzymy, że świat odda nam to, co dajemy. Skoro kochamy, będziemy kochane. I nagle trafiamy na aliena, który zna nas na wylot, depcze i wykorzystuje.

Doświadczenia związane z relacją z Żuławskim znalazły również literackie odbicie w twórczości Gretkowskiej, między innymi w powieści „Trans”. Sama pisarka sugerowała, że Żuławski rozpoznał w książce elementy ich wspólnej historii i nie przyjął tego dobrze.

Mimo bardzo trudnych wspomnień Gretkowska nigdy nie odbierała Żuławskiemu artystycznego talentu. Rozdzielała jego twórczość od swojej oceny jego zachowania w życiu prywatnym. Po latach mówiła o nim jako o człowieku skomplikowanym, wewnętrznie „pękniętym”, a jednocześnie niezwykle utalentowanym.

Andrzej Żuławski zmarł 17 lutego 2016 roku. Gretkowska opowiadała później, że dopiero po jego śmierci poczuła, że w pewnym sensie udało jej się pogodzić z dawnym partnerem i zamknąć ten rozdział swojego życia.

Moim zdaniem zaszkodził mu alkohol, po alkoholu zatracasz krytycyzm (...) Człowiek pęknięty, ale nie złamany. Łamiący innych, by przekonać się o własnej sile. Pogodziliśmy się po jego śmierci. Miałam wizję, nie sen. Stał w hali produkcyjnej albo na peronie. Śpieszył się, nie chciałam go zatrzymywać. Odwrócił się do mnie i to był Andrzej, nie Żuławski. Inny człowiek. Był szczęśliwy, promieniujący miłością. Uściskaliśmy się na pożegnanie.

Związek z Andrzejem Żuławskim pozostał jednym z najmocniejszych doświadczeń w życiu Gretkowskiej i wielokrotnie powracał w jej wspomnieniach oraz twórczości. Pisarka mówiła o nim bez taryfy ulgowej, podkreślając przede wszystkim destrukcyjne — w jej odczuciu — aspekty tej relacji. Jednocześnie nie kwestionowała artystycznego znaczenia Żuławskiego. Jej opowieść o ich związku pozostaje więc przede wszystkim świadectwem tego, jak ona sama po latach zapamiętała wspólnie spędzony czas.