VIVA! Tylko u nas

Rejs z dreszczykiem, czyli Nil z Herculesem Poirot

Macie ochotę na rejs śladem najsłynniejszego detektywa w historii? Zapraszamy do Egiptu

Katarzyna Piątkowska 4 sierpnia 2019 18:00

„Pomysły na książki najczęściej pojawiają się podczas zmywania, bo to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie”, mówiła Agatha Christie, najsłynniejsza pisarka kryminałów. Ale pomysł na „Śmierć na Nilu nie zrodził się wcale przy kuchennym zlewozmywaku”.

Z miłości do trucizn

Agahta dokładnie wiedziała o czym pisze, zarówno jeśli chodzi o morderstwa, jak i o Egipt i rejs po Nilu. Doświadczenie zdobywała osobiście. Oczywiście nikogo nie zamordowała, ale podczas I wojny światowej pracowała w szpitalu, a potem w aptece i właśnie wtedy zaczęła zgłębiać tajniki… trucizn. To zafascynowało ją do tego stopnia, że w jej książkach wielu morderców korzysta z tego sposobu. Od 1920 roku kiedy napisała „Tajemniczą historię w Styles” do „Śmierci na Nilu” upłynęło siedemnaście lat, a słynny detektyw Hercules Poirot zdołał rozwiązać czternaście zagadek. Zresztą nie była to pierwsza wyprawa Herculesa Poirot. Słynny belgijski detektyw mieszkający na stałe w Londynie z obsesją porządku i symetrii podróżował po świecie szlakiem swojej twórczyni. Christie bowiem 11 września 1930 roku po raz drugi wyszła za mąż. Jej wybrankiem został Max Mallowan, brytyjski archeolog odkrywający tajemnice Bliskiego Wschodu, kierujący między innymi wykopaliskami w północnej Mezopotamii. Christie często żartowała: „„Archeolog to najlepszy mąż, jakiego można sobie wyobrazić. Im starsza staje się żona, tym bardziej wzrasta jej wartość w oczach męża”.
Tak więc i Hercules Poirot w ślad za nimi trafił do Mezopotamii do obozu archeologów, podróżował Orient Expressem ze Stambułu do Londynu, szukał mordercy w Dolnie Królów i oczywiście na Nilu.

Miłość od drugiego wejrzenia

Podczas pierwszego pobytu w Egipcie Agatha nie zachwyciła się tym miejscem. W wydanej w 1965 roku Autobiografii pisała: „Nie miałam najmniejszej ochoty na oglądanie cudów starożytności i muszę powiedzieć, jestem wdzięczna matce, że mnie tam nie zabrała. Klejnoty Egiptu, Luksor i Karnak, olśniły mnie mniej więcej dwadzieścia lat potem. Jakże wiele by straciły, gdybym oglądała je wtedy - obojętnymi oczami”. I rzeczywiście, podczas podróży w towarzystwie męża pisarka zachwyciła się i Luksorem i Karnakiem czemu dała wyraz w powieści. „Tak mnie to wszystko zachwyca! Czarne skały Elefantyny, i to słońce, i łodzie na rzece. Jak dobrze jest żyć!” wychwalała Egipt ustami Herculesa Poirota. Nic dziwnego, że „Śmierć na Nilu” do dzisiaj jest najlepszą reklamą jaką tylko można sobie wymarzyć.

