Marian Kociniak, 1969, ,,Jak rozpętałem drugą wojnę światową"
Fot. INPLUS/East News
WSPOMNIENIE

Trudne dzieciństwo, choroba, strata ukochanej żony… Jak wyglądało życie Mariana Kociniaka?

„Mogę sobie dziś spojrzeć w oczy i powiedzieć: nie zmarnowałem życia i niczego bym w nim nie zmienił"

Olga Figaszewska 17 marca 2021 08:27
Marian Kociniak, 1969, ,,Jak rozpętałem drugą wojnę światową"
Fot. INPLUS/East News

Stworzył wiele genialnych kreacji aktorskich. Jednak to rola Franka Dolasa w komedii Jak rozpętałem drugą wojnę światową przyniosła mu rozpoznawalność i sympatię widzów. Do dziś cytaty z filmu funkcjonują w mowie potocznej, a produkcja jest jedną z najchętniej oglądanych obok Misia czy Rejsu. Bo kto nie pamięta słynnej sceny, w której żołnierz przestawia się niemieckiemu oficerowi, jako Grzegorz Brzęczyszczykiewicz ze wsi Chrząszczyżewoszyce w powiecie Łękołody? A jak wyglądało życie Mariana Kociniaka? Los nie szczędził mu ciosów. Trudne dzieciństwo,  śmierć rodziców, choroba, strata ukochanej żony… 

Marian Kociniak – aktor kompletny

Marian Kociniak urodził się 11 stycznia 1936 roku w Warszawie. Już jako mały chłopiec miał za sobą trudne doświadczenia. W rozmowie z Super Expressem opowiadał o pierwszych wspomnieniach z dzieciństwa. Aktor przeżył koszmar okupacji.

„Pamiętam Niemców, którzy szli z miotaczami ognia i podpalali wszystkie domy na Dolnym Mokotowie, gdzie mieszkaliśmy... Tego się nie zapomina! Miałem wtedy 6 lat. A kiedy nasz dom już się palił, z rodzeństwem i rodzicami ruszyliśmy w kierunku Pyr. Ojciec w takiej starej cegielni znalazł tam dla nas schronienie. Spaliśmy na słomie, koczowaliśmy tak przynajmniej przez rok, do wyzwolenia Warszawy. Przeżyliśmy tam straszną zimę, straszną biedę. Chodziło po nas tysiące wszy. Miałem na głowie krwawy czerep, nie było lekarstw, matka zrywała mi go”, wspominał.

Lata młodości nie były dla niego łatwe. Rodzice chcieli, by wykonywał zawód ślusarza, który pozwoli zabezpieczy przyszłość i podreperować domowy budżet. Ale Marian Kociniak miał inny plan - marzył o aktorstwie. A gdy po latach najbliżsi pojawili się na jednym z jego występów, nie kryli wzruszenia i dumy. I tak, kontynuował naukę w technikum. Już wtedy należał do kółka dramatycznego w Wilanowie. To otworzyło mu drogę do szkoły artystycznej.

W 1959 roku ukończył Wydział Aktorski warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Po ukończeniu studiów rozpoczął współpracę z Teatrem Ateneum. Występował także na deskach Teatru Dramatycznego, Syrena i Teatru na Woli. Stworzył wiele genialnych kreacji w „Śmierci komiwojażera”, „Zmierzchu”, „Samobójcy”, „Biesach”, „Garderobianym”, „Królu Henryku VI”, „Za i przeciw”,Herbatce u Stalina”, „Zmierzchu”.

Marian Kociniak był aktorem fenomenalnym, kompletnym. Krytycy nie szczędzili mu pochwał. Skupiał na sobie uwagę widza. Bawił do łez i skłaniał do refleksji. A prywatnie dusza towarzystwa.

„Wielki profesjonalizm i wszechstronność. Umiał grać wspaniale i różnorodnie”, wspominała go Magdalena Zawadzka.
 

Sam Marian Kociniak tak mówił o grze: „Najważniejsze jest utożsamienie się z postacią. Muszę być głęboko zaangażowany w to, co robię, muszę uwierzyć w przeżycia i reakcje mojego bohater”. „W każdej dziedzinie sztuki trzeba być prawdziwym jak rydz. Prawda liczy się w Szekspirze, ale tak samo w piosence czy skeczu. A rozróżnianie na dramat czy komedię nie ma znaczenia – wszystko trzeba dobrze zagrać”, dodawał w wywiadzie dla Newsweeka.

