Mieli spotkać się na planie kontynuacji kultowej produkcji. Katarzyna Grochola żegna Jana Frycza poruszającymi słowami: „Zawsze mu będę wdzięczna”
Katarzyna Grochola miała spotkać się z Janem Fryczem na planie już za tydzień. Aktor miał zagrać w kontynuacji „Nigdy w życiu!”. Nie zdążył. Pisarka w poruszających słowach żegna Jana Frycza i przyznaje, że do końca nie chciała uwierzyć w wiadomość o jego śmierci.

Są spotkania, które zapisujemy w kalendarzu, pewni, że po prostu się wydarzą. Katarzyna Grochola czekała na jedno z nich. Już w przyszłym tygodniu na planie kontynuacji „Nigdy w życiu!” miał pojawić się Jan Frycz. Miał znów stanąć przed kamerą, wypowiedzieć pierwsze kwestie, wrócić do dobrze znanej historii. Nie zdążył. Zamiast kolejnego spotkania przyszła wiadomość, w którą trudno było uwierzyć.
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia br. w wieku 72 lat. „Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych”, przekazał Teatr Narodowy w Warszawie.
Jan Frycz nie żyje. Aktor zmarł w wieku 72 lat
Wiadomość o śmierci Jana Frycza dotarła do opinii publicznej w chwili, gdy Katarzyna Grochola przygotowywała się do ponownego spotkania z aktorem. Dla pisarki informacja była wstrząsem. Wybitny aktor wystąpił w ekranizacji jej powieści „Nigdy w życiu!”, a teraz miał pojawić się również w kontynuacji filmu.
Czytaj też: Nie żyje Jan Frycz. Legendarny aktor miał 72 lata
Katarzyna Grochola, żegnając Jana Frycza, nie skupiła się wyłącznie na jego aktorskim talencie. W jej wspomnieniach najważniejszy był człowiek – serdeczny, uśmiechnięty, witający ją z szeroko otwartymi ramionami. Pisarka nazwała go „absolutnie cudownym człowiekiem” i „przewspaniałym aktorem”. W kilku prostych słowach zawarła obraz Jana Frycza, którego znała nie tylko z planu i ekranu.
„Jestem wstrząśnięta. To był absolutnie cudowny człowiek, oprócz tego, że był przewspaniałym aktorem. I zawsze mu będę wdzięczna, że na mój widok się uśmiechał, otwierał szeroko ramiona i mówił: "Nie dramatyzuj!”, mówiła.
Najbardziej porusza jednak to, co miało wydarzyć się już za chwilę. Plany były konkretne, spotkanie niemal na wyciągnięcie ręki. Dzielił ich od niego zaledwie tydzień.


Jan Frycz miał za tydzień pojawić się na planie kontynuacji „Nigdy w życiu!”
Jeszcze w przyszłym tygodniu Jan Frycz miał pojawić się na planie kontynuacji „Nigdy w życiu!”. W pierwszej części wcielił się w Tomasza – niewiernego męża głównej bohaterki. Po latach miał więc ponownie wejść w świat stworzony przez Katarzynę Grocholę i stanąć przed kamerą w historii związanej z jej twórczością.
Tym razem jednak nie padł pierwszy klaps. Nie powstała ani jedna scena z udziałem aktora. Jak przyznała Grochola, wszystko było jeszcze przed nimi. Zostały plany i świadomość, że od ich realizacji dzieliło ich zaledwie kilka dni.
„No i miał być u mnie na planie za tydzień, ale to oczywiście nie jest już tak ważne jak sam fakt, że po prostu odszedł. Nie nagraliśmy żadnej sceny, to wszystko było przed nami, niestety. Mam nadzieję, że go Pan Bóg przed czymś gorszym uchronił”, mówiła pisarka w rozmowie z Pudelkiem.
Katarzyna Grochola długo nie chciała dopuścić do siebie najgorszego. W rozmowie z Pudelkiem przyznała, że do końca miała nadzieję, iż wiadomość o śmierci Jana Frycza okaże się nieprawdą. Gdy nie było już miejsca na tę nadzieję, jej myśli pobiegły także do żony aktora, Małgorzaty. Pisarka wspomniała o uczuciu, które łączyło małżonków, i o tym, jak bolesny musi być dla niej ten moment. „Do końca miałam nadzieję, że to jakiś fake news. Moje serce jest teraz przy Małgosi. Wiem, że bardzo się kochali i jak trudno jej teraz będzie”, mówiła.