Podróż w czasie

Jak mawiał jeden z bohaterów książki Tim Allerton Egipt to „prawdziwe ciepło, nieruchome piaski, Nil”. Jeśli więc chcecie sprawdzić czy miał rację, a przy okazji cofnąć się w czasie i odbyć podróż śladem Agathy, Herculesa i innych bohaterów powieści udajcie się do Asuanu. Tam na przeciwko wyspy Elefantyny znajduje się słynny hotel The Old Cataract, w którym mieszkali bohaterowie. Wiktoriański budynek wzniesiony w 1899 roku upodobali sobie car Mikołaj, Winston Churchill, Howard Carter, Margaret Tatcher, Francois Mitterand, Agatha Christie i księżna Diana, a do dzisiaj okupowany jest przez wielbicieli luksusu i fanów Herculesa Poirota. Teraz nazywa się Sofitel Legend Old Cataract, a ceny noclegów wahają się od pięciuset do prawie dwóch tysięcy złotych za noc. Codziennie można spotkać przed nim turystów dzierżących w dłoniach egzemplarze książki i zaczytujących się w jego opisach.
A potem zaokrętujcie się na zwodowany w 1885 roku statek SS Sudan, na którym w 1978 roku kręcono zdjęcia do filmu z Peterem Ustinovem i podziwiajcie Egipt i jego życiodajną rzekę, o zaskakująco niebieskim kolorze wody w ciągu dnia, a w nocy czarną jak smoła. Spójrzcie jak oni ku czarnym, połyskującym skałom na Nilu: „W świetle księżyca wyglądały wprost niesamowicie, jak olbrzymie przedpotopowe stwory na wpół wychylone z wody”. Ale nie martwcie się, kapitan na pewno dobrze wie, gdzie one się znajdują. Większość statków pływa przecież nocą, bo w ciągu dnia podróżni zwiedzają zlokalizowane wzdłuż brzegów Nilu starożytne zabytki. Odwiedzają dawne świątynie egipskie, podziwiają sfinksy i wędrują alejami procesyjnymi o długości kilku kilometrów.  

Pięć gwiazdek na rzece

Wycieczkowe statki cumują przy brzegu po cztery na raz. Większość jest nowoczesna, szybka i… taka zwyczajna. Ale SS Sudan to co innego. Na górnym pokładzie druga po po prawej stronie to kajuta Herculesa Poirot. Lepsze od niej są tylko dwa apartamenty ulokowane na dziobie statku noszące imiona Agathy Christie i lady Duff Gordon, żyjącej na przełomie XIX i XX wieku brytyjskiej projektantki mody. Kajuta detektywa ma dwa okna wychodzące na pokład, na którym przy okrągłych stolikach stoją wiklinowe fotele. Mijane krajobrazy można więc podziwiać siedząc sobie całkiem wygodnie sącząc napoje i delektując się słońcem. Ściany kajuty wyłożone są lśniącą drewnianą boazerią i zdobione złotymi sztukateriami. Wielkie łóżko składające się z miedzianej ramy i wygodnego miękkiego materaca sprawi, że podróż minie naprawdę w komfortowych warunkach. Zresztą wyposażenie statku, restauracja, obsługa i usługi godne są najlepszego hotelu.
Parostatek sunie po wodzie skrzącej się w promieniach słońca. Brzegi Nilu są zaskakująco zielone. Nic dziwnego, że przez wieki Egipcjanie osiedlali się wzdłuż brzegów i nazywali Nil życiodajną rzeką. Im dalej w głąb lądu tym robi się coraz bardziej sucho, nieprzyjaźnie. I nieludzko wręcz gorąco.

Nie daj się opluć

„Egipt jest pełen humoru tak jak każde inne miejsce na ziemi - tak jak życie zawsze i wszędzie - i nawet tragedia ma swoje zabawne strony” pisała Christie. Nie wiedziała, że oprócz tego Egipt pod pewnymi względami jest niezmienny. I nie chodzi tylko o piramidy i inne kamienne budowle liczące sobie po kilka tysięcy lat. Chodzi o wszechobecny tłum - żebrzące dzieci, handlarze namolnie namawiający do kupna swoich towarów, okrzyki, odgłosy wielbłądów i osłów. Już w 1937 roku Agatha Christie pisała: „Pięciu czujnych sprzedawców paciorków, dwóch sprzedawców pocztówek, trzech sprzedawców gipsowych skarabeuszy, dwóch młodocianych poganiaczy osłów, kilkoro płochliwych, lecz pełnych nadziei maleńkich obdartusów otoczyło ich kołem. Pan chce korale? Bardzo ładne! Bardzo tanio! Pani chce skarabeusza? Proszę! To sama królowa! Przynosi szczęście! Niech pan spojrzy. Prawdziwy lapis. Bardzo tanio! Pan chce jechać na osiołku? Bardzo dobry! Nazywa się Whisky”.
Dzisiaj jest tak samo. Nie sposób pozbyć się  nachalnych sprzedawców. Nie ma innej rady niż przyzwyczaić się do tego. Albo skorzystać z proponowanych usług. Można wsiąść na osiołka lub wielbłąda i pojechać na nich ze statku, aż pod bramy świątyni. Trzeba tylko uważać, żeby wielbłąd nie opluł, a osioł nie stanął na środku drogi jak słup soli, bo inaczej trzeba będzie wędrować pieszo. W upale panującym w Egipcie to może być nie lada wyzwanie.  

