2 / 7
Copyright @Archiwum domowe

– Poczucie humoru Gustawa było powszechnie znane.
Magdalena Zawadzka: Wszystko potrafił sprowadzić do właściwych proporcji. Może nie filozofował zbyt serio, ale bardzo cenił stoicyzm. Uważał, że nie należy za bardzo pogrążać się w rozpaczy ani szaleć ze szczęścia, bo to wszystko mija. Są w życiu fale dobre i fale złe. Ja natomiast  jestem niepoprawną optymistką, nawet gdy okoliczności skłaniają do pesymizmu.

– Twojego męża też odbierałam jako optymistę.
Magdalena Zawadzka: Był nim, ale często obcował z malkontentami. Swoją pogodą ducha rozbrajał ich i nastawiał przyjaźnie do świata. Dobraliśmy się idealnie, bo nadawaliśmy i odbieraliśmy na tych samych falach. To samo nas bawiło. To samo smuciło. Pielęgnowaliśmy razem trzy cudy: wiarę, nadzieję i miłość.

– Pamiętam z jednej z naszych rozmów, że na początku przerażał Cię swoim dostojeństwem, erudycją. Uciekałaś przed jego adoracją?
Magdalena Zawadzka: Bez przesady, wcale mnie nie przerażał, raczej onieśmielał swoją wielką osobowością. Ponadto obawiałam się konsekwencji. Nie chciałam brnąć w tę znajomość, bo czułam, że rodzi się między nami coś poważnego. Z początku nie patrzyłam na niego jak na mężczyznę, tylko jak na wybitnego artystę i kolegę z pracy.

Polecamy też: „Przestań robić lewatywy, bo to Ci ewidentnie szkodzi”. Grażyna Szapołowska atakuje kompozytora, z którym nagrała płytę

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami numeru są Grzegorz Krychowiak i Celia Jaunat. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!