Małgorzata Klara
Fot. Kajus Pyrz
TYLKO U NAS!

Miała być dziennikarką, a została aktorką. Dziś zachwyca się nią Bill Pullman!  

Małgorzata Klara o zawodowych wyzwaniach i karierze za granicą

Olga Figaszewska 27 października 2019 09:51
Małgorzata Klara
Fot. Kajus Pyrz

Długo wzbraniała się przed aktorstwem... Niepotrzebnie! Dziś jej talentem zachwycają się zagraniczni reżyserzy. Małgorzata Klara jako pierwsza zagraniczna aktorka wystąpiła w kultowym brytyjskim serialu Coronation Street. Teraz zagrała w filmie Ukryta Gra z Billem Pullmanem, a lada chwila będziemy mogli podziwiać ją w serialu kryminalnym Żmijowisko. O jakich rolach marzy? Czym dla niej jest aktorstwo, co jest najtrudniejsze na tej artystycznej ścieżce i... dokąd ucieka, by odnaleźć równowagę? Aktorka odpowiedziała nam na wszystkie pytania! 

Mówiłaś w jednym z wywiadów, że czekasz na swoją wymarzoną rolę…

I nic się nie zmieniło, dalej czekam (śmiech). Chciałabym trafić na taką rolę, która wymagałaby ode mnie treningu fizycznego, kompletnej metamorfozy, dała mi możliwość pokazania się z zupełnie innej strony. Teraz z niecierpliwością oczekuję premiery „Żmijowiska”, gdzie grana przeze mnie postać była poniekąd wyzwaniem - ale nie tyle musiałam zmienić się fizycznie, co odnaleźć w sobie pewien rodzaj “studenckiej” energii. Historia jest naprawdę zaskakująca i przejmująca. Sama do końca nie wiedziałam, jak skończy się ta kryminalna opowieść. Tym bardziej cieszę się, że Łukasz Palkowski zobaczył we mnie potencjał. A co ciekawe, Wojciech Chmielarz, autor powieści, na podstawie której powstał serial , również pojawił się w produkcji! Mamy nawet małą interakcję.

W kogo się wcielasz?

Gram Michalinę, przyjaciółkę głównej bohaterki. Michalina jest świeżo po rozwodzie, ma dwójkę dzieci i przyjeżdża na wakacje na tzw. łowy. Cały czas jest na lekkim rauszu… Reżyser chciał pokazać grupę ludzi, przyjaciół ze studiów, imprezujących do oporu, którzy nigdy nie dorastają i to jak się zachowają, kiedy stają nagle staną przed prawdziwymi problemami i wyborami.

Małgorzata Klara
Fot. materiały prasowe Serial Żmijowisko

Aktorzy na planie serialu Żmijowisko

Twój aktorski dorobek jest… imponujący, zwłaszcza dotyczy to ról w zagranicznych produkcjach. Czujesz się niedoceniana w Polsce?

Nie. Ale jak każdy twórca mam niedosyt. Jeśli aktor twierdzi, że wszystko już osiągnął może zakończyć swoją zawodową przygód. Mam 37 lat, a uważam, że jestem dopiero na początku drogi. Pamiętam jak kończyłam szkołę i profesor Jan Englert powiedział mi, że zacznę grać poważne role dopiero po trzydziestce, bo wtedy moja dusza zrówna się z moimi warunkami zewnętrznymi. Wierzę, że się nie mylił (śmiech). Tego się trzymajmy.

Jesteś pierwszą Polką, która wystąpiła w kultowym angielskim serialu Coronation Street. Był też niemiecki serial. Teraz Ukryta Gra...

