Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, w wywiadzie dla magazynu „VIVA!” wróciła wspomnieniami do początków swojej kariery zawodowej. Opowiedziała o pracy w 1983 roku jako majster grupy robót sanitarnych, zarządzaniu 90 mężczyznami i sytuacji podczas wypłacania pensji, która uświadomiła jej, że niektórzy robotnicy nie potrafili czytać ani pisać.
WIDEO…
Hanna Zdanowska zarządzała 90 mężczyznami. Początki nie były łatwe
[...]
W tamtych czasach, z różnych powodów, niewiele dziewczyn wybierało politechnikę. Z jakimi planami kończyła Pani studia? W co wierzyła?
Politechnika zawsze wymagała od studentów trochę więcej niż na przykład studia humanistyczne, niczego nie ujmując humanistom! Na pierwszym roku było 87 osób, w tym 27 dziewczyn. To były czasy, kiedy dziewczyny na studiach wychodziły za mąż i rodziły dzieci. Byłam jedną z tych nielicznych, które dotrwały do dyplomu niezamężne i bezdzietne. Myślę, że z naszej grupy może z siedem skończyło studia. W co wierzyłam? Że będę budowała piękną, nowoczesną Łódź. Gdy studiowałam, w niektórych dzielnicach wciąż ulicami płynęły ścieki. Pamiętam rynsztok i jego zapach. Na ostatnim roku dostałam stypendium naukowe. Mój projekt pracy dyplomowej, który obejmował kanalizację i wodociąg dla Gostynina, został zrealizowany. To była olbrzymia satysfakcja. Pomyślałam: Wow, będę namacalnie zmieniać ten świat! Miałam dużą wiedzę i poczucie sprawczości. Przekonałam wszystkich, że moje miejsce jest na budowie.
Pierwsza kobieta majster na budowie!
Zderzenie z rzeczywistością było ekstremalne. Śmiech przez łzy. Rok 1983, czasy komuny. Młoda dziewczyna na budowie – szok numer jeden. Młoda dziewczyna zarządzająca 90 facetami – szok numer dwa. Niedowierzanie. Nieufność. Tytuł magistra inżyniera nic nie znaczył. Musiałam ich do siebie przekonać. Podpuszczali mnie: „Szefowa się z nami nie napije?”. „No nie, ja nie piję”. „Jak to szefowa nie pije?! Rozumiemy, że szefowa mocnego nie pije. Ale my zorganizujemy winko dla szefowej…”. To były tego typu rozmowy. Nie traktowali mnie z góry, raczej nie wierzyli, że długo tam wytrzymam. Byłam majstrem grupy robót sanitarnych. Na początku często żartowali. Wiedzieli, że mam głowę nabitą teorią, ale z praktyką było krucho. „Jak szefowa myśli, dobrze zagwintowaliśmy tę rurkę?”. Nie wiedziałam! Nie miałam pojęcia, jak prowadzić koparkę, kopać rowy czy robić szalunki. Poszłam więc do moich brygadzistów i powiedziałam: „OK, mam was sprawiedliwie rozliczać, to mnie nauczcie wszystkiego, wytłumaczcie mi, pokażcie”. I nauczyli.
CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE! Hanna Zdanowska chciała zupełnie innego życia. Rodzina wybiła jej z głowy wielkie marzenie
Hanna Zdanowska przeżyła szok podczas wypłaty. Tego dnia nigdy nie zapomni
Największy szok?
Pierwsza wypłata. Wtedy wypłaty przyjeżdżały zakopertowane. Lista płac, imienne koperty, w każdej odliczone pieniądze. Trzeba było przeliczyć i podpisać odbiór. Podchodzi jeden z robotników i mówi: „Szefowa liczy, ja szefowej ufam”. No to liczę na głos, ile dostał. Tyle i tyle. Dobrze. To proszę się tu podpisać. Bierze długopis i stawia trzy krzyżyki. Zdębiałam, ale nic. Zachowałam zimną krew. Podchodzi drugi i dzieje się to samo. Mówię: „Przepraszam panów, na chwilę przerywamy. Muszę iść do kierownika, bo coś mi się nie zgadza”. Idę do kierownika i mówię: „Panie kierowniku, panowie chyba robią sobie ze mnie jaja, bo podpisują mi się krzyżykami”. A on na to: „O, Boże! Zapomniałem panią uprzedzić, że niektórzy nie potrafią ani czytać, ani pisać…”. Byłam w szoku. Oni nie mieli 70 lat, tylko po 30–40. Część była 10 lat starsza ode mnie.
Szkoła życia…
Niesamowita! Tam spotkałam ludzi, którzy nie potrafili czytać i pisać, ale byli mega uczciwi. Swoje emocje i potrzeby artykułowali w prosty sposób. Kiedy wiedzieli, że mają rację, bronili jej jak niepodległości. Mówili, co myśleli. Nie było w tym nawet szczypty perfidii czy zakłamania. Oni ujęli mnie prostolinijnością, a ja ich szczerością. Szacunek dla drugiego człowieka wyniosłam z domu, ale na tamtej budowie zobaczyłam, że można być uczciwym i prawym niezależnie od tego, jakie przeszło się koleje losu. Zapamiętałam tę lekcję.
[...]
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, który będzie dostępny w sprzedaży od czwartku 5 listopada.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Dwie kobiety ukształtowały Hannę Zdanowską. TYLKO W VIVIE! Prezydent Łodzi ujawnia rodzinne sekrety
Co jeszcze w VIVA! 21/2026?
Robert Wolański: W poruszającej rozmowie o tym, czy można oswoić się z bólem po odejściu ukochanej osoby
Plebiscyt VIVA! People Power! 2026: Wyjątkowi ludzie, niezwykłe wydarzenia! Przedstawiamy nasze tegoroczne nominacje
Hanna Zdanowska: Prezydent Łodzi o swoich korzeniach, ukochanych miejscach, marzeniach i… polityce
O tym się mówi: Dziesięć lat po śmierci wychodzą na jaw tajemnice życia Leonarda Cohena
Natalia Sikora: Wokalistka o intrygującym głosie, aktorka, malarka. Co ją motywuje?
Podróże: Bikepackerka Karolina Madej o podróży przez Alaskę i Kanadę