Córeczka Weroniki Rosati zagrała w filmie z oscarowym aktorem. Pójdzie w ślady mamy? Aktorka nie ma wątpliwości, co dalej
Dorasta w świecie kamer, planów zdjęciowych i wielkiego kina. Elizabeth, córka Weroniki Rosati, ma już za sobą pierwszy epizod w filmie z oscarowym aktorem. Czy pójdzie w ślady mamy?

Dla wielu dzieci wizyta na planie filmowym byłaby spełnieniem marzeń. Dla Elizabeth to codzienność. Ośmioletnia córka Weroniki Rosati od lat obserwuje mamę podczas pracy, a nawet sama zdążyła pojawić się przed kamerą. Jak ujawniła aktorka, dziewczynka zagrała już niewielką rolę w filmie z oscarowym aktorem. Czy to zapowiedź kolejnego znanego nazwiska w polskim kinie? Weronika Rosati odpowiedziała na to pytanie bez chwili zawahania.
Plan filmowy zamiast placu zabaw. Elizabeth od najmłodszych lat obserwuje pracę mamy
Weronika Rosati od lat konsekwentnie buduje swoją karierę. Nie daje się zamknąć w jednej aktorskiej szufladzie. Z równą swobodą odnajduje się w kinie gatunkowym, komediach i produkcjach dla najmłodszych. Jednego dnia pracuje na planie thrillera, kolejnego użycza głosu bohaterce animacji. Jak przyznała w rozmowie z „Dzień Dobry Wakacje”, właśnie taka zawodowa różnorodność napędza ją do działania.
„Gram troszkę schematycznie, tak jak jestem obsadzona, ale gram femme fatale. Nawet w animacji muszą mnie tak obsadzić. Ale to jest bardzo fajna rola. Jest to królica, która jest piosenkarką burleskową trochę. Nie mogę zdradzać, co się dzieje dalej, ale to śmieszna postać. Ja w ogóle przyjmuję teraz tak naprawdę propozycje dubbingu ze względu na moją córkę, która mi towarzyszyła zresztą w studiu nagraniowym. Chciałam, żeby zobaczyła, jak te bajki w ogóle powstają, jak to się dzieje, że bohaterowie w bajkach mają głos”, wyznała, opowiadając o roli w "Ekipie zwierzaków".
Razem z nią ten świat poznaje również Elizabeth. Aktorka nie ukrywa, że córka bardzo często towarzyszy jej podczas zdjęć i wizyt na planach filmowych. Dzięki temu obecność kamer, reflektorów czy ekipy realizacyjnej nie jest dla dziewczynki niczym niezwykłym.
„Ona zawsze mi towarzyszy na planach, więc to jest dla niej już chleb powszedni”, powiedziała Weronika Rosati w „Dzień Dobry Wakacje”.

Epizod u boku oscarowego aktora. Weronika Rosati ujawniła nieznany szczegół
To właśnie dlatego Elizabeth miała okazję pojawić się w kilku niewielkich epizodach realizowanych przy projektach swojej mamy. Największe zainteresowanie wzbudziło jednak jedno wyznanie aktorki. Weronika Rosati zdradziła, że jej córka wystąpiła także w filmie z oscarowym aktorem.
„Zagrała takie małe epizody w różnych moich projektach. Ostatnio też zagrała w filmie z oscarowym aktorem, ale to bardzo małą rolę. I ja, i ona traktujemy to bardziej jako taką pamiątkę dla nas. Ona na szczęście nie chce robić kariery jako aktorka. Ma dużą pasję do malarstwa i do sztuki, co w niej bardzo rozwijam”, dodawała.