Oj, pokaz „Ukrytej gry” w Gdyni był dla mnie nieco bolesnym doświadczeniem, ponieważ spędziłam na planie kilkanaście dni zdjęciowych, a w filmie niewiele mnie widać, jak zresztą sporą część polskiej ekipy. W dodatku grałam w peruce, więc nie jestem pewna, czy ktoś oprócz mojej mamy mnie rozpozna (śmiech). Śmiałam, że stworzę swój projekt pt. Ścinki i będę tam umieszczać materiały, które wyleciały w postprodukcji z różnych projektów. Podobnie było w filmie Najlepszy, gdzie miałam osiem dni zdjęciowych, a została jedna scena. Aktor ma wpływ jedynie na to, co zagrał w teatrze. Tam wiemy w czym bierzemy udział i jaka będzie nasza rola. W kinie wiele zależy od reżysera, montażu, postprodukcji, od tego czy poboczne wątki dla dobra całej historii zostaną usunięte czy nie. Nawet jeśli w filmie Ukryta Gra z mojej roli niewiele zostało, to samo spotkanie z ludźmi i praca na planie były fantastyczne. Zawód aktora składa się właśnie z takich spotkań. I z nich czerpiemy najwięcej.

Zagrałaś u boku samego Billa Pullmana. Jakie są Twoje odczucia?

Poznałam Billa dość dobrze. Był na moim spektaklu „Mężczyzna” w Teatrze Dramatycznym. Streściłam mu sztukę (bo dzień po premierze nie mieliśmy jeszcze napisów) i był zachwycony! Chodził potem po planie i powtarzał: “Gosia zasługuje na coś większego. Dajcie jej większą rolę”. Wprawiał mnie tym w straszne zakłopotanie! Ale zauważyłam, że im większa gwiazda tym buduje wokół siebie mniejszą barierę. On jest fantastycznym człowiekiem. Zachwycał się nawet kajzerkami, przynosił na plan dżemy z jarzębiny. W tym filmie grał również Nicholas Farrell, także niesamowity. Cały czas chodził oglądać bobry nad Wisłą. Dla tych spotkań warto było się dać wyciąć z tego projektu (śmiech).

Małgorzata Klara
Fot. archiwum Małgorzaty Klary

Małgorzata Klara i Bill Pullman na planie Ukrytej Gry

Zauważyłaś jakieś większe różnice między tworzeniem polskich a zagranicznych produkcji?

Nie. Ale wszystko zależy od ekipy i od budżetu. Za granicą często robię projekty ze studentami. Współpracowałam też przy dwóch produkcjach dla BBC, które od pewnego czasu bardzo tnie koszty. Aktorzy płacą czasem nawet za kawę na planie. Polacy nie mają się czego wstydzić! Mamy świetnych twórców, a nasze seriale potrafią być na porównywalnym poziomie do tych zagranicznych. Nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów. A jeśli chodzi o aktorów...Czasem mi się wydaje, że aktorzy to taka dziwna nacja, taki zawód wędrowny. Jesteśmy tam, gdzie nas chcą. Nie ważne czy polska, czy zagraniczna produkcja, to wszyscy mierzymy się z podobnymi problemami z agentami, zaszufladkowaniem. Cieszę się z tego, że znam trzy języki i mogę grać poza granicami kraju. Ale chciałabym więcej pracować j w Polsce. Natomiast zrezygnowałam z etatu, w teatrze. Jestem teraz wolnym strzelcem. Daje mi to ogromną wolność ale i niepewność jutra, i jest motywacją, do działania nad własnymi projektami.

Podkreślałaś, że najbardziej fascynujące w pracy jest to, że możesz wchodzić w role zupełnie odległe od tego, co sama sobą reprezentujesz. Czy budowanie roli, te cechy bohaterów zostają w Tobie potem na dłużej?

Oczywiście, należy czerpać z nich same pozytywy, stanów depresyjnych szybko się wyzbywam (śmiech). Zdarzało mi się coś budować, zwłaszcza w teatrze kiedy ten proces trwa kilka miesięcy. Grałam postać w spektaklu Migrena. Moja bohaterka była bardzo bezczelna, pewna siebie… A u mnie te cechy na tamtym etapie życia były “schowane”. Zauważyłam potem, że sama trochę się taka stałam - przede wszystkim zadziorna i bardziej otwarta! Ale kiedy musimy wejść głęboko w ciężkie, traumatyczne postaci, trzeba umieć sobie radzić z tą nadwyżką emocji. Nie przenosić tego nigdy do życia prywatnego.

