Reklama

Amy Winehouse od lat powtarzała, że Tony Bennett był jednym z jej największych muzycznych idoli. Gdy w marcu 2011 roku spotkali się w Abbey Road Studios, powstało ich jedyne wspólne nagranie – „Body and Soul”. Dla Bennetta była to współpraca z artystką o niezwykłym darze, dla Winehouse – spełnienie wielkiego marzenia. Choć ich wspólna historia trwała zaledwie kilka miesięcy, na zawsze zapisała się w życiu obojga.

Jak Tony Bennett i Amy Winehouse zostali muzycznymi bratnimi duszami

Pierwszy kontakt Tony'ego Bennetta i Amy Winehouse miał miejsce jeszcze przed ich osobistym spotkaniem. W 2008 roku brytyjska wokalistka zdobyła nagrodę Grammy za album Back to Black. Nie mogła jednak pojawić się na gali w Los Angeles, ponieważ nie otrzymała wizy do Stanów Zjednoczonych. Statuetkę odebrała z Londynu za pośrednictwem połączenia wideo, a nagrodę symbolicznie wręczał jej właśnie Tony Bennett.

Kiedy dwa lata później spotkali się za kulisami koncertu Bennetta w londyńskim Royal Albert Hall, Amy nie ukrywała wzruszenia. Jak wspominał artysta, powiedziała mu, że sama nagroda Grammy nie wywołała w niej takich emocji, jak fakt, że to właśnie on ogłaszał jej zwycięstwo. Bennett przyznał później, że był zaskoczony, iż tak młoda wokalistka tak dobrze znała jego twórczość i była jego oddaną fanką.

CZYTAJ TEŻ: Najstarszy syn Justyny Steczkowskiej ma niezwykłą więź ze swoją mamą. Dzięki niej podjął jedną z najważniejszych zawodowych decyzji w życiu

Tony Bennett, Amy Winehouse
Tony Bennett, Amy Winehouse PLANET PHOTOS / Planet / Forum

„Body and Soul” – ostatni duet Amy Winehouse, który wzruszył Tony'ego Bennetta

W marcu 2011 roku oboje spotkali się w Abbey Road Studios w Londynie, aby nagrać jazzowy standard „Body and Soul” na album Duets II. Jak podają źródła, było to ostatnie studyjne nagranie Amy Winehouse. Bennett wspominał, że wokalistka była bardzo zdenerwowana przed wejściem do studia. Uważała go za jednego ze swoich największych idoli i obawiała się wspólnego występu.

W rozmowie z „Entertainment Weekly” opowiadał, że postanowił dodać jej pewności siebie. „Powiedziałem jej: »Brzmi tak, jakbyś inspirowała się Dinah Washington«”, wspominał. Reakcja Amy była natychmiastowa. „Skąd wiedziałeś, że Dinah Washington jest moją boginią?”, odpowiedziała wokalistka. Bennett twierdził, że od tej chwili wszystko się zmieniło. „Od tego momentu całkowicie się odprężyła. Wszystko wyszło wspaniale”. Według artysty Winehouse miała później powiedzieć: „Tony mnie rozumie.”

Legendarny wokalista wielokrotnie podkreślał, że Amy Winehouse posiadała rzadki talent do śpiewania jazzu. Jak mówił: „Niektórzy uważają, że każdy potrafi śpiewać jazz, ale to nieprawda”. Dodawał również: „Amy urodziła się z tym darem”. Bennett tłumaczył, że jazz wymaga nie tylko techniki, lecz także czegoś, czego nie można się nauczyć. W jego opinii Winehouse należała do nielicznych współczesnych artystek, które miały tę wyjątkową muzyczną wrażliwość. W jednym z