W 1962 roku pojawił się na ekranie w „Niewinnych czarodziejach” u Andrzeja Wajdy. Potem przyszły kolejne role. Marian Kociniak grał także w takich produkcjach, jak: „Ostatni Bóg”, „Marysia i Napoleon”, „Trójkąt Bermudzki”, „Gwiazda Polarna”, „Danton”, „Skok”, „Jan Serce”, „Popiół i diament”, „Janosik” i wielu innych. Wybierał role wymagające artystycznie, głębokie.

Niezapomniany Franek Dolas

Największą rozpoznawalność dala mu rola Franka Dolasa w trzyczęściowej komedii „Jak rozpętałem II wojnę światową” (premiera miała miejsce 2 kwietnia 1970 roku). To był jego ogromny sukces!

„Oglądając film Chmielewskiego trudno oprzeć się wrażeniu, że główna rola została napisana specjalnie dla Kociniaka. Jeśli tak nie było, trzeba reżyserowi pogratulować wyboru wykonawcy. Takiego popisu wdzięku, brawury i poczucia humoru ani wcześniej, ani później w rodzimej komedii nie podziwialiśmy , oceniał Krzysztof Demidowicz w 1993 roku na łamach czasopiśmie Film.

Ta rola była pisana Marianowi Kociniakowi. Jednak w jednym z wywiadów aktor nie ukrywał, że przez lata nie mógł się uwolnić kreacji Franka Dolasa.

Marian Kociniak, kadr z filmu ,,Jak rozpętałem drugą wojnę światową", 1969 rok:

Marian Kociniak, 1969, ,,Jak rozpętałem drugą wojnę światową
Fot. INPLUS/East News

„Już mam siwy łeb kompletnie, ale kolejne pokolenia rozpoznają mnie głównie jako Dolasa”, tłumaczył w 2011 roku w rozmowie dla naszemiasto.pl „Początkowo trochę marudziłem, bo rzeczywiście zrobiłem tyle wspaniałych ról w teatrze i nikt mnie nie pamięta. A jedna rola zrobiła furorę. Ale później już się przyzwyczaiłem i jestem z tego powodu szczęśliwy”, wspominał w rozmowie z TVP Info w 45. rocznicę filmu.

Nie ukrywał, że ta rola przyniosła mu satysfakcję. Co ciekawe, to nie Marian Kociniak początkowo miał wcielać się w kultową rolę. Reżyser Tadeusz Chmielewski wyznał, że rolę miał powierzyć… Wojciechowi Młynarskiemu.

„Franka Dolasa miał grać Wojciech Młynarski. Był wtedy bardzo popularny, miał genialne vis comica. Ubrałem go w mundur, wyglądał bardzo dobrze. Miałem już właściwie podpisywać z nim umowę, ale wtedy zaczęły się we mnie rodzić pewne wątpliwości.”, tłumaczył w rozmowie z Piotrem Śmiałowskim.

Okazało się, że Wojciech Młynarski ze względu na inne zobowiązania zawodowe nie miałby możliwości wystąpienia w produkcji. „Tego nie dałoby się chyba pogodzić z pracami nad "Dolasem", zwłaszcza że gros zdjęć miało się odbyć za granicą. Wolałem nie ryzykować. Zrobiłem zdjęcia próbne i wybrałem Kociniaka”, tłumaczył.

Podobno aktor na planie uległ poważnemu wypadkowi. Nie mógł chodzić przez prawie miesiąc. Mówi się, że Marian Kociniak miał zastanawiać się nad rezygnacją z gry w filmie. Tak się jednak nie stało.

Po raz ostatni Marian Kociniak pojawił się w filmie „Głęboka woda” z 2013 roku. Ze względu na stan zdrowia zrezygnował z aktorstwa.