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w aktorstwie?

Budowanie postaci to frajda. Najtrudniejsze to zostać zaproszonym na casting, od którego zależy Twoje być albo nie być, zwłaszcza w moim wieku. To trudny i niesprawiedliwy zawód, Niestety w Polsce zdjęcia próbne przeprowadza się przeważnie dla osób bardzo młodych, które właśnie skończyły szkoły teatralne. A aktorom z większym stażem słyszą : “Wiemy, wiemy jak grasz i jaki jesteś”. W Anglii jest zupełnie inaczej. Nawet dla najmniejszej roli organizowane są castingi. To ważne, bo jesteśmy ludźmi, którzy wciąż nad sobą pracują. Zmieniamy się… Z roku na rok stajemy się bogatsi o kolejne życiowe doświadczenia, co przekłada się na naszą pracę., Ja 13 miesięcy temu zostałam mamą i odnalazłam w sobie zupełnie inne pokłady emocji. Tylko muszę mieć szansę pokazania siebie, a potem już trzeba tylko wygrać zdjęcia próbne (śmiech). No i ważne, żeby znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie.

Na ekranie często widzimy te same twarze.

Nie mnie to oceniać, ale rzeczywiście ludzie spoza branży pytają mnie, czemu tak jest. Może producenci boją się ryzykować, a może chodzi o reklamodawców…? Chyba należy pozostawić to pytanie otwartym. Za granicą twórcy za punkt honoru stawiają sobie odnalezienie nowych twarzy i odkrycie aktorskich perełek. Znam wielu zdolnych aktorów pochowanych po teatrach, którzy nigdy nie mieli szansy zagrania w filmie. Szkoda.

Czy nadal w aktorskim świecie kobiety mają trudniej i muszą walczyć o swoją pozycję?

To się zmienia. Coraz więcej kobiet bierze sprawy w swoje ręce. Piszą scenariusze, reżyserują, produkują, a potem grają… ale proporcje często nadal są zaburzone. Ról kobiecych od zawsze było niewiele. Trzeba czerpać z Zachodu! Kobiety naprawdę wiele potrafią!

A skąd w ogóle aktorstwo?

W rodzinie nigdy nikt nie miał takich zapędów. Ale ja od zawsze wiedziałam, że będę aktorką. Trochę z tym walczyłam i najpierw wybrałam się na studia dziennikarskie. Ostatecznie w tajemnicy przed wszystkimi poszłam na egzaminy. Zdałam za pierwszym razem! To warszawska szkoła przyjęła mnie z otwartymi ramionami, ale nie zawsze było łatwo... Bo to, że ktoś jest dobrym aktorem, nie oznacza, że ma talent pedagogiczny. Usłyszałam o sobie różne rzeczy. Od jednych, że jestem nadekspresyjna, od drugich, że nie mam temperamentu. Miałam dużą wadę wymowy i szczękościsk, teraz się to zmieniło, ale kiedyś jedna ze znanych aktorek a moja Pani profesor, powiedziała, że z taką wymową zagram co najwyżej dziewczynę z Pragi. Myślę, że udowodniłam już, że nie tylko. Ale chcę przez to powiedzieć, że osoby o słabszej psychice mogłyby się załamać. Ważniejsze jest otwieranie młodego człowieka przez miłość, ciekawość. Dużo wyniosłam ze spotkań z Aleksandrą Konieczną, Janem Englertem czy Grażyną Matyszkiewicz. Nauczyli mnie i aktorstwa i … życia. Ale sama nigdy nie podjęłabym się uczenia, to ogromna odpowiedzialność.

Małgorzata Klara
Fot. Kajus Pyrz

Czyli zawód tylko Cię umacnia.

Uczę się o sobie bardzo dużo. Stałam się silniejsza, bardziej pewna siebie, otwarta na ludzi.

