Seks w Wielkim Mieście
Fot. East News
Tylko u nas

Powrót singielek, czyli "Seks w wielkim mieście" dwadzieścia lat później

Carrie, Miranda i Charlotte, ulubienice widzów, powracają!

Katarzyna Piątkowska 30 kwietnia 2021 20:00
Seks w Wielkim Mieście
Fot. East News

To będzie opowieść o kobietach po pięćdziesiątce. O singielkach. O matkach nastolatków. O przyjaciółkach. O tym czy odnalazły się we współczesnym świecie i jak radzą sobie z upływającym czasem. To będzie siódmy sezon „Seksu w wielkim mieście”. Czy powtórzy sukces poprzednich sezonów i utrzyma status kultowego serialu?

Gdy 11 stycznia Sarah Jessica Parker wrzuciła na Instagram króciutki film przedstawiający Nowy Jork, jej fani już wiedzieli. Tym sposobem poinformowała ich, że… będzie nowy sezon kultowego serialu „Sex w wielkim mieście”. Siedem i pół miliona osób, które zobaczyły tę relację było wniebowziętych. Czekali na to siedemnaście lat, bo tyle minęło od ostatniego klapsa na planie szóstej serii (potem były jeszcze dwa filmy, w 2008 i w 2010).

I choć ani Sarah Jessica Parker, ani Kirstin Davis, ani Cynthia Nixon nie wiedzą jeszcze nawet kiedy znów wejdą na plan (mówi się o późnej wiośnie), media oraz fani serialu i gwiazd prześcigają się w domysłach o czym będzie siódma seria na razie znana pod roboczym tytułem: „And Just Like That…”. Przecież teraz świat wygląda zupełnie inaczej niż w 2004 roku, gdy bohaterki żegnały się z widzami!
Facebook istniał dopiero od kilku tygodni, nie było Twittera ani Instagrama, w najgorszych snach samotnym kobietom nie śniło się, że drugiej połówki będą szukać na Tinderze.

Czytaj też: On zdradził, a ona potrafiła wybaczyć. Sarah Jessica Parker i Matthew Broderick są razem od wielu lat

COVID-19 w Nowym Jorku

Autorzy serialu zapewniają, że tym razem postarają się, by fabuła była bliższa prawdziwemu życiu. Będzie więc o pandemii COVID-19, która zmieniła życie ludzi na całym świecie, o utraconych przyjaźniach i upływającym czasie. „COVID-19 będzie częścią fabuły, ponieważ akcja serialu toczy się oczywiście w Nowym Jorku, a miasto było przecież epicentrum pandemii. Mam nadzieję, że scenarzyści pokażą, jak to co się dzieje wpłynęło na relacje międzyludzkie” opowiadała w „Vanity Fair” największa gwiazda „Seksu w wielkim mieście” Sarah Jessica Parker. Ona też potwierdziła podejrzenia, że w siódmym sezonie nie pojawi się Kim Cattrall, a tym samym zniknie postać Samanthy Jones. „Nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię (Kim Cattrall - przyp. aut). Tego nigdy nie powiedziałam i nigdy nie powiem. Samantha nie jest częścią tej historii, ale zawsze będzie częścią nas”, odpowiedziała na komentarze fanów.

Nieobecność Samanthy będzie pretekstem do pokazania, że nie każda przyjaźń jest w stanie przetrwać tyle lat. „Będzie tak jak w prawdziwym życiu. Przecież w rzeczywistości ludzie pojawiają się, a potem znikają. Stare przyjaźnie rozpadają się, ale rodzą się nowe”, komentuje szef HBO Casey Bloks decyzję o niezastępowaniu Cattrall inną aktorką. Nie wiadomo też czy pojawi się Mr. Big. Początkowo krążyły plotki, że i jego zabraknie w serialu. Wcielający się w ukochanego Carrie Chris Noth zasugerował jednak fanom, że wystąpi u boku Sarah Jessiki Parker. Czy tak będzie? To kolejne pytanie, które spędza sen z powiek fanom serialu.

Czytaj też: 5 powodów, dla których będziemy tęsknić za Samanthą z Seksu w Wielkim Mieście!

