Synowie Jana Frycza też trafili do świata filmu. Każdy wybrał jednak inną drogę
Jan Frycz pozostawił po sobie nie tylko imponujący dorobek aktorski, ale także dużą rodzinę. Miał sześcioro dzieci, w tym trzech synów: Antoniego, Michała i Wojciecha. Każdy z nich zetknął się ze światem filmu. Antoni i Michał zaczynali przed kamerą, a Wojciech zbudował własną karierę jako kompozytor.

Choć nazwisko Frycz kojarzy się przede wszystkim z Janem oraz jego córkami, Olgą i Gabrielą, trzej synowie aktora również mają ciekawe historie. Antoni, Michał i Wojciech nie próbowali powtórzyć kariery ojca. Dwaj pierwszi jako dzieci stanęli przed kamerą, ale później obrali inne drogi. Wojciech pozostał natomiast mocno związany z filmem i teatrem, tyle że zamiast aktorstwa wybrał muzykę.
Kim są synowie Jana Frycza? Antoni, Michał i Wojciech
Jan Frycz zmarł w wieku 72 lat. O śmierci aktora poinformował Teatr Narodowy, z którym był związany od 2006 roku. Przez blisko pół wieku występował na polskich scenach, a szeroka publiczność znała go także z licznych ról filmowych i telewizyjnych.
Po śmierci artysty uwaga ponownie zwróciła się także w stronę jego rodziny. Jan Frycz miał sześcioro dzieci. Z pierwszego małżeństwa z Grażyną Laszczyk miał córkę Gabrielę. Z Agatą Frycz doczekał się pięciorga dzieci — córek Olgi i Marii oraz trzech synów: Michała, Wojciecha i Antoniego.
O córkach aktora przez lata było głośno, szczególnie o Oldze Frycz, która podobnie jak ojciec wybrała aktorstwo. Synowie pozostawali zdecydowanie dalej od pierwszego planu show-biznesu. Nie oznacza to jednak, że świat filmu był im obcy.
Wręcz przeciwnie. Antoni i Michał bardzo wcześnie pojawili się przed kamerą, a Wojciech zbudował karierę w branży artystycznej. Żaden z nich nie został jednak aktorem na miarę kariery ojca.
Sam Jan Frycz podkreślał, że nie stał za dziecięcymi występami swoich dzieci.
„Nie miałem nigdy nic wspólnego z tym, że moje dzieci występowały w rolach dziecięcych” — mówił w rozmowie cytowanej przez Plejadę.
Dodawał, że była to zasługa jego byłej żony. Jak więc potoczyły się losy trzech synów jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów?

Antoni Frycz zaczynał przed kamerą. Później wybrał scenografię
Antoni Frycz z filmem zetknął się już jako dziecko. Występował m.in. w filmie i serialu „Panna z mokrą głową” oraz „Sławie i chwale”. Pojawiał się również w spektaklach telewizyjnych, w tym w „Amfitrionie”, „Marii Stuart” i „Chmurze na sznurku”.
W jego przypadku dziecięce aktorstwo nie przerodziło się jednak w regularną karierę przed kamerą. Antoni pozostał związany ze światem filmu, ale znalazł dla siebie miejsce po drugiej stronie planu.
W 2018 r. pracował jako II asystent scenografa przy filmie „Słodki koniec dnia” Jacka Borcucha. Jego późniejsza działalność była więc związana ze scenografią.
To dość przewrotna droga. Syn jednego z najbardziej znanych polskich aktorów najpierw sam stanął przed kamerą, ale jako dorosły wybrał pracę, której widz zazwyczaj na ekranie nie widzi.

Michał Frycz grał jako dziecko. Pojawił się w „Ogniem i mieczem”
Równie wcześnie z aktorstwem zetknął się Michał Frycz. Jako dziecko wystąpił w „Sławie i chwale”, gdzie zagrał Alo Bilińskiego. Znalazł się także w obsadzie „Ogniem i mieczem” jako mały Michał Korybut Wiśniowiecki.
Z jego udziałem w tej produkcji wiąże się ciekawa historia. Sceny Michała zostały usunięte z kinowej wersji „Ogniem i mieczem”, choć jego nazwisko pozostało w napisach. W wersji serialowej jego rola już figuruje. Później pojawił się jeszcze w etiudzie „Eden” z 2014 r., w której zagrał księdza Radka. Nie zdecydował się jednak na regularną karierę aktorską.
Michał pozostawał poza pierwszym planem show-biznesu, ale w mediach społecznościowych uchylał rąbka prywatności. Szczególnie osobiste były jego wpisy poświęcone ojcu. Z okazji urodzin Jana Frycza pisał o nim nie tylko jako o wybitnym artyście, lecz przede wszystkim jako o człowieku, od którego wiele się nauczył.
„Dla wielu pokoleń jesteś ikoną polskiego kina i teatru” — pisał Michał.
Chwilę później zmieniał perspektywę z publicznej na bardzo osobistą, podkreślając, że dla niego Jan Frycz pozostawał przede wszystkim ojcem. Wspominał wspólne rozmowy, wartości wyniesione z domu, a także zamiłowanie aktora do modelarstwa. W tym samym wpisie zwrócił uwagę również na muzyczny talent swojego młodszego brata. Zaznaczył, że wykorzystany w materiale utwór z filmu „Skrzat” skomponował Wojciech Frycz.
Czytaj też: Ukrywał, że jest poważnie chory, pracował niemal do końca. Ta wyglądały ostatnie dni życia Jana Frycza

