Filip Gurłacz nie ukrywa, że droga do miejsca, w którym znajduje się dzisiaj, była pełna trudnych doświadczeń. Aktor opowiedział w „Dzień Dobry TVN” o uzależnieniu od alkoholu i narkotyków, samotności oraz decyzjach, którymi ranił siebie i innych. Wrócił również do relacji z ojcem i zdradził, co dziś jest dla niego najważniejsze.

WIDEO

player placeholder

Filip Gurłacz wraca do najtrudniejszych chwil. „Nie miałem siły”

Dziś Filip Gurłacz mówi o wdzięczności. Patrzy na swoje życie z perspektywy człowieka, który pamięta nie tylko zawodowe sukcesy, lecz także momenty, gdy codzienność wymykała mu się spod kontroli. W rozmowie w „Dzień Dobry TVN” aktor przyznał, że stara się pielęgnować w sobie właśnie to uczucie.

„Staram się pielęgnować wdzięczność w sobie. Bez kokieterii, to mnie uzdrawia. Z tym żyje mi się lżej, bezpieczniej. To, co przeżyłem, doprowadziło mnie do momentu, w którym jestem. Jestem wdzięczny za te projekty, które mam, za rodzinę” — mówił.

Zobacz także:

Za tym spokojniejszym spojrzeniem stoi jednak bolesna przeszłość. Filip Gurłacz przez długi czas zmagał się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. W pewnym momencie znalazł się w miejscu, w którym — jak sam wspomina — zabrakło mu siły i pomysłu na to, co zrobić dalej.

„Nie miałem siły, bo doszedłem do takiego punktu w życiu, gdzie nie wiedziałem, co mam robić” — przyznał.

Filip Gurłacz, Viva! 12/2025
Zdjęcia Adrian Obręczarek

Alkohol i narkotyki były ucieczką. Filip Gurłacz mówi, przed czym uciekał

W swojej opowieści aktor nie zatrzymał się jedynie na samym problemie uzależnienia. Spróbował także nazwać emocje i sytuacje, przed którymi wtedy uciekał. Wymienił trudne uczucia, samotność, bezradność, bezsilność, ale też nudę.

„Myślę, że na pewno przed emocjami, zwłaszcza trudnymi, ale nie tylko — przed samotnością, bezradnością, bezsilnością, nudą, która też potrafi być bardzo niebezpieczna” — podkreślił.

W jego słowach wybrzmiewa przede wszystkim poczucie zagubienia. Gurłacz wspominał, że podejmowane przez niego decyzje coraz bardziej oddalały go od wartości, które były dla niego ważne, oraz od miejsca, do którego chciał w swoim życiu dojść.

Z czasem pojawiła się także świadomość konsekwencji. Aktor zobaczył, że skutki jego działań nie dotyczą wyłącznie jego samego.

„Skrzywdziłem ludzi i siebie”. Tak Filip Gurłacz patrzył wtedy na swoje życie

Jedno z najmocniejszych wyznań padło wtedy, gdy Filip Gurłacz opisał, jak postrzegał własne życie w okresie największego kryzysu. Nie mówił o pojedynczym błędzie. Opisywał raczej poczucie, że wcześniejsze decyzje stworzyły sytuację, której nie potrafił już sam uporządkować.

„Ogarnęła mnie taka bezsilność, że nie dam rady posprzątać tego, co zrobiłem, a rzeczy, jakie robiłem, oddalały mnie od wartości, jakie wyznawałem. Oddalały mnie od miejsca, do którego chciałem iść” — wspominał.

Chwilę później użył obrazu, który bardzo mocno oddaje jego ówczesne emocje.

„Pomyślałem sobie, że zrobiłem taki bałagan w związku z tymi decyzjami i tylu osobom namieszałem w życiu, skrzywdziłem ludzi i siebie. Patrzyłem na moje życie jak na gruzy wielkiego zamku” — powiedział Filip Gurłacz.

To właśnie ten fragment pokazuje, jak aktor patrzył na konsekwencje swoich działań. Nie skupiał się tylko na własnym cierpieniu. Wprost mówił również o osobach, które zostały dotknięte przez jego decyzje.

Filip Gurłacz wspomina ojca. „Chociaż nie było go w domu, był moim autorytetem”

W rozmowie pojawił się również ważny wątek rodzinny. Filip Gurłacz opowiedział o swoim ojcu i jego wpływie na wybór zawodowej drogi. Jak wyjaśnił, jednym z powodów, dla których sam został aktorem, było właśnie to, że jego tata również był aktorem.

Relacja ta nie była jednak opowieścią o stałej obecności ojca w domu.

„Jednym z powodów, dla których zostałem aktorem, jest to, że tata też nim jest. Chociaż nie było go w domu, był moim autorytetem” — wyjaśnił.

Gurłacz tłumaczył też powody częstych nieobecności ojca. Jak mówił, jego tata wybrał kabaret, dużo pracował i bardzo dużo jeździł. Rodzina miała również długi, dlatego jego ojciec podejmował pracę, która pozwalała im się utrzymać.

„Mój tato poszedł w taki rodzaj sztuki, jaką jest kabaret i po prostu pracował dużo, bardzo dużo jeździł za stawkę, która pozwalała nam przeżyć. Mieliśmy też długi, więc on, żeby wszystko naprawić, musiał naprawdę sporo być poza domem” — opowiadał aktor.

Filip Gurłacz, Viva! 12/2025
Zdjęcia Adrian Obręczarek

Dziś Filip Gurłacz mówi przede wszystkim o rodzinie. „Już nie uciekam od relacji”

Historia Filipa Gurłacza nie kończy się jednak na wspomnieniu czasu, gdy patrzył na swoje życie jak na „gruzy wielkiego zamku”. Dziś aktor mówi o tym, co ma dla niego największe znaczenie, a w jego wypowiedzi na pierwszy plan wysuwa się rodzina.

Gurłacz określa siebie jako ojca i męża. Podkreśla również, że te role są dla niego ważniejsze niż wykonywany zawód.

„Jestem ojcem, mężem i kocham to dużo bardziej niż swój zawód. Już nie uciekam od relacji, od trudu życia” — podsumował.

Po opowieści o uzależnieniu, bezsilności, samotności i konsekwencjach własnych decyzji właśnie te słowa zamykają jego historię. Filip Gurłacz nie ukrywa tego, co wydarzyło się wcześniej. Jednocześnie mówi dziś o wdzięczności, rodzinie i pozostawaniu w relacjach, od których — jak sam przyznał — już nie ucieka.

Źródło: Dzień Dobry TVN