Felietony na ekran

Tak jak poprzednio fabuła, choć luźno, będzie oparta na błyskotliwych felietonach Candance Bushnell. Wtajemniczeni twierdzą, że to właśnie ich autorka jest pierwowzorem Carrie. A ponieważ ona i jej przyjaciółki są już kobietami po sześćdziesiątce, serialowe bohaterki też się zestarzały. Casey Blocks mówi, że „And Just Like That…” nie będzie próbą odtworzenia „Seksu w wielkim mieście” po latach: „Będzie opowieścią o kobietach po pięćdziesiątce, które mają do czynienia z rzeczami, z którymi borykają się ludzie po pięćdziesiątce”. A czy życie pięćdziesięciolatek jest prostsze niż trzydziestolatek? Spokojniejsze? Na pewno nie. Wie to Bushnell, która w najnowszej książce „Seks w wielkim mieście… i co dalej?” opisała przygody, romanse, miłości i swoje i swoich przyjaciółek.

Serialowe Carrie, Charlotte i Miranda tak jak one będą szukały swojego miejsca w świecie. I będą marzyły, by kiedyś można było powiedzieć o nich i ich związkach „i żyli długo i szczęśliwie”.
Tak jak mogą powiedzieć o sobie autorka i aktorki. Candance Bushnell, lat 62, po rozwodzie znalazła wspaniałego mężczyznę. Nazywa go MNF czyli Mój Nowy Facet, i ceni za to, że „potrafi radzić sobie z realiami swojego życia”.

Sarah Jessica Parker, lat 55, była związana z Robertem Downeyem Jr, Michaelem J. Foxem, Johnem Kennedym Jr. i Nicolasem Cagem. W 1997 roku wyszła za Matthew Brodericka, mają troje dzieci. Cynthia Nixon ma 54 lata i troje dzieci, dwoje ze związku z profesorem Dannym Mozesem, a jedno z żoną Christine Marinoni. Nie ukrywa, że lata temu zmieniła orientację seksualną. Kristin Davis w tym roku skończyła 56 lat. Była niegdyś w związku z Aleckiem Baldwinem. Ma dwoje adoptowanych dzieci. Czy ich bohaterki też będą w końcu szczęśliwe? Tego nie wiedzą one same, bo scenarzyści wciąż pracują nad dziesięcioma półgodzinnymi odcinkami.
Co więc będzie się działo z Carrie, Mirandą i Charlotte? Carrie nadal nie będzie miała rodziny, jedynie przyjaciółki, a one będą matkami nastolatków. Co więcej? „Kim one są teraz? Czy dostosowały się do świata? Czy zawiodły jako kobiety, przyjaciółki? Czy tak jak inni ludzie są zdezorientowane tym co się dzieje wokół nich? Nie mogę się doczekać, kiedy poznam odpowiedzi na te pytania” emocjonuje się Sarah Jessica Parker.

Seks w wielkim mieście
Fot. East News

Gdzie one teraz są?

W oczekiwaniu na serial nie pozostaje nic innego, jak przeczytać książkę Bushnell. Można będzie toczyć zażarte dyskusje z przyjaciółmi, które historie scenarzyści umieszczą w serialu, i co, oprócz lokalizacji, jeszcze pozmieniają. Bo akcja serialu będzie oczywiście rozgrywała się w Nowym Jorku, który stanie się czwartą postacią, jak mówią autorzy. Tłem wydarzeń opisanych w książce jest Connecticut, w którym autorka mieszkała przez pięć lat po rozwodzie. Można będzie się głowić nad tym, czy siódmy sezon stanie się fenomenem kulturowym, tak jak poprzednie.
Przecież to dzięki serialowi lekceważące określenie na samotną kobietę „stara panna” odeszło do lamusa, zastąpione przez łagodniejszą „singielkę”. Singielka z czasów Bushnell, Carrie i pozostałych mieszkanek Nowego Jorku była dobrze ubraną, robiącą karierę felietonistką, pisarką, prawniczką, bizneswoman, historyczką sztuki, mieszkającą w sercu Wielkiego Jabłka, bywającą w najlepszych klubach. I wciąż szukającą miłości.

Tylko nie zaręczyny?

