Krótko przed śmiercią Hayden Panettiere wydała swoje wspomnienia. Ujawniła w niej szokujące kulisy Hollywood
Dziś rano cały świat obiegła tragiczna wiadomość o śmierci Hayden Panettiere. Aktorka znana z takich hitów jak „Herosi” i „Nashville” odeszła w zagadkowych okolicznościach kilka dni przed 37. urodzinami. Jej życie było bardzo burzliwe, co sama ujawniła w autobiograficznej książce „Oto ja: Rozliczenie”, która ukazała się zaledwie cztery miesiące temu. Gwiazda rozliczyła się w niej ze swoją przeszłością i ujawniła niewygodne fakty o amerykańskiej branży filmowej.

Karierę rozpoczęła w wieku zaledwie jedenastu miesięcy. Jeszcze nie mówiła i nie chodziła, a już wystąpiła w reklamie zabawek. Później grała w operach mydlanych "Guiding Light" i "One Life to Live", a o jej karierę dbała matka Lesley Vogel, która również była aktorką serialową.
„Byłam jak mały żołnierz”
Ich relacje były bardzo skomplikowane. Właściwie Hayden nie pamięta, żeby jej matka była dla niej po prostu mamą. Od początku była przede wszystkim jej menedżerką i robiła wszystko, by córka zrobiła karierę, nawet za cenę jej zdrowia. Doszło do tego, że gdy w dzieciństwie, Hayden wypadły mleczne zęby, matka przyklejała je sama na specjalny klej, by tylko córka nie straciła cennych kontraktów. W swojej autobiografii aktorka gorzko wspomina, że dla matki liczyło się wyłącznie to, by jej córka wywiązywała się ze swoich zawodowych obowiązków. „Byłam jak mały żołnierz” - napisała.
Zobacz także: Hollywood pogrążone w żałobie. Nie żyje Hayden Panettiere. Miała zaledwie 36 lat. Przyczyny jej śmierci owiane są tajemnicą
Aktorka zdecydowała się zakończyć współpracę z matką-menedżerką, dopiero w wieku 19 lat. Ta decyzja wywołała trwający wiele lat kryzys w ich relacji i spowodowało jeszcze większy dystans między nimi. A kiedy Hayden ujawniła te fakty w biografii, matka całkiem się od niej odcięła, zarzucając jej brak empatii, roszczeniowość oraz żerowanie na dramacie sprzed lat, w celu zwiększenia sprzedaży książki.
Ale w swojej biografii Panettiere nie skupia się na matce. Opowiada w niej przede wszystkim o sobie. I jest to wyjątkowo szczera spowiedź. Aktorka wprost pisze w niej, jak okrutna jest praca w show-biznesie, szczerze wspomina o swoich uzależnieniach, związku z Kliczką, depresji poporodowej i biseksualności.

Książka została bardzo ciepło przyjęta. „Spotkałam się z ogromną życzliwością, co bardzo chwyta za serce. Czytając komentarze osób zarówno z branży, jak i spoza niej, czuję, że decyzja o napisaniu tej książki była słuszna. Konieczność poruszenia tematu mojej relacji z matką była jedną z najtrudniejszych rzeczy. Pisząc o tym, jeszcze wyraźniej uświadomiłam sobie, jak wielkie piętno ta relacja na mnie odcisnęła. I oczywiście momenty, w których wracam do śmierci mojego młodszego brata. To wciąż temat, przy którym brakuje mi niewiele, by wybuchnąć płaczem, ilekroć próbuję o tym mówić. Czas bywa najlepszym lekarstwem, ale w tym przypadku mam wrażenie, że mój żal po prostu ewoluuje. To coś, z czym nigdy się nie pogodzę” - wyznała w maju w wywiadzie dla „The Hollywood Reporter”.
Ważnym wątkiem w książce jest też śmierć jej młodszego brata. Jansen Panettiere odszedł nagle w lutym 2023 roku. Miał zaledwie 28 lat. Był aktorem, jednak z czasem coraz więcej miejsca poświęcał sztuce. Hayden nie ukrywała, jak bardzo przeżyła śmierć brata. Łączyła ich szczególna więź, dlatego nagłe odejście Jansena pozostawiło w jej życiu dotkliwą pustkę. Hayden nie mogła sobie pozwolić na żałobę. Jansen zmarł tuż przed tym, jak ona rozpoczynała promocję filmu „Krzyk VI”. Mimo tej ogromnej osobistej tragedii, musiała wywiązać się ze swoich umów z produkcją filmu.
„Początkowo pomyślałam nawet, że może dzięki promocji filmu, uda mi się oderwać, chociaż na chwilę myśli. Dopiero gdy fizycznie znalazłam się na miejscu i zaczęłam udzielać wywiadów, zdałam sobie sprawę, że zaraz się załamię. Musiałam wówczas odmówić. Potrzebowałam do tego mojego zespołu PR, który powiedział mi, że w takiej sytuacji, mogę to zrobić”.

