Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke podjęli decyzję ws. przyszłości Róży. Jedno będą jej odradzać
Taniec dał im sukcesy, miłość i rodzinę. Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke nie są jednak pewni, czy podobnej drogi chcieliby dla ukochanej Róży. Gdy padło pytanie o przyszłość córki, zdobyli się na zaskakująco szczere wyznanie.

Taniec połączył ich zawodowo i prywatnie, dając im nie tylko wspólną pasję, ale też rodzinę. Mogłoby się więc wydawać, że Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke z radością zobaczyliby córkę na parkiecie. Tymczasem, gdy rozmowa zeszła na przyszłość Róży, padła zaskakująco szczera deklaracja. Znani tancerze patrzą na tę kwestię zupełnie inaczej, niż można byłoby przypuszczać.
Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke zabrali głos w sprawie córki
Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke od lat z powodzeniem realizują swoją największą pasję. Osiągali sukcesy na międzynarodowych tanecznych scenach, a szerokiej publiczności dali się poznać także za sprawą „Tańca z Gwiazdami”, gdzie święcili triumfy na parkiecie. Taniec przyniósł im jednak coś znacznie cenniejszego niż kolejne zawodowe osiągnięcia — połączył ich również prywatnie. Dziś tworzą małżeństwo, a w 2022 roku ich świat zmienił się za sprawą narodzin córki Róży.
Dziewczynka nie tylko wie, czym zajmują się jej rodzice, ale ma za sobą nawet własny, wyjątkowy moment związany z tanecznym show. Jak z uśmiechem wspominała niedawno Hanna Żudziewicz, pociecha pojawiła się z nimi w programie i podczas jubileuszowej edycji zapowiedziała występ mamy i taty.
To wydarzenie najwyraźniej zrobiło na niej niemałe wrażenie. Róża pamięta je do dziś i chętnie o nim opowiada. Czasami oglądała rodziców w „Tańcu z Gwiazdami”, choć świat wielkich turniejowych emocji i telewizyjnej rywalizacji postrzega jeszcze z właściwą dziecku swobodą. Nie zdaje sobie bowiem sprawy, jak wiele wysiłku wymaga zwycięstwo w programie. Znacznie bardziej przemawia do niej jego namacalna pamiątka. Kiedy więc mama wraca do domu z kolejnym trofeum, Róża reaguje z rozbrajającą prostotą: „O, fajna kula”.
Czytaj też: To miało być pożegnanie. Jacek Jeschke niespodziewanie wraca do "Tańca z gwiazdami"


W jednym z ostatnich wywiadów opowiadając o córce, nie uniknęli pytania, które w przypadku dziecka dwojga utytułowanych tancerzy wydaje się niemal nieuniknione. Czy Róża odziedziczy po rodzicach miłość do parkietu i z czasem zdecyduje się pójść ich śladami?
„Jak widzi, że dzieci tańczą i była piosenka jakaś i chciałam ją nauczyć to powiedziała, że ja źle to robię. I że tata też źle tańczy i my generalnie nie możemy jej uczyć, bo my to robimy źle. Więc będziemy szukali dobrego nauczyciela tańca”, opowiadała Hanna Żudziewicz w rozmowie z Pudelkiem.
Na razie Róża odkrywa jednak własne zainteresowania. Dziewczynka chodzi obecnie na gimnastykę, która wyraźnie przypadła jej do gustu. Jak zdradziła Hanna Żudziewicz, córka bardzo lubi tę formę aktywności i świetnie się w niej odnajduje. Z dumą przyznała również, że Róża po prostu się w niej spełnia. „Na razie chodzi na gimnastykę i widzimy, że bardzo to lubi. Spełnia się w tym. Jeszcze nie ma czterech lat a tu lubi, chce chodzić, więc to może będzie dla niej jakaś ścieżka”, dodawała dumna mama.
Sprawdź też: Polacy pokochali ją jako Marysię ze „Znachora”. Anna Dymna ujawniła ciemną stronę kultowej roli

Jacek Jeschke o przyszłości Róży: „Raczej będziemy odradzać”
Choć taniec przez lata był dla nich źródłem sukcesów i stał się ważną częścią wspólnego życia, Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke z dużą ostrożnością podchodzą do myśli, że Róża mogłaby kiedyś pójść dokładnie w ich ślady. Jako osoby doskonale znające ten sport od środka mają świadomość nie tylko jego pięknych stron. Jeschke przyznał w rozmowie z Pudelkiem, że początkowo oboje patrzyli na taki scenariusz jeszcze bardziej niechętnie.
Ich podejście wynika z własnych doświadczeń. Jak tłumaczył tancerz, razem z żoną dobrze znają zarówno specyfikę tego sportu, jak i związane z nim środowisko, w którym czasami nie jest łatwo funkcjonować. Dlatego zapytany o możliwość podążenia Róży taneczną drogą rodziców, odpowiedział bez zbędnych niedomówień:
„Na początku jak rozmawialiśmy to bardziej byliśmy negatywnie do tego pomysłu. Od samej podszewki znamy to środowisko i bycie w tym dla nas czasami nie jest łatwe, więc raczej będziemy odradzać”, przyznał Jacek Jeschke.