Stworzone przez Bushnell bohaterki stały się ikonami - były wyzwolonymi kobietami, mających swoje pieniądze i żyjącymi na swoich zasadach. Mieszkanki Nowego Jorku, choć pewnie nie wszystkie, chciały być jako ona. Nosić szpilki od Manolo Blahnika i tiulowe spódnice, pisać wspaniałe felietony, robić karierę i umawiać się na drinki z przyjaciółkami. I oczywiście z facetami. Czy kobiety, które z zapartym tchem śledziły ich perypetie będą chciały być jak Carrie, Miranda i Charlotte po pięćdziesiątce? One wszystkie przekroczyły magiczną granicę pięćdziesięciu lat, kiedy kobieta staje się niewidzialna. „Wchodziłam do sklepu, a sprzedawca nawet nie patrzył w moją stronę”, żaliła się pisarka w wywiadzie dla „The Oprah Magazine”. Ale w książce cytowała jedną ze swoich przyjaciółek, która twierdziła: „Wiek jest teraz nieważny, a my wszyscy jesteśmy w nowym punkcie życia. Nie ma żadnych reguł”, i namawiała do buntu wobec oczekiwań społecznych: „Jeśli jesteś po pięćdziesiątce, ale masz ochotę chodzić w dwuczęściowym kostiumie kąpielowym, zrób to. Jeśli masz ochotę śpiewać na scenie, zrób to”. A jeśli masz ochotę na romans z dwudziestoparolatkiem? Zrób to. Dlaczego starsza kobieta nie może spotykać się z dużo młodszym mężczyzną, skoro w jego oczach nadal jest atrakcyjna? Owszem, taki układ nie jest może rozwiązaniem na całe życie, ale jak mówi Bushnell „sama jestem stara, nie chciałam zadawać się z innymi starcami”. „Wiedziałam - a może raczej byłam przekonana, że wiem - że nie umówię się na randkę z siedemdziesięciopięciolatkiem, nawet najwspanialszym. A jeśli się przewróci? Nie po to tak ciężko pracowałam przez całe życie, żeby skończyć jako opiekunka obcego starego faceta”, pisała. Autorka i jej przyjaciółki nie stronią więc od, raczej przelotnych, znajomości z młodszymi mężczyznami, wychodzenia za mąż jedynie dla pieniędzy, czy korzystania z Tindera, bo jak się okazało wszystkie znalazły się w nowym punkcie życia, ale w starej rzeczywistości. W dobrze im znanym świecie randek.

„Kilka miesięcy później Rebecca zaczęła umawiać się z kimś innym. Zastanawiałam się, czy w końcu nie okaże się, że randkowanie w średnim wieku wcale nie jest tak fantastycznym i nowym doświadczeniem, na jakie z pewnością liczyła Rebecca, tylko po prostu inną wersją „seryjnego” randkowania, które uprawiałyśmy, mając po dwadzieścia, trzydzieści lat” pisała Bushnell w książce.

Seks w wielkim mieście
Fot. Getty Images

Fot. Carrie Bradshow i jej ukochany Mr. Big. Fanki serialu i filmu już nie mogą się doczekać, by poznać ich dalsze losy.

Randki dwadzieścia lat później

W ramach eksperymentu, by móc napisać złośliwy i błyskotliwy felieton została użytkowniczką Tindera. „Oczywiście nikt w moim wieku nie był w stanie udzielić mi żadnej cholernej wskazówki. Wszyscy wiedzieli mniej więcej tyle samo co ja, a może nawet mniej, bo ja już wiedziałam, że Tinder to aplikacja do szukania seksu na jeden raz: kobieta poznaje mężczyznę, idą do łóżka, a potem już nigdy nie widzi go na oczy”. Czy Carrie (to przecież dzięki tej postaci Sarah Jessica Parker stała się symbolem wyzwolonej kobiecości) odnajdzie się w tej nowej randkowej rzeczywistości? W jednym z wywiadów Bushnell mówiła o swoim (i Carrie?) eksperymencie z Tinderem: „To, co było interesujące na Tinderze, polegało na tym, że wszyscy na nim byli, ale nikt go nie lubił. Czy tak działa technologia? Nikt jej nie lubi, ale wszyscy są zmuszeni do korzystania z niej”. I zastanawia się jak technologia wpłynie na nas, na związki, miłość za kolejne dwadzieścia lat.

Kronika przygód niezapowiedzianych

Ale pozostańmy przy singielkach z lat 20. XXI wieku. Dojrzałych kobietach, które mają już za sobą nieudane małżeństwa, śmierć bliskich, dorosłe dzieci i którym towarzyszy strach przed porażką. Gdy masz dwadzieścia, trzydzieści lat każde niepowodzenie w miłości, choć nieprzyjemne, przyjmujesz i idziesz dalej. Ale, gdy przekroczysz pewną granicę wieku, masz świadomość, że twój czas nieubłaganie się kurczy. „W tym miesiącu wiele osób umarło lub popełniło samobójstwo. W większości były to kobiety po pięćdziesiątce; kobiety, które - podobnie jak Marilyn - wydawały się mieć wszystko. Ale oczywiście nie miały, bo nikt nie ma wszystkiego. Gdzieś w tle czaiły się problemy finansowe, kłopoty małżeńskie lub zdrowotne. Ale przed wszystkim wyczuwało się strach. Czyste przerażenie przed nieznaną przyszłością. Strach, że twoje życie okaże się porażką. Że już nikt cię nigdy nie pokocha. Że będziesz zupełnie sama. Że nikomu nie będzie na tobie zależało i że będzie coraz gorzej. Że nie będzie żadnej jasnej przyszłości, za którą zdołasz się ukryć, gdy w końcu zrozumiesz prawdę”, pisała w książce, a w wywiadzie mówiła: „Ta książka, to jest ta część historii, o której nikt nigdy nikomu nie opowiada. Docieracie do punktu, w którym wiecie, że będziecie żyli długo i szczęśliwie i wtedy dzieje się właśnie to, co wydarza się po tym jak żyjecie długo i szczęśliwie… a co jeśli długo i szczęśliwie się nie nastąpi?”.

