Jest ich największym skarbem, dziś to ona rządzi w ich domu. TYLKO W VIVIE! Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke czule o ukochanej córeczce, Róży
„Teraz rządzi Róża” – przyznają zgodnie. Córka Hanny Żudziewicz i Jacka Jeschke stała się centrum ich świata i sprawiła, że na nowo zdefiniowali to, co w życiu najważniejsze.

Przez lata żyli w rytmie wyznaczanym przez treningi, występy i kolejne zawodowe wyzwania. Świat reflektorów, emocje związane z rywalizacją i spektakularne sukcesy były ich codziennością. Jednak wszystko zmieniło się w chwili, gdy na świecie pojawiła się Róża. To właśnie córka Hanny Żudziewicz i Jacka Jeschke sprawiła, że para spojrzała na swoje życie z zupełnie nowej perspektywy.
W szczerej rozmowie z VIVĄ! opowiadają o rodzicielstwie, które przewartościowało ich priorytety, nauczyło celebrowania zwykłych chwil i pokazało, że największe szczęście często kryje się z dala od blasku fleszy. Dziś najważniejsze zwycięstwa świętują nie na parkiecie, lecz w domowym zaciszu, gdzie centrum ich świata niezmiennie pozostaje ukochana Róża.
Hanna Żudziewicz-Jesche i Jacek Jeschke o córeczce, Róży | Wywiad VIVY!
– Jak się zmieniło Twoje życie po urodzeniu Róży?
Hania: Dla mnie to było wspaniałe uczucie, bo ja pierwszy raz w życiu mogłam być cały czas w domu. Nigdzie nie musiałam lecieć, pędzić, biec na kolejne szkolenie, na kolejny trening. Byliśmy razem w domu z naszą kochaną córeczką i pieskiem.
– Na parkiecie w tańcu rządzi partner. Czy nadal jest tak, że nazwisko tancerza jest wymieniane jako pierwsze?
Jacek: Tak, zawsze tak było i jest.
– A jak to jest w domu? Kto rządzi w domu?
Jacek: Teraz Róża (śmiech). Zdecydowanie rządzi Róża. Ale u nas nie ma czegoś takiego, że ktoś rządzi.
Hania: Wydaje mi się, że my dużo rozmawiamy o przyszłości, o tym, co chcemy robić, wspieramy się i razem szukamy sensu w tym wszystkim. [...]
– Właściwie zaraz po finale „Tańca z Gwiazdami” ogłosiliście, że odchodzicie z programu.
Jacek: Nie odchodzimy!
Hania: Po prostu potrzebujemy sobie zrobić przerwę.

– Czy jesteście już zmęczeni programem, czy chcecie mieć ten czas dla siebie?
Jacek: Mamy małe dziecko i Róża jest dla nas najważniejsza. Kiedy oboje bierzemy udział w „Tańcu z Gwiazdami”, wchodzimy w ten program na 150 procent, bo inaczej nie potrafimy. Ktoś, patrząc z boku, może zazdrościć sukcesów, ale nikt nie wie, czym to jest okupione. Całe życie wywraca się do góry nogami.
Hania: Przede wszystkim chodzi o to, żebyśmy jako rodzina mieli dla siebie czas, żebyśmy mogli spędzić czas jak mąż z żoną. Nie możemy być ciągle zmęczeni, a byliśmy. Chcemy dbać o to, żeby nasza relacja się nie wypaliła.
– Czy jeszcze tańczycie zawodowo, czy zrezygnowaliście już z tańca turniejowego?
Hania: Na turniejach już nie tańczymy. Teraz planujemy organizację naszego własnego pierwszego turnieju tańca towarzyskiego w sierpniu. I to jest dla nas bardzo ważny projekt. Chcemy, żeby to była impreza na wysokim poziomie.
Jacek: To będzie turniej tańca Pro-Am, czyli profesjonalista tańczy z amatorem. Zaprosimy wielu naszych przyjaciół z „Tańca z Gwiazdami”. Iwona Pavlović będzie prowadzącą, Stefano Terrazzino będzie sędziował.
Hania: Chcemy, żeby to był taki mały „Taniec z Gwiazdami”, żeby udowodnić, że każdy i w każdym wieku może zatańczyć.
Jacek: Chcielibyśmy też robić coś więcej. Ostatnio podczas wywiadu u Kuby Wojewódzkiego pojawił się pomysł filmu tanecznego. Bardzo nam się to spodobało. Do tej pory nawet nie mieliśmy przestrzeni, żeby o czymś takim pomyśleć, a co dopiero zorganizować. [...]
– Czy Róża rozumie, że jej rodzice są mistrzami świata, że wygrywają „Taniec z Gwiazdami”?
Hania: Róża wie, co to jest „Taniec z Gwiazdami”. Była kiedyś z nami w programie i zapowiadała nawet nasz występ w edycji jubileuszowej. Do dziś to pamięta i wszystkim zawsze opowiada. Jak ciocia Ewa poprosi, to Róża zaraz zacytuje. Przychodzi Różyczka z miseczką pełną precelków i mówi…
– „A teraz zatańczą moja mama i tata”!
Hania: O, i wszyscy bili brawo! Róża nas czasem ogląda, ale na pewno nie ma świadomości, że wygranie „Tańca z Gwiazdami” to jest coś trudnego. Ona się cieszy, że mama przyniosła do domu kolejną kulę. „O, fajna kula” (śmiech)!
– Ostatnie pytanie to będzie cytat z wywiadu dla VIVY! Jacku, mówiłeś tak: „Kiedy Róża pojawiła się na świecie, obserwowałem Hanię, jak wspaniale odnajduje się w macierzyństwie. Jest kochającą, opiekuńczą mamą. Rozczula mnie, aż chciałoby się znów powiększyć rodzinę”. To słowa z czerwca 2024 roku.
Jacek: No widzisz, dwa lata minęły. Ale w takich sytuacjach nie ma co mówić „tak” albo „nie”, bo to życie pokaże, co się wydarzy.
Cały wywiad do przeczytania w nowej VIVIE! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od 18 czerwca.

