Reklama

Historia Agi Zaryan mogła potoczyć się na wiele sposobów. Jako nastolatka zdobyła mistrzostwo Warszawy juniorów w tenisie, marzyła również o aktorstwie i przygotowywała się do egzaminów do szkoły teatralnej. Przełom przyszedł jednak wraz z przypadkowym odsłuchaniem nagrania Elli Fitzgerald. To właśnie wtedy odkryła świat jazzu, który całkowicie zmienił jej plany. W wywiadzie udzielonym Beacie Nowickiej dla magazynu VIVA! artystka opowiada o najważniejszych życiowych wyborach, wytrwałości wyniesionej ze sportu oraz drodze, która zaprowadziła ją od warszawskich kortów i szkolnych marzeń aż do wydania debiutanckiego albumu My Lullaby w 2002 roku.

Aga Zaryan mogła zostać tenisistką. Dlaczego wybrała jazz? Wywiad dla magazynu VIVA!

Dwadzieścia pięć lat od nagrania debiutanckiego albumu i… 50. urodziny. Zawahałam się, bo 10 od razu bym Pani odjęła!

(Śmiech). Dziękuję. Pierwszy raz obchodzę jubileusz. Już 25/50? Szybko minęło. Jak mówiła moja mama, „z wiekiem przyspiesza”. Za młodu nie wiedziałam, o co jej chodzi. Mając 50 lat, wiem! Czas pędzi, a powinien zwalniać, bo przecież mamy go coraz mniej.

– Zgadzam się! Debiutancką płytę nagrała Pani jako Agnieszka Skrzypek. Porozmawiajmy o tamtej dziewczynie. Pogdybajmy, jak Kieślowski w słynnym filmie „Przypadek”, bo właściwie mogłabym teraz rozmawiać z bardzo znaną tenisistką.

Zdobyłam mistrzostwo Warszawy juniorów, mając 14 lat. W świat sportu weszłam późno, mając 10. Miałam ksywkę „Ściana”, byłam wytrzymała fizycznie, odbijałam trudne piłki, biegając bez wytchnienia z rumieńcami na twarzy. Jestem leworęczna, rotacja piłki zwodnicza, czyli niełatwa dla przeciwniczki. Nie byłam wybitna technicznie, ale miałam odpowiedni charakter. Zadziorna, zacięta, równocześnie miałam w sobie pokorę, cierpliwość, nie poddawałam się łatwo. Potem te cechy bardzo mi pomogły w drodze muzycznej. Na scenie debiutowałam blisko 30 lat temu, w nieistniejącym już, legendarnym klubie Akwarium, vis-à-vis Pałacu Kultury. To ciekawe, że cechy charakteru przydatne w sporcie nagle okazały się…

– …przydatne w jazzie, sztuce, która wymaga wrażliwości.

Z doświadczenia wiem, że trzeba mieć miękkie serce i twardy tyłek. Mam na koncie nie tylko wspaniałe doświadczenia, ale również trudne i stresujące. Mimo to otrzepywałam się, odrabiałam kolejną życiową lekcję i szłam dalej, nie zatracając wrażliwości. Show-biznes jest bezlitosny, cyniczny, bez sentymentów, a sztuką zajmują się często wrażliwcy i ludzie łatwowierni. Zderzenie tych światów bywa trudne. Wracając do tenisa, rodzice wspierali mój wybór, nie narzucali niczego. Nie mając szansy na karierę światową, jako 14-latka zmierzyłam siły na zamiary, porzuciłam zawodniczą grę i podjęłam decyzję, że odchodzę z klubu. Przez rok nadrabiałam zaległości w lekturach, bo w sporcie nie ma dużo czasu na czytanie czy naukę. Co weekend turnieje, prawie dzień w dzień trening. Trafiłam do 2 Społecznego Liceum Ogólnokształcącego i tam poznałam wspaniałych ludzi. W tym roku obchodzę z moimi trzema przyjaciółkami z klasy 35-lecie przyjaźni! Poleciałyśmy na tydzień na cudowny wypad. W liceum chciałam zostać aktorką. Przygotowywałam się do szkoły teatralnej. Miałam wybrany program: monolog Joanny d’Arc, fragment „Niebezpiecznych związków” i „Pana Tadeusza”, opowiadanie Mrożka.

– Bardzo ambitnie!

Na tym się skończyło. Rok wcześniej zdałam do Szkoły Muzycznej II stopnia im. Fryderyka Chopina na wydział piosenki. Od kolegi dostałam przegraną na kasetę w piracki sposób płytę Elli Fitzgerald. Rzucił: „Posłuchaj tej wokalistki, pasuje do ciebie”. No i wpadłam jak śliwka w kompot. To była miłość od pierwszej frazy. Do egzaminów na PWST nawet nie podchodziłam. Rok później wysłałam swoje pierwsze demo do Stanów i dostałam stypendium na wspaniałe letnie warsztaty jazzowe Stanford Jazz Workshop. Z Kalifornii trafiłam do Nowego Jorku. Zachłysnęłam się klubami nowojorskimi, chodziłam jak zahipnotyzowana z jednego klubu do drugiego i chłonęłam. Te wyjazdy mnie formowały. W 2002 roku wydałam pierwszy album „My Lullaby”. Miłość do jazzu jest bezwarunkowa. Wciąż buzuje we mnie.

Czytaj też: Rodzice mieli wątpliwości, znajomi się od nich odwrócili. Tylko w VIVIE! Roksana Węgiel-Mglej o ślubie: "Mało kto dobrze nam życzył"

Aga Zaryan, Viva! 14/2026
Aga Zaryan, Viva! 14/2026 Zdjęcia IZA GRZYBOWSKA
Aga Zaryan, Viva! 14/2026
Aga Zaryan, Viva! 14/2026 Zdjęcia IZA GRZYBOWSKA

_________________________________________________

Cały wywiad dostępny w nowym numerze VIVY! Magazyn w punktach sprzedaży od czwartku, 23 lipca.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...