Wystarczyła jedna jego wizyta, by przed niewielkim lokalem ustawiła się kilkudziesięciometrowa kolejka. Innym razem krytyczna recenzja oznaczała falę negatywnych komentarzy i odpływ klientów. Książulo stał się jednym z tych internetowych twórców, których opinia potrafi realnie wpłynąć na los restauracji, baru czy niepozornej osiedlowej jadłodajni. Po jego materiale właściciele warszawskiego Baru Waga przyznawali, że jednego dnia zarobili więcej niż przez cały miesiąc. W gastronomii zaczęto mówić wręcz o „efekcie Książula” – pozytywna ocena mogła przyciągnąć tłumy, a negatywna sprawić, że klienci zaczynali znikać.
WIDEO…
Zanim pojawił się Książulo, był KolorowyVlog i rap
Książulo nie pojawił się w internecie nagle wraz z testami jedzenia i wizytami w lokalach. Szymon Nyczke zaczął publikować już na początku 2012 r. Jako KolorowyVlog nagrywał krótkie, humorystyczne filmy o codziennych sytuacjach. Część z nich zdobywała setki tysięcy, a niektóre nawet ponad milion wyświetleń.
Później przyszedł czas na muzykę. Pod koniec 2013 r. Nyczke zaczął publikować rap na kanale KSTWO. Ten etap nie przyniósł mu jednak takiego rozgłosu jak wcześniejsze materiały.
W marcu 2015 r. pojawił się jego ostatni na tamten moment utwór. We wrześniu 2017 r., po ponad dwuletniej przerwie, na krótko znów pojawił się w sieci.
To wciąż nie był jednak Książulo, którego zna dziś szeroka publiczność. Zanim wrócił do internetu z jedzeniem, przez długi czas jego codzienność wyglądała zdecydowanie mniej medialnie.
Pracował w Pasibusie, cateringu i pizzerii. Potem otworzył własny sklep
Jedzenie było obecne w jego życiu długo przed tym, zanim zaczął je oceniać przed kamerą. Nyczke spędził ponad rok w kuchni w Pasibusie. Później pracował przy cateringu weselnym, przez chwilę w Uber Eats, przez parę miesięcy w pizzerii, a także w piekarni Oskroba, gdzie przygotowywał kanapki.
Kolejnym etapem był własny sklep spożywczy. To właśnie okres za ladą po latach stał się jednym z najbardziej osobistych fragmentów jego opowieści o życiu przed popularnością.
Dzień zaczynał bardzo wcześnie. Wstawał około godz. 3:00 lub 4:00, jechał po towar, a następnie od 6:00 pracował w sklepie. Praca trwała 12 godz. Na tym obowiązki się nie kończyły. Po powrocie do domu piekł jeszcze szarlotki, które później sprzedawał klientom.
Wieczór oznaczał kolejne liczenie. Trzeba było sprawdzić, jaki jest utarg i czy wystarczy pieniędzy, by zamówić towar na następny dzień.
Właśnie do tego okresu Książulo wrócił później przed kamerą. I zrobił to w wyjątkowo szczerych słowach.
„Nie miałem żadnych perspektyw”. Tak Książulo wspominał życie za ladą
W marcu 2024 r. Książulo opowiadał o sytuacji sprzed dwóch lat. Nie próbował przedstawiać tamtego czasu w bardziej kolorowych barwach. „Nie miałem żadnych perspektyw” – przyznał.
Chwilę później opisał swoją codzienność jeszcze bardziej dosadnie. „Siedziałem w drewnianej budzie, sprzedawałem bułki, liczyłem każdy grosz” – mówił Książulo.
Czekał do godz. 18.00, żeby poznać dzienny utarg. Dopiero wtedy wiedział, czy może zamówić więcej ciasta na kolejny dzień.
Do tego dochodziły wczesne pobudki, wyjazdy po towar, wielogodzinna praca w sklepie i pieczenie szarlotek po powrocie do domu. Tak wyglądał etap jego życia, zanim internet ponownie stał się głównym zajęciem.
Później pojawił się pomysł, który całkowicie zmienił kierunek jego internetowej działalności. Co ciekawe, nie był efektem skomplikowanej strategii. Wszystko zaczęło się od prostego testu jedzenia.
Jeden film zrobił „dwie bańki wyświetleń”. Książulo poszedł za ciosem
Po kolejnych próbach związanych z muzyką Nyczke zaczął szukać nowego pomysłu na internet. Wtedy nagrał na TikToka test jedzenia ze sklepu.
Reakcja była zupełnie inna niż przy wcześniejszych próbach.