Piramidy i reszta

Egipt to nie tylko piramidy w Gizie, ale też ogromne świątynie, które przed wiekami Egipcjanie wznosili ku czci swoich bóstw, gigantyczne posągi bogów, faraonów, sfinksów. Gdybyście chcieli podążyć dokładnie śladem statku Karnak według książki z Asuanu powinniście udać się w górę rzeki, na południe do Nubii (obecnie na południu Egiptu i północy Sudanu) i zejść na ląd w Wadi Ez Sebua, czyli w Dolinie Lwów, a potem popłynąć dalej do Abu Simbel, gdzie stoją dwie świątynie mające ukazywać potęgę starożytnego Egiptu przybyszom z Nubii:„… w odległości paruset metrów w blasku porannego słońca wznosiła się ogromna świątynia wykuta cała w skalnym bloku. Cztery wyciosane w kamieniu olbrzymie postacie wpatrywały się wieczyście w Nil i w tarczę wschodzącego słońca. (…) Czy to nie cudowne! Jakież są ogromne i pełne spokoju! Kiedy się na nie patrzy, to człowiek czuje się mały i nędzny jak robak, a wszystko robi się takie nieważne…”. Gdybyście jednak kierowali się  filmową wersją z 1978 roku z Peterem Ustinovem w roli głównej powinniście udać się do Karnaku, gdzie znajduje się wielki kompleks świątynny z wielką świątynią Amona Re. Jeśli wybierzecie opcję podróżowania śladem Davida Suchet’a wcielającego się w detektywa w słynnym serialu („Śmierć na Nilu” to odcinek nakręcony w 2004), pierwszy przystanek wypadnie w Denderze w świątyni Hathor. Można sobie wyobrazić jak Poirot przechadza się pomiędzy wielkimi kolumnami, podziwia sfinksy i figury bogów ubrany w biały garnitur, różową koszulę z wielką ogromną muchą, w korkowym hełmie na głowie i idealnie wypomadowanymi zakręconymi ku górze wąsami.

Na tym właściwie powinniście zakończyć podróż śladem Herculesa Poirot. Dlaczego? Podczas rejsu została zamordowana milionerka Linnet Doyle. Bohaterowie przestali podziwiać widoki, palmy i pola uprawne, a skupili się na znalezieniu mordercy.
Choć SS Sudan kursuje tylko między Luksorem a Asusanem można przesiąść się na inny statek i pożeglować w dół rzeki do Kairu. Tam zobaczyć piramidy, przepłynąć się feluką, drewnianą łódką z żaglem, a w Muzeum Egipskim zobaczyć najsłynniejszą maskę świata - złotą maskę Tutenchamona, z widniejącym na niej wizerunkiem kobry egipskiej, jadowitego węża, który stał się symbolem władców Egiptu. Można wraz z Herculesem wybrać się do Doliny Królów, gdzie zamordowano archeologów w „Tajemnicy egipskiego grobowca”.
Z pokładu luksusowego statku widać tylko maleńki kawałek wielkiego Egiptu, który ma do zaoferowania dużo więcej niż tylko „Śmierć na Nilu”.

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie de Luxe VIVA!, a w nim: ANJA RUBIK o tym, jak się czuje w roli singielki i o planach na przyszłość. Intymna sesja KINGI KORTY z synkiem GREYSONEM i inspirująca rozmowa na temat późnego macierzyństwa. Skandalista i geniusz – ELTON JOHN. RODZINA KOKCZYŃSKICH, właścicieli Park Cafe w Konstancinie, o tym, jak stworzyć „fajne miejsce”.