A dokąd uciekasz, by się zrelaksować?

Śmiałam się, że uprawiałam Azja Express zanim zaczęło być to modne. Dużo podróżuję. Byłam sama w Indonezji, zjechałam całe Bali. Miałam dużo przygód i to cudowne, kiedy stajesz twarzą w twarz z innymi kulturami i zdajesz sobie sprawę, jakie naprawdę są problemy na świecie. Łapiesz dystans do wszystkiego co cię otacza i nie przejmujesz się tym, kto założył najdroższą kreację na pokaz filmu… bo to nie ma większego znaczenia. W Kambodży przeżyłam sztorm na łódce, która wyglądała jak łupina orzecha, w drodze z Kolumbii do Gwatemali zgubiłam wszystkie bagaże. Trzy dni czekałam na swoje rzeczy.

Nie boisz się sama podróżować?

Nie. Mam wrażenie, że wtedy nawiązuje się więcej kontaktów. Na moim przykładzie mogę stwierdzić, że samotnej kobiecie ludzie chętniej pomagają. Kiedyś utknęłam w miejscu, gdzie nic nie jeździło, a ja potrzebowałam transportu. Wtedy cała wioska zatrzymywała dla mnie samochód, żebym mogła przemieścić się dalej. Okazało się ostatecznie, że podróżowałam z jakimś menadżerem hotelu, w którym mogłam się potem zatrzymać. Nie boję się też złych warunków. Zdarzyło mi się spać na granicy Hondurasu i Gwatemali. Tam nie ma nic! Co najwyżej przemyt narkotyków i prostytutki. Spałam w “motelu” Europa - motelu na godziny, w którym karaluchy były tak wielkie, że nigdy nigdzie nie widziałam jeszcze takich robaków.

Opisujesz swoje przygody?

Nie wszystkie. Prowadziłam bloga, taki pamiętnik dla mnie.

Jest miejsce, w które nie odważyłabyś się udać?

Do Afryki. Jest niebezpieczna. Boję się też tropikalnych chorób. Tam mnie nie ciągnie.

Jest coś w Twoim życiu, jakaś pasja poza podróżami?

Poza aktorstwem i podróżami… taniec. Bardzo lubię tańczyć. Ale teraz głównie jestem mamą. Spacery, zabawy… Kiedy moja córka podrośnie, to pewnie gdzieś razem pojedziemy i pokażę jej trochę świata! Ale jeszcze chwila zanim to nastąpi (śmiech)!

Małgorzata Klara - Absolwentka Akademii Teatralnej w Warszawie. Zadebiutowała w 2003 roku w spektaklu „Electronic city” w reż. Redbada Klynstry w ramach projektu Grzegorza Jarzyny „Teren Warszawa”. W TR wystąpiła również w „Zszywaniu” w reż. Anny Augustynowicz. Kilka lat grała w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Obecnie związana z warszawskim Och-Teatrem i Teatrem Dramatycznym (Scena Przodownik). Aktorkę reprezentuje w Polsce Agencja KLK. 

Małgorzata Klara
Fot. Kajus Pyrz


 

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Czy czas zabliźnia rany, zaciera pamięć? Co sądzą o filmie „Ania”? BLISCY ANNY PRZYBYLSKIEJ w poruszającej, intymnej rozmowie. BARBARA ROMANOWICZ-TORZEWSKA I MAREK TORZEWSKI: słynny polski tenor i aktorka. Od 40 lat razem. Na dobre i na złe. Niezmiennie w sobie zakochani. Ich wyznania brzmią jak piękna miłosna aria. DOROTA GARDIAS: wydawałoby się, że ma wszystko: urodę, talent, popularność, miłość widzów i udaną córeczkę Hanię. A jednak los jej nie rozpieszcza… RADOSŁAW ŚMIGULSKI zarządza Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Czy sam jest… fanem kina? KRÓLOWA ELŻBIETA II i jej wielkie miłości…