Mało kto wie, że Joanna Kulig ma tak utalentowaną siostrę. Justyna Schneider opowiedziała o ich relacji. Jedno wyznanie mówi wszystko
Choć nazwisko Joanny Kulig zna cała Polska, jej siostra Justyna Schneider od lat z powodzeniem pisze własną artystyczną historię. Niedawno opowiedziała o rodzinnych więziach, miłości do teatru i pasji, która niezmiennie daje jej największe poczucie spełnienia.

Justyna Schneider rzadko wpuszcza media do swojego prywatnego świata. Tym większym zaskoczeniem okazała się jej szczera rozmowa w programie "Dzień Dobry Wakacje". Aktorka opowiedziała o niezwykłej więzi z Joanną Kulig, dorastaniu w domu, w którym muzyka i sztuka były codziennością, oraz o pasji, która od lat niezmiennie wygrywa z kamerą. Co wyznała?
Justyna Schneider o Joannie Kulig: "Jestem szczęśliwa, że bo to moja siostra. Jestem dumna"
Joanna Kulig od lat należy do grona najbardziej cenionych i rozpoznawalnych polskich aktorek. Jej talent szybko został dostrzeżony przez branżę. Na przestrzeni kolejnych lat stworzyła szereg zapamiętanych kreacji w filmach takich jak „Ida”, „Facet (nie)potrzebny od zaraz”, „Niewinne”, „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Zimna wojna”, „Miłość bez ostrzeżenia”, „The Eddy” czy „Kler”, a także pojawiła się w serialu „Pajęczyna”. Jej dorobek doceniła nie tylko polska publiczność. Za role w „Sponsoringu” i „Zimnej wojnie” otrzymała Polskie Nagrody Filmowe Orły, a kreacja w filmie Pawła Pawlikowskiego przyniosła jej również prestiżową nagrodę Europejskiej Akademii Filmowej dla Najlepszej Europejskiej Aktorki 2018 roku. Dziś Joanna Kulig jest jedną z tych artystek, których nazwisko od lat stanowi synonim aktorskiej klasy i konsekwentnie budowanej kariery.
Artystyczne pasje od zawsze były obecne również w życiu jej młodszej siostry. Justyna Schneider obrała ten sam kierunek zawodowy, jednak od początku konsekwentnie buduje własną ścieżkę. Z powodzeniem łączy pracę na deskach teatru z rolami filmowymi i telewizyjnymi, pojawiając się w produkcjach takich jak „Kolory zła: Czerwień”, „Królestwo kobiet”, „Supermarket”, „Nowa” czy „Ostatni raz”. Jej kariera rozwija się spokojnie i konsekwentnie, z dala od rozgłosu, ale w zgodzie z własną artystyczną wrażliwością.
Choć obie siostry realizują się w tym samym zawodzie, Justyna Schneider nie ukrywa, że przez lata wielokrotnie zestawiano ją z Joanną Kulig. Jak sama przyznaje, nigdy nie odbierała tego jako obciążenia. Wręcz przeciwnie – o sukcesach starszej siostry mówi z autentyczną dumą, podkreślając, że ich relacja od zawsze opiera się na wzajemnym szacunku, a nie zawodowej rywalizacji.
Czytaj też: Joanna Kulig dostała nową rolę i jest nie do poznania. Tak wygląda jako Britney Spears

Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
W rozmowie z prowadzącymi "Dzień Dobry Wakacje" podkreśliła, że dorastanie w artystycznej rodzinie było doświadczeniem, które ukształtowało ją zarówno jako człowieka, jak i artystkę. Jak wspomina, rodzinny dom tętnił muzyką i twórczą energią. Opowiadała, że wychowywała się wśród rodzeństwa o silnych temperamentach, a wspólne śpiewanie i muzykowanie były naturalnym elementem codzienności. To właśnie tam narodziła się jej wrażliwość artystyczna, która dziś znajduje odzwierciedlenie zarówno w aktorstwie, jak i muzyce.
„Jestem szczęśliwa, bo to jest moja siostra i to jest prawda. Jestem dumna. [...] Ja się w takiej artystycznej rodzinie wychowywałam. Zawsze śmieję się, że moja mama urodziła piątkę dzieci, które miały swoją osobowość i temperament, więc było bardzo energetycznie. [...] Razem śpiewaliśmy, graliśmy, dużo muzykowaliśmy”, zwierza się Justyna Schneider.
Choć obie siostry wykonują ten sam zawód, ich współpraca nie obejmuje przygotowań do kolejnych ról. Justyna Schneider przyznała, że każda z nich wypracowała własny sposób pracy i własną drogę dochodzenia do emocji. Jak wyjaśniła, nie konsultują ze sobą kreacji aktorskich, ponieważ każda z nich inaczej buduje postacie i inaczej postrzega bohaterów, których gra. Aktorka podkreśliła również, że praca teatralna zawsze opiera się na współdziałaniu całego zespołu – reżysera i aktorów – dlatego proces twórczy przebiega w określonej przestrzeni artystycznej, a nie w rodzinnym gronie.
„Nie, nie robimy takich rzeczy. Siostra pracuje w swój sposób indywidualny, a ja w swój sposób. Nie da się tego połączyć. Jesteśmy innymi osobowościami, każdy ma inną osobowość i inny rodzaj dochodzenia do pewnych stanów emocjonalnych, też innego spostrzegania postaci, więc nie, nie łączymy się. To są jakby osobne byty. Każda pracuje nad swoją rolą. Ja mogę powiedzieć, jak pracuję nad swoją postacią. Jeżeli chodzi o teatr, to jest współpraca całego zespołu - jest reżyser, jest zespół aktorski”, opowiadała aktorka.