„Filmik zrobił dwie bańki wyświetleń. Poszedłem w to” – opowiadał później w rozmowie z „Magazynem Zero”.
Najpierw pojawiły się krótkie materiały na TikToku i YouTube Shorts. Z czasem Książulo zaczął rozwijać dłuższe vlogi poświęcone jedzeniu.
Nie budował wszystkiego od początku. Wrócił na kanał, na którym wcześniej działał jako KolorowyVlog, i przemianował go na KSIĄŻULO.
W sierpniu 2022 r. rozpoczął się kolejny etap jego internetowej działalności. W centrum znalazło się jedzenie: pizza, burrito, zapiekanki, kebaby, bary mleczne i restauracje.
Prosty test, który przyniósł „dwie bańki wyświetleń”, przerodził się w format rozwijany później w dłuższych materiałach. Właśnie z nim zaczęło być kojarzone nazwisko Książula.
W jego filmach regularnie pojawiało się również charakterystyczne określenie „muala”. W 2026 r. przestało być wyłącznie hasłem z recenzji jedzenia. Stało się nazwą produktu.
Muala Pizza wywołała burzę. Fani pytają, czy Książulo „sprzedał się” Żabce
Premiera pierwszego autorskiego produktu spożywczego Książula szybko przestała być wyłącznie informacją o nowej pizzy. Wokół Muala Pizza rozpętała się dyskusja o wiarygodności twórcy, który przez lata budował swoją popularność na niezależnym ocenianiu jedzenia. Części jego widzów nie spodobało się przede wszystkim to, że określenie „Muala” – dotąd kojarzone z pozytywną oceną lokalu lub produktu – znalazło się na opakowaniu jedzenia, na którego sprzedaży zarabia sam Książulo.
Pod filmem youtubera szybko pojawiły się krytyczne komentarze. Jeden z internautów stwierdził, że „Muala właśnie straciło sens”, inni pisali o „strzale w kolano”. Na Instagramie można było przeczytać także komentarze: „Rozczarowanie” czy „A jednak da się kupić Książula”. Część odbiorców zwracała również uwagę na cenę – 24,99 zł za pizzę sprzedawaną w sieci convenience. Nie brakowało jednak osób broniących twórcy i podkreślających, że nie użyczył jedynie wizerunku cudzej marce, ale stworzył własny produkt.
Największe emocje wzbudziło pytanie o niezależność Książula. Do tej pory „Muala” funkcjonowało jako jego znak aprobaty dla jedzenia, które dobrze wypadało w testach. Teraz ta sama nazwa pojawia się na produkcie dostępnym w ponad 13 tys. sklepów Żabka. Marek Gonsior, niezależny konsultant i doradca marketingowy, zwrócił uwagę, że w takiej sytuacji recenzent staje się jednocześnie sprzedawcą własnego produktu, a jego ocena przestaje być odbierana wyłącznie jako niezależny werdykt.
Do zarzutów odniósł się sam Książulo.
„To nie jest współpraca reklamowa z Żabką. To nie jest promocja Żabki (choć mimochodem jest), ale to jest mój produkt, do którego mam prawa” – tłumaczył.
Podkreślał, że Żabka zapewnia dystrybucję, natomiast Muala Pizza pozostaje jego produktem. To wyjaśnienie nie zakończyło jednak dyskusji. Artur Banach z Rebel Media zauważył, że część fanów już zaczęła podważać znaczenie znaku „Muala”, a w komentarzach pojawiają się nawet opinie, że Książulo „się skończył”.
Kontrowersje wywołało również miejsce produkcji. Pizza powstaje na Słowacji, choć wcześniej podejmowano próby uruchomienia produkcji w Polsce. Książulo zapewniał, że decyzja nie była podyktowana poszukiwaniem niższych kosztów.
„Produkcja na Słowacji to nie jest szukanie tańszej opcji, tylko po prostu technologia, którą tam nam zaoferowali” – wyjaśniał.
Cała sytuacja jest dla Książula szczególna właśnie ze względu na pozycję, jaką zbudował. Przez lata to on oceniał produkty innych restauratorów i producentów, a jego pochwała potrafiła przyciągać do lokali tłumy. Teraz role częściowo się odwróciły. To jego produkt trafia pod ocenę tysięcy klientów, a wraz z nim testowana jest marka „Muala”, którą wcześniej sam wystawiał innym jako znak jakości.
Szymon Nyczke, znany w internecie jako Książulo
Źródła: Przegląd Sportowy Onet, TVN, Wirtualne Media, Miejscownik.pl