Czytaj również: Byli jedną z najbardziej zaskakujących par show-biznesu. Po burzliwym rozstaniu Kliczko samotnie wychowywał córkę
Zwolniona z pracy po urodzeniu córeczki
W swojej autobiografii Hayden dużo miejsca poświęca również nałogom. Od substancji psychoaktywnych uzależniła się już jako nastolatka. Jeden z menedżerów zaproponował jej "tabletki na poprawę humoru", gdy miała zaledwie 15 lat. Ale najbardziej wstrząsający jest wątek narodzin dziecka i depresji poporodowej. Hayden Panettiere urodziła córkę Kayę Evdokię w grudniu 2014 r. Ojcem dziecka jest długoletni partner aktorki, ukraiński bokser Władimir Kliczko, z którym rozstała się niedługo po porodzie. I to właśnie on zajął się wychowywaniem córeczki, a z czasem skłonił aktorkę do zrzeczenia się praw do opieki.
„Nigdy nie chciałam skrzywdzić mojego dziecka, ale zdarzały się momenty, gdy po prostu nie chciałam z nią spędzać czasu. W moim życiu było wtedy bardzo dużo szarości. Mój partner nie chciał przebywać w mojej obecności. Nawet ja nie mogłam sama ze sobą wytrzymać. Ale opiaty i alkohol sprawiały, że czułam się choć przez chwilę szczęśliwa. Pierwsze koktajle piłam zaraz po przebudzeniu. Mogłam funkcjonować tylko po wypiciu alkoholu” – wyznała w wywiadzie dla magazynu „People”.
Czytaj również: Dopiero co opłakiwali jej młodszego brata, teraz znów przeżywają koszmar. Rodzinę Hayden Panettiere dotknęła kolejna tragedia
W pewnym momencie aktorka postanowiła zawalczyć o siebie. Po ośmiomiesiesięcznym odwyku wyszła z uzależnienia. Ale szczęśliwego finału nie było. Z powodu depresji poporodowej, a raczej przyznania się do niej w mediach, Hayden straciła wieloletni kontrakt reklamowy z firmą kosmetyczną. „Najbardziej zdumiało mnie to, że powodem zakończenia współpracy była właśnie moja depresja poporodowa. To nie jest kwestia moralności, to kwestia medyczna. To nawet niezgodne z prawem. Nie można zwolnić kogoś legalnie za depresję poporodową. To nie był mój wybór. To nie była moja wina. To mnie kompletnie zszokowało” – wyznała w wywiadzie dla „The Hollywood Reporter”.
Szokujące tajemnice branży
Hayden doświadczyła również przypadków molestowania przez sławnych ludzi z branży. W swojej książce nie podała nazwisk, z obawy przed procesami sądowymi. Wspomina o imprezie w luksusowym apartamencie, w towarzystwie znanego aktora i reżysera, nagrodzonego Oscarem. W pewnym momencie poczuła się na tyle nieswojo, że chciała wyjść. Stojąc już przy drzwiach, zobaczyła, że znany aktor stoi przed nią z rozpiętym rozporkiem. W innym fragmencie opisuje też rejs jachtem we Francji, gdzie znajoma miała przedstawić ją "sławnemu, brytyjskiemu piosenkarzowi i autorowi piosenek". Artysta, którego również nie wymienia z nazwiska, miał leżeć w łóżku, a znajoma namawiała ją, by do niego dołączyła.
W książce pojawia się też wątek stalkera, który przez wiele lat ją prześladował. Mężczyzna zdobył numer jej telefonu oraz kontakty do jej najbliższych współpracowników i przyjaciół. Według aktorki dzwonił i wysyłał wiadomości, grożąc jej śmiercią. "Musiałam odwołać wiele wystąpień, bo on podróżował i czekał tam na mnie, żeby zrobić, Bóg wie co" - wyznała. Jak dodała, ostatecznie zamknęła się w domu i żyła w ciągłym lęku. W końcu, sprawą zajęło się FBI, a mężczyzna został skazany na karę trzydziestu miesięcy więzienia. Niedawno jednak wyszedł na wolność, co spowodowało kolejny stres u aktorki.

„Potrafię być całkiem zabawna”
Wiadomość o nagłej śmierci Hayden jest o tyle szokująca, że aktorka miała sporo planów. Mimo trudnych doświadczeń nie zamierzała rozstawać się z aktorstwem. Miała też plany wobec swojej córeczki, którą widywała rzadko, bo Kliczko zabrał ją do Kijowa. Tuż po wydaniu autobiografii w wywiadzie dla „The Hollywood Reporter” aktorka została zapytana o to, czy będzie wspierać Kayę, jesli ta postanowi, że zostanie aktorką.
„Rzecz w tym, że ja zawsze będę się zastanawiać, czy naturalnie ciągnęłoby mnie do aktorstwa, gdyby mnie do tego nie popchnięto? Ale widzę, że moja 11-letnia córka zaczyna się tym interesować. Będę ją prosić: „Idź na studia, spróbuj różnych rzeczy, a jeśli naprawdę to kochasz, będę cię całym sercem wspierać". A jeśli jej się to nie spodoba, może odejść. Jej świat nie musi się wokół tego kręcić. Ja nie miałam żadnego planu awaryjnego. Nigdy nie poszłam na studia. Nie ma już odwrotu. Jestem jednak wdzięczna za to, w jakim miejscu się znajduję, i za cele, które chcę zrealizować. Chciałabym grać w filmach akcji, zajmować się produkcją i reżyserią. Chciałabym też spróbować sił w komedii. Ludzie byliby w szoku, gdyby dowiedzieli się, że potrafię być całkiem zabawna”. Niestety, jej fani już nigdy nie będą mieli okazji się o tym przekonać.