Po śmierci Jana Frycza Michał pożegnał ojca kolejnym, jeszcze bardziej osobistym wpisem. Podał w nim dokładną datę jego odejścia — 15 sierpnia 2026 roku — i wrócił do ich wspólnych chwil oraz planów, których nie zdążyli już zrealizować.
„Nauczyłeś mnie walczyć o siebie, nie poddawać się i iść przez życie po swojemu” — napisał.
Wspominał wspólne puszczanie drona i modeli, lot awionetką nad Tatrami, rozmowy oraz charakterystyczne pytanie ojca: „Jaka sytuacja na horyzoncie?”. Pożegnanie zakończył bardzo osobiście:
„Leć w dal, Tato. Graj swoje spektakle w niebie”.
Te słowa pokazują Jana Frycza z zupełnie innej strony niż jego filmografia czy teatralne role. Dla Michała był przede wszystkim ojcem, z którym dzielił rozmowy, zainteresowania i plany. „Dzisiaj wiem, że wiele z tego, kim jestem, zawdzięczam właśnie Tobie” — napisał syn aktora po jego śmierci.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Wojciech Frycz został kompozytorem. Zbudował własną karierę
Wojciech Frycz również nie zdecydował się zostać aktorem. Ze światem filmu i teatru związał się jednak bardzo mocno — poprzez muzykę.
Jest kompozytorem muzyki filmowej i teatralnej oraz absolwentem Akademii Muzycznej w Gdańsku. Jak się okazuje, muzyka towarzyszyła mu na długo przed rozpoczęciem zawodowej kariery. W 2016 roku jego siostra Olga Frycz opublikowała na Instagramie zdjęcie Wojciecha i wróciła pamięcią do jego dzieciństwa.
„Jak miał 4 lata to chodził po mieszkaniu i brzdękolił na akordeonie” — wspominała Olga Frycz.
W tym samym wpisie przedstawiała brata jako 24-letniego wówczas muzyka i kompozytora. Miała też konkretny powód do dumy — Wojciech został nominowany do Nagrody Miasta Gdańska dla Młodych Twórców w dziedzinie kultury. Olga zachęcała swoich obserwatorów do oddawania na niego głosów i nie kryła emocji.
„Kocham Wojtka najmocniej na świecie i jestem z niego dumna na maksa” — napisała.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Muzyczna pasja przerodziła się w zawodową drogę. Dorobek Wojciecha Frycza obejmuje dziś kino, teatr oraz muzykę tworzoną na potrzeby reklam. Od 2022 roku jest głównym kompozytorem muzyki do reklam marki Lotus Cars. Jest również laureatem nagród m.in. na Festiwalu Boska Komedia i Festiwalu Dwa Teatry.
Tworzył muzykę do filmów „Sezony”, „Utrata równowagi”, „Nie znikniemy”, „Boylesque” i „Call Me Tony”. Współpracował także m.in. z Narodowym Starym Teatrem, TR Warszawa oraz Teatrem Dramatycznym.
Wojciech ma również za sobą niewielkie epizody aktorskie. Pojawiał się w „Sexify”, „1983” i „Klerze”, jednak to komponowanie muzyki pozostaje jego główną działalnością. Spośród trzech synów Jana Frycza to właśnie on ma najbardziej rozbudowaną, publicznie udokumentowaną karierę artystyczną. Pozostał blisko świata kina i teatru, ale zamiast powielać zawodową drogę ojca, stworzył własną.
Czytaj też: Olga Frycz pożegnała tatę w poruszającym wpisie. Jej słowa chwytają za serce: „Ostatnie lata były piękne”
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Jan Frycz nie chciał prowadzić dzieci za rękę w show-biznesie
Artystyczne wybory dzieci Jana Frycza były przez lata interesującym elementem historii jego rodziny. Aktor sam miał przecież skomplikowane doświadczenia związane z wyborem zawodu. Jego ojciec nie pochwalał planów aktorskich syna.
Po latach Frycz również nie zamierzał ułatwiać dzieciom drogi w branży.
„Dałem do zrozumienia, żeby robiły swoje, ja im w karierze nie pomogę” — mówił w jednym z wywiadów.
Synowie rzeczywiście poszli własnymi ścieżkami. Antoni zaczynał jako dziecięcy aktor, by później związać się ze scenografią. Michał również pojawiał się przed kamerą, ale nie kontynuował regularnej kariery aktorskiej. Wojciech znalazł natomiast swoje miejsce w muzyce filmowej i teatralnej.
Łączy ich nazwisko jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów, ale zawodowo nie próbowali kopiować jego drogi. Każdy z braci miał własny kontakt ze światem filmu — przed kamerą, za kulisami albo poprzez muzykę. I właśnie dlatego historia synów Jana Frycza jest czymś więcej niż opowieścią o dzieciach sławnego ojca.

Źródła: FilmPolski.pl, Teatr Wielki – Opera Narodowa, NAU Music Talents Agency, Plejada.pl, Onet Kultura, Viva.pl
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.