Aktorstwo i muzyka. Dwie pasje, które wzajemnie się uzupełniają
Justyna Schneider nie ukrywa, że trudno wyobrazić sobie jej zawodową drogę bez muzyki. Jak sama podkreśla, obie dziedziny sztuki nie tylko mogą współistnieć, ale wręcz wzajemnie się wzbogacają.
Aktorka zwróciła uwagę, że doświadczenie sceniczne pomaga budować emocjonalną głębię wykonywanych utworów. Dzięki aktorstwu łatwiej odnaleźć dramaturgię piosenki i nadać jej odpowiedni emocjonalny ciężar. Z drugiej strony muzyka uczy rytmu, który – jak zaznaczyła – jest niezwykle ważny również podczas budowania postaci i prowadzenia scenicznych emocji. To właśnie przenikanie się obu światów sprawia, że może realizować się artystycznie na wielu płaszczyznach, nie rezygnując z żadnej z nich.
„Aktorstwo i muzyka bardzo są mocne we mnie. One się świetnie ze sobą łączą. Aktorstwo nie zamyka się na muzykę, muzyka nie zamyka się na aktorstwo. [...] Aktorstwo daje nam możliwość takiego głębszego wejścia, jeżeli chodzi o piosenki, o dramaturgię, o to, jak je emocjonalnie wypełnić. […] Z drugiej strony muzyka ma pewien rodzaj rytmiczności, która bardzo się też przekłada na aktorstwo, bo jednak rytmika w aktorstwie, stany emocjonalne, to, że trzeba wejść na scenę, zagrać jakąś postać w danej charyzmie, energii, to też jest bardzo muzyczne”, mówiła Justyna Schneider w rozmowie z "Dzień Dobry Wakacje".
Czytaj też: Joanna Kulig zaśpiewała z siostrą! Fani aktorek są zachwyceni ich występem

Teatr pozostaje jej największą miłością Justyny Schneider
Choć Justyna Schneider ma na swoim koncie role filmowe i telewizyjne, nie ma wątpliwości, gdzie bije jej artystyczne serce. To właśnie teatr – ze swoją niepowtarzalną atmosferą i bliskością widza – od lat pozostaje miejscem, do którego wraca z największymi emocjami.
W rozmowie z prowadzącymi „Dzień Dobry Wakacje” opowiedziała o rytuale, który niezmiennie towarzyszy jej przed każdym spektaklem. Jest chwila ciszy za kulisami, później światła reflektorów i pierwszy krok na scenę. To właśnie wtedy, tuż przed rozpoczęciem przedstawienia, mówi do siebie tylko jedno: „Kocham to”.
Jak podkreśliła, właśnie w teatrze najbardziej ceni możliwość opowiedzenia historii od pierwszej do ostatniej sceny – bez cięć, powtórek i przerywania emocji. Każdy spektakl jest jednorazowym spotkaniem z publicznością, a energia płynąca między aktorami i widzami sprawia, że każda odsłona tej samej sztuki staje się wyjątkowym doświadczeniem.
„Zawsze lubię ten moment, że jestem za kulisami, wchodzę na tę scenę, są reflektory i sobie zawsze tak wewnętrznie mówię: kocham to. Plan też ma swój urok, ale jednak teatr jest moją miłością, czymś, gdzie się spełniam. Przede wszystkim jest żywy, prawdziwy”, relacjonuje w „Dzień Dobry Wakacje”.

Miłość do gór wyniosła z domu. Natura wciąż zajmuje ważne miejsce w jej życiu
Rozmowa nie ograniczyła się jednak wyłącznie do aktorstwa. Justyna Schneider uchyliła także rąbka tajemnicy na temat swojej największej pozazawodowej pasji. Przyznała, że od dzieciństwa jest silnie związana z naturą, a szczególne miejsce w jej sercu zajmują góry. „Kocham góry, bo one są we mnie, są wrośnięte, tam się wychowywałam”, opowiadała aktorka.
To właśnie wśród górskich krajobrazów dorastała i – jak podkreśliła – ta więź pozostała z nią do dziś. Choć z uśmiechem przyznała, że równie mocno kocha morze i wodę, nie ukrywa, że najlepiej czuje się właśnie tam, gdzie horyzont wyznaczają górskie szczyty. To przestrzeń, do której chętnie wraca i która od lat daje jej poczucie spokoju oraz bliskości z naturą.
A my życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!
