Harry i Meghan ponownie pojawili się w Wielkiej Brytanii, tym razem razem z dziećmi i psami. Sussexowie wylądowali w Birmingham, ale ich powrót wygląda zupełnie inaczej niż za czasów pełnienia królewskich obowiązków. Nie było policyjnego konwoju, pojawił się temat prywatnej ochrony, kosztownego lotu i problemów z personelem.
WIDEO…
Harry i Meghan wrócili do Wielkiej Brytanii z dziećmi. Wylądowali w Birmingham
Harry i Meghan wrócili do Wielkiej Brytanii razem z dziećmi. Jak podaje przesłany materiał, książę i księżna Sussex przylecieli na lotnisko w Birmingham w środę w porze lunchu. Za nimi był nocny lot z Kalifornii.
Na miejscu czekał na rodzinę van oraz dwa samochody z przyciemnionymi szybami. Już sposób, w jaki Sussexowie opuścili lotnisko, wyraźnie różnił się od realiów, w których funkcjonowali jako pracujący członkowie rodziny królewskiej.
Drugie ze źródeł podaje, że rodzice 7-letniego Archiego i 5-letniej Lilibet mają osiedlić się w regionie Cotswolds. Materiał wskazuje również, że dzieci na dniach rozpoczną naukę w brytyjskiej szkole.
Powrót Sussexów nie oznacza jednak całkowitego zerwania z życiem w Kalifornii. W przesłanym materiale zaznaczono, że ich posiadłość w Montecito nadal pozostaje ważnym punktem ich życia.

Bez policyjnej eskorty. Harry i Meghan musieli postawić na własną ochronę
Jednym z najbardziej zauważalnych elementów powrotu był brak policyjnego konwoju. Harry'emu i Meghan nie towarzyszyła finansowana ze środków publicznych policyjna eskorta. Rodzina korzystała z własnego zespołu ochrony.
To istotna zmiana w porównaniu z okresem, gdy Sussexowie pełnili obowiązki starszych członków rodziny królewskiej. Jak wskazuje przesłane źródło, książę Harry od lat prowadzi spór dotyczący ochrony zapewnianej mu podczas pobytów w Wielkiej Brytanii.
Obecny pobyt pary ma więc przebiegać na innych zasadach niż przed 2020 rokiem. Harry i Meghan nie wrócili jako pracujący członkowie rodziny królewskiej, a w przesłanych materiałach nie ma informacji, aby mieli ponownie objąć swoje dawne obowiązki.
Kwestia bezpieczeństwa pozostaje przy tym jednym z problemów towarzyszących ich pobytowi. Tym razem Sussexowie muszą opierać się na prywatnie organizowanej ochronie.
Prywatny odrzutowiec, pięć łóżek i dwie łazienki. Tak wyglądała podróż Sussexów
Sporo uwagi wzbudził także sam lot Harry'ego i Meghan do Wielkiej Brytanii. Według drugiego z przesłanych materiałów para podróżowała prywatnym odrzutowcem Bombardier Global Express XRS na trasie z Los Angeles do Birmingham.
W źródle pojawia się jednak rozbieżność dotycząca ceny podróży. W tytule artykułu wskazano kwotę 150 tysięcy dolarów, natomiast w jego treści podano, że wynajęcie samolotu kosztowało 120 tysięcy dolarów, czyli prawie 450 tysięcy złotych.
Według tego samego materiału lot trwał 10 godzin, a każda godzina została wyceniona na 12 tysięcy dolarów. Maszyna oferowała 13 wygodnych, skórzanych foteli, a także pięć łóżek i dwie prywatne łazienki.
Na pokładzie znajdowała się również przestrzeń bagażowa mogąca pomieścić nawet 15 średniej wielkości walizek.
Jednym z powodów wyboru prywatnego odrzutowca miała być chęć komfortowego przewiezienia zwierząt należących do rodziny. Dzięki prywatnej maszynie psy nie musiały podróżować w luku bagażowym rejsowego samolotu.
Psy poleciały z Harrym i Meghan. Kurczaki zostały w Montecito
Harry i Meghan zabrali ze sobą do Wielkiej Brytanii swoje psy: Mię i Pulę. Drugie źródło precyzuje, że chodzi o czarnego labradora Pulę oraz beagla Mię.
Inaczej wygląda sytuacja dotycząca kurczaków należących do Sussexów. Według informacji przytoczonych w pierwszym materiale ptaki mają pozostać w posiadłości pary w Montecito.
Źródło wskazuje tym samym, że Sussexowie nie zamierzają całkowicie odcinać się od życia w Kalifornii. Sam fakt pozostawienia kurczaków w Montecito nie zmienia jednak tego, że obecnie rodzina przebywa w Wielkiej Brytanii, a ich przyjazd wiąże się z szeregiem zmian organizacyjnych.
Harry i Meghan wrócili do Wielkiej Brytanii wraz z dziećmi i psami, ale bez rozwiązań, z których korzystali w czasach wykonywania oficjalnych obowiązków dla rodziny królewskiej.

Problemy z personelem wracają. Media opisują trudności Sussexów
Na tym jednak problemy opisywane w mediach się nie kończą. Powrót Harry'ego i Meghan odbywa się w cieniu doniesień dotyczących zatrudniania personelu.
Pierwszy z przesłanych materiałów przywołuje informacje „Page Six” i relację anonimowego źródła. Według informatora Meghan miała mieć problemy ze znalezieniem gospodyń domowych. Część kandydatek miała nie chcieć pracować dla Sussexów ze względu na sposób prowadzenia rozmów rekrutacyjnych przez księżną.
Anonimowe źródło określiło Meghan jako osobę „naprawdę snobistyczną i nieuprzejmą”. Według tej relacji niektóre kandydatki miały być urażone rozmowami do tego stopnia, że informacje o zachowaniu księżnej zaczęły krążyć wśród lokalnych pracowników.
Trzeba jednak podkreślić, że są to twierdzenia anonimowego informatora. Jak zaznaczono w przesłanym materiale, przedstawiciele Harry'ego i Meghan nie odpowiedzieli wówczas na prośbę „Page Six” o komentarz.
Problemy z personelem pojawiały się w medialnych publikacjach już wcześniej. W czerwcu 2025 roku „Page Six” informował o odejściu czterech osób związanych z zespołem Harry'ego i Meghan.
Wśród wymienionych pracowników znaleźli się Kyle Boulia, zastępca rzecznika prasowego pary w Los Angeles, oraz Charlie Gipson, ich rzecznik prasowy w Wielkiej Brytanii. Według publikacji z zespołu Sussexów miały odejść również dwie inne osoby.
Teraz, zgodnie z przesłanym materiałem, mówi się także o trudnościach z dobraniem personelu w ich nowym brytyjskim domu. Tym samym powrót Harry'ego i Meghan do Wielkiej Brytanii od pierwszych chwil wiąże się nie tylko z nowymi zasadami dotyczącymi ochrony, ale również z medialnymi doniesieniami o sprawach organizacyjnych związanych z ich życiem po przeprowadzce.



