Z kolei więcej ujawniała w niedawnym wywiadzie dla VIVY! ujawniając kulisy przygody związanej z filmem „Lear Rex” Bernarda Rose’a z Alem Pacino. „Z Pacino znamy się i lubimy od 20 lat. Spotkaliśmy się w międzyczasie na planie „Stand Up Guys”, zagraliśmy razem z Christopherem Walkenem. Na pokład „Lear Rex” zaprosił mnie Barry Navidi, który stoi za sukcesem „Kupca weneckiego” z Alem Pacino w tytułowej roli. Przyjaźnimy się od wielu lat. W czasie strajku aktorów i scenarzystów, który trwał bardzo długo i nie miałam wtedy żadnych ról, żadnych projektów, zapytałam go, czy mogę przyjść na plan, zobaczyć, jak film wygląda od strony producenckiej. Tak się zaczęło. W napisach na IMDb zostałam wymieniona przez Navidiego jako Co-Executive Producer w geście uznania dla pracy, którą wykonałam na planie. To było wspaniałe doświadczenie. Na koniec produkcji okazało się, że musimy zrobić jedną dokrętkę. Ela zagrała w niej z Alem Pacino, a ja przemazuję się w tle. Jestem statystką w scenie mojej córki (śmiech). Highlight tego zawodu polega na tym, że mogę podarować córce niezwykły suwenir. Kocham to!”, wyznała Beacie Nowickiej.
Czy córka Weroniki Rosati zostanie aktorką? Odpowiedź jest jednoznaczna
Choć udział w filmie z oscarowym aktorem mógłby być początkiem medialnych spekulacji, Weronika Rosati szybko rozwiała wszelkie wątpliwości.
Aktorka przyznała, że Elizabeth nie wiąże swojej przyszłości z aktorstwem. Dziewczynka odkryła zupełnie inną pasję, którą mama z pełnym zaangażowaniem wspiera. „Ona na szczęście nie chce robić kariery jako aktorka. Ma dużą pasję do malarstwa i do sztuki, co w niej bardzo rozwijam”, powiedziała w „Dzień Dobry Wakacje”.
Z wypowiedzi Rosati wyłania się obraz dziecka, które dorasta w artystycznym otoczeniu, ale samo wybiera własną drogę. Zamiast kamer i czerwonych dywanów bardziej interesują je pędzle, farby i twórczość plastyczna.

Macierzyństwo i kariera. Tak wygląda codzienność Weroniki Rosati
W rozmowie aktorka poruszyła również temat życia prywatnego. Przyznała, że przez większość czasu, szczególnie podczas pobytu w Stanach, samodzielnie godzi obowiązki mamy z pracą zawodową.
Jak powiedziała, odpowiada zarówno za prowadzenie domu, wychowanie córki, jak i realizację kolejnych projektów filmowych. Jednocześnie nie ukrywa, że ogromnym wsparciem są dla niej przyjaciele oraz rodzice, którzy odwiedzają ją, kiedy tylko mogą.
Choć Elizabeth ma już za sobą pierwszy epizod u boku oscarowego aktora, Weronika Rosati nie kreśli przed córką scenariusza wielkiej kariery. Zamiast tego pozwala jej rozwijać własne zainteresowania i podkreśla, że najcenniejsze są wspólne doświadczenia oraz możliwość wyboru własnej drogi. I właśnie to wybrzmiewa najmocniej z jej najnowszej wypowiedzi. „W większości czasu, zwłaszcza będąc w Stanach, jestem sama i jestem trochę człowiekiem orkiestrą, bo i utrzymuję dom, i oczywiście dziecko, plus moje projekty różne, moje plany filmowe. To nie jest tak, że mam sztab ludzi do pomocy, ale bardzo są przydatni moje przyjaciele na miejscu i moi rodzice też starają się przyjeżdżać raz na jakiś czas”, mówiła gwiazda w rozmowie z „Dzień Dobry Wakacje”.

Z kolei na łamach VIVY! dodawała: „Ostatnio modne stało się narzekanie na ciemne strony macierzyństwa. Ja nie będę narzekać. Oczywiście, że śpię mniej. Oczywiście, że mam mniej czasu dla siebie. Oczywiście, że mam mniej czasu na karierę. I dobrze. Gdybym chciała dłużej spać, imprezować czy robić karierę, zatrudniłabym armię ludzi do zajmowania się moją córką. A ja ją wychowuję samodzielnie. Ela dostała się do bardzo dobrej szkoły oddalonej od domu o pół godziny jazdy samochodem. Codziennie rano ją zawożę, po południu odbieram, dwie godziny z głowy. Mogłabym zapisać ją do pierwszej lepszej szkoły i nie musiałabym się mordować. To był mój wybór. Nie mamy żadnej służby. Raz na dwa tygodnie przychodzi pani do sprzątania. Przed przyjazdem do Polski byłam zakręcona, miałam mnóstwo spotkań, któregoś dnia wróciłam z pilatesu, rzuciłam moje rzeczy na podłogę w pośpiechu i nie zdążyłam posprzątać. Ela do mnie podeszła i mówi: „Mama, ja sprzątam nasz pokój, a ty mi okazałaś brak szacunku. To zły nawyk!”. Więcej się to nie powtórzyło (śmiech). [...] Chciałabym dać Eli jak najfajniejsze życie, zapewnić bezpieczeństwo, spokój na tyle, na ile mogę. Dlatego dążę do większej stabilizacji, bo wtedy będę miała dla niej więcej czasu. Gdybyś mnie zapytała, co chciałabym zmienić, odpowiedziałabym: Tak poukładać sprawy zawodowe, aby móc wybierać tylko te projekty, które mnie pasjonują”.