Gdzie jesteście dziewczyny?

„Nie mogłam przestać się zastanawiać, gdzie one teraz są” napisała Sarah Jessica Parker. To pytanie zadają sobie wszyscy fani „Seksu…”. Gdzie jest Carrie, Miranda, Charlotte? Czy są szczęśliwe? Być może przetestują Tindera, będą umawiać się z młodszymi mężczyznami (którzy przypadkowo mogą okazać się synami dawnych przyjaciół), przejdą zabieg o nazwie Mona Lisa polegający na laserowym odmładzaniu pochwy i stoczą walkę za grube pieniądze, by po pięćdziesiątce wciąż wyglądać seksownie.

O poprzednich sezonach serialu jeden z recenzentów pisał: „Łatwość z jaką znajdują partnerów seksualnych nie przekłada się na stabilność życia uczuciowego”. I choć dwadzieścia lat temu bohaterki „Seksu…” pokazały, że życie bez mężczyzn jest możliwe, może być równie zabawne, a nawet bardziej niż zabawne, choć wydawało się, że wiodą wspaniałe życie i są szczęśliwe tak naprawdę szczęśliwe nie były.

A teraz Bushnell, i jej bohaterki udowodniły, że happy end jednak jest możliwy: „Ludzie pytają o czym piszę, a ja im mówię. Wtedy zarzekają się, że przeżyli taką historię, o jakiej w życiu nie słyszałam. - Przekonajcie się, odpowiadam. Zwykle opowiadają mi zawiłą historię o dwojgu ludziach, którzy byli samotni, a potem po wielu latach, odkryli siebie na nowo i ponownie się w sobie zakochali. A potem wzięli ślub i zaprosili na wesele setkę swoich przyjaciół. I w tej historii nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie wiek uczestników ceremonii. Mają zazwyczaj ponad siedemdziesiąt lat. Czasem nawet osiemdziesiąt trzy lub dziewięćdziesiąt cztery. W każdym razie, gdy ludzie pobierają się w takim wieku, to naprawdę jest to cudowne wydarzenie, ponieważ udowadniają w ten sposób, że prawdziwa miłość nie zna wieku. I wtedy wszyscy płaczą”.

A więc… Carrie, Charlotte, Mirando, gdzie jesteście? Czy jesteście szczęśliwe? Może jak Bushnell, która twierdzi, że „Ukończenie sześćdziesięciu lat jest trochę jak przebudzenie się ze złego snu” i „teraz bezapelacyjnie będzie fantastycznie”, czekacie na swoją magiczną sześćdziesiątkę? Czy wciąż szukacie miłości i towarzystwa? Bo jak twierdzi pisarka „Związek implikuje dynamiczne partnerstwo, które oznacza, że ludzie dążą do tego, by czegoś wspólnie dokonać. Towarzystwo oznacza coś zupełnie przeciwnego: ludzie dotrzymują sobie towarzystwa wtedy, gdy zrobili już wszystko, co było do zrobienia”. Czy zrobiłyście już wszystko? 

 

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KLAUDIA EL DURSI: „Nie myślałam o show-biznesie. Ani o pozowaniu do »Playboya«”, mówi uczestniczka „Top Model” i prowadząca program „Hotel Paradise”. Rektor warszawskiej Akademii Teatralnej WOJCIECH MALAJKAT o przemocy i mobbingu w szkołach artystycznych i o tym, dlaczego nie został… nauczycielem w mazurskim miasteczku. KSIAŻĘ WILLIAM I KSIĄŻĘ HARRY: Koniec braterskiej miłości? Historia MIŁKI RAULIN brzmi jak bajka o odważnej dziewczynie, która dzięki marzeniom zdobyła Koronę Ziemi. W cyklu Extra – na fieście w Andaluzji.