Wuhan, China 2020
Fot. Adobe Stock
O TYM SIĘ MÓWI

Śmierć na podłodze. Jak naprawdę wyglądała walka z koronawirusem w szpitalach w Wuhan?

Wstrząsające świadectwa chińskich lekarzy i pielęgniarek

Katarzyna Piątkowska 19 kwietnia 2020 17:51
Wuhan, China 2020
Fot. Adobe Stock

Kilka dni temu "Krytyka polityczna" opublikowała tekst "To prawdziwe piekło. Świadectwa z Wuhan" napisany przez Tracy Wen Liu, amerykańską reporterkę z Austin, która od dłuższego czasu jest w kontakcie z lekarzami i pielęgniarkami z Wuhan. Zanim pandemia koronawirusa wybuchła w Stanach Zjednoczonych ona i wielu innych Amerykanów działali na rzecz pomocy szpitalom w Wuhan.

Przypadkowa przyjaźń

Przez przypadek autorka tekstu stała się powierniczką jednego z lekarzy, bo akurat siedziała przy komputerze. „Sama mieszkam w Teksasie, gdzie wraz ze znajomymi utworzyliśmy grupę na platformie WeChat w celu przekazywania masek i środków ochrony osobistej szpitalom w Wuhan i jego okolicach. Teraz, kiedy Covid-19 urosło do rangi ogólnoświatowej pandemii, coraz istotniejsze staje się to, żeby reszta świata zrozumiała, czego doświadczyli i nadal doświadczają lekarze i pielęgniarki w Wuhan – z których kilkoro stało się moimi przyjaciółmi”.

Wszyscy umrzemy

Na podstawie rozmów z ludźmi, których wtedy poznała opisała jak wygląda walka z koronawirusem w Chinach. I przez jakie piekło przechodzą. Jednym z najbardziej wstrząsających fragmentów jest ten, w którym lekarz ukrywający się pod pseudonimem Doktor Li opowiada jak zrozpaczeni bliscy zmarłego pacjenta ściągnęli z twarzy maseczkę innemu lekarzowi krzycząc: „Jeśli my mamy być chorzy, to wy też będziecie. Jeśli my mamy umrzeć, to umrzemy razem”. Panika i desperacja towarzyszyły pacjentom zgłaszającym się do szpitala. Nic dziwnego, niektórzy upadali stojąc w wielogodzinnych kolejkach. Doktor Li był świadkiem, jak jego koledzy lekarze są obrzucani przekleństwami, bici i wleczeni po szpitalnych korytarzach pełnych umierających ludzi. Wtedy zdał sobie sprawę z tego, że i on może stać się jednym z takich lekarzy.

Śmierć na podłodze

Opowiedział jej, też o ledwo oddychających pacjentach leżących na podłodze i codziennym koszmarze, każdego kto znalazł się w szpitalu. Na początku kwarantanny do szpitala zgłaszały się tysiące osób. Potwierdziły to władze Chin, które ostatnio przyznały się do zaniżania danych. W Wuhan zmarło 3869 osób, czyli 50 procent więcej osób niż podawano. Doktorowi Li wciąż śnią się ciała zmarłych zapakowane w worki i wywożone ciężarówką.

Praca w przychodni

Do amerykańskich przyjaciół dzwoniły również pielęgniarki. Najwyraźniej łatwiej było im opowiedzieć obcym osobom zza oceanu co dzieje się w Wuhan niż bliskim. Mówiły, że brakowało im nie tylko maseczek i kombinezonów, ale nawet jedzenia i wody. A 12 godzinny dyżur w takich warunkach to wielkie wyzwanie. Wiele z nich zasypiało na siedząco, na korytarzach, w kombinezonach, które udało im się zdobyć. Inne szlochały po kątach, ale gdy zadzwonił pacjent zrywały się i biegły na pomoc.

Jedna z nich zgłosiła władzom, że szefowie szpitala nie podawali prawdziwych danych na temat zakażonych pracowników. Sama też zachorowała. Zakazano jej przyznawać się, że choruje na Covid19. Teraz myśli o zmianie pracy, bo bardzo boi się o siebie i swoją rodzinę. Podobnie jak lekarka anastezjolożka, która została na szybko przeszkolona do opieki nad chorymi na Covid-19. Bała się, ale choć chciała uciec, gdy przywieziono jej pierwszego pacjenta, nie odeszła od łóżka, ale po skończonym dyżurze płakała jak nigdy wcześniej.

Ta opowieść opublikowana w "Krytyce politycznej" o walce często anonimowych lekarzy, pielęgniarek, pracowników służby zdrowia spisana przez Tracy Wen Liu jest jak film science fiction. I choć u nas koronawirus też zbiera śmiertelne żniwo wciąż wielu z nas myśli, że to nie dzieje się naprawdę. Ale dzieje się. Świat zatrzymał się, bo na jednym z chińskich targów nielegalnie sprzedawano dzikie zwierzęta, które jak odkryli naukowcy były źródłem wirusa. A chińskie władze ogłosiły: „W szczytowym okresie epidemii szpitale były przeciążone, a ich pracownicy poświęcali się leczeniu chorych, dlatego zdarzały się przypadki opóźnionego, niepełnego lub błędnego raportowania. Ponadto niewielka część placówek medycznych nie była w stanie na czas przekazywać danych do sieci epidemicznej”.  

Wideo

Urszula Dudziak ma 78 lat i mnóstwo pięknych planów: „Rozkwitłam na nowo po menopauzie”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Co powie tata? JAROSŁAW I OLIWIA BIENIUK we wzruszającej rozmowie o wchodzeniu córki w dorosłość, układaniu życia na nowo, sile wspomnień i ojcowskiej miłości. ALEKSANDRA KURZAK: „lubię być diwą”. O błyskotliwej karierze, zaręczynach po 10 dniach znajomości i intymności. DOROTA I CZESŁAW MOZILOWIE razem pracują, podróżują, oglądają seriale, tańczą... Co jest receptą ich udanego związku? WOJCIECH MECWALDOWSKI to artysta, aktor i... introwertyk. Co oznacza dla niego „życie pełną gębą”? Ikar polskiego dziennikarstwa... Jaki był prywatnie? Wzloty i upadki KAMILA DURCZOKA.