Marian Kociniak,  kadr z filmu Miłość z listy przebojów 1984  rok

 Marian Kociniak, 1984 rok, produkcja Miłość z listy przebojów
Fot. INPLUS/East News

Życie prywatne Mariana Kociniaka:

Los wystawiał Mariana Kociniaka wielokrotnie na ciężkie próby. Ale on nie tracił pogody ducha. Aktor w 1961 roku w studio dubbingowym poznał wspaniałą kobietę. Ukochaną Grażynę poślubił dwa lata później. Jego żona była montażystką filmową i wychowywała z poprzedniego małżeństwa syna. Chociaż początkowo jego rodzina nie była przekonana do tej relacji, Marian Kociniak na przekór wszystkim walczył o swoje szczęście. Grażyna była jego najlepszym przyjacielem i drogowskazem. A to docenili później jego najbliżsi. To była prawdziwa miłość. Para wspólnie doczekała się córki, Weroniki.

„Gdyby nie Grażyna, to bym nie żył. Ona o wszystko dba. Ona dba, żebym się nie roztył, ona dba, żebym się nie rozpił. Całe życie walczy z moimi papierochami... Ona jest moim cenzorem najlepszym, ona mi mówi, co sknociłem, ona mówi mi, co zagrałem dobrze. Tyle, ile ja przykrości narobiłem tej mojej Grażynce... Że też ona ze mną tyle wytrzymała”, mówił czule o żonie.

Marian Kociniak z ukochaną żoną, Grażyną:

Marian Kocianiak, Marian KOciniak z żoną
Fot. PIOTR FOTEK/REPORTER

Marian Kociniak był bardzo zżyty z najbliższymi. Trudno było mu się pogodzić z odejściem ojca. Lekarze zdiagnozowali u niego zaawansowanego raka kręgosłupa. Niedługo po nim zmarła mama aktora.

„Nie wiem, na co chorowała. Myślę, że zaczęła umierać z żalu za ojcem. Z tęsknoty za nim”, mówił. Artysta nigdy nie pogodził się też z bratem. Rodzeństwo zerwało ze sobą kontakty, gdy aktor miał stwierdzić, że jego bratanica nie poradzi sobie w branży. Ciężko zniósł informacje o śmierci brata i jego żony, którzy zaczadzieli w domku letniskowym.

W ostatnich latach życia aktor ciężko chorował. Lekarze usunęli mu fragment jelita, miał też problemy z poruszaniem się. Mógł liczyć na wsparcie żony, Grażyny.

„Wycięto mi spory kawałek jelita grubego. Ale teraz już czuję się lepiej. Tym problemem powinienem się zająć pięć lat temu, ale wiadomo, jak to jest. Człowiek to odkłada i odkłada. Na szczęście nie miałem jeszcze raka, ale ta operacja była konieczna, żeby w przyszłości nie zapaść na tę straszną chorobę”, mówił Marian Kociniak w rozmowie z Super Expressem. To był dla niego ciężki czas.

Gdy ukochana aktora zmarła w lutym 2016 roku, Marian Kociniak nie mógł się z tym pogodzić. To był dla niego cios. Aktor zmarł miesiąc później – 17 marca 2016 roku.

„Mogę sobie dziś spojrzeć w oczy i powiedzieć: nie zmarnowałem życia i niczego bym w nim nie zmienił", mówił w jednym z wywiadów. 

Źródło cytatów i informacji: culture.pl, Kultura Gazeta.pl, Dziennik Zachodni.pl, Kultura Onet.pl, WP FIlm, Super Express, wPolityce

Marian Kociniak w 2011 roku

Marian Kociniak, 2011 rok
Fot. Jerzy STALEGA/East News

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IZABELA JANACHOWSKA i KRZYSZTOF JABŁOŃSKI: Zamożni, między nimi jest duża różnica wieku – idealny obiekt hejtu. Jak sobie z nim radzą? Jak się kochają? ANDRZEJ PIASECZNY: Dlaczego tak naprawdę zdecydował się na coming out. I to właśnie teraz. DZIECI KRÓLOWEJ ELŻBIETY: Karol, Anna, Andrzej, Edward – wychowani przez matkę, która musiała się zmagać z dylematem: dzieci czy korona. MONIKA I ROBERT JANOWSCY Mężczyzna po przejściach i kobieta z przeszłością o życiu w patchworkowej rodzinie, miłości do siebie i... cudzych dzieci. ANNA NOWAK-IBISZ Pani Gadżet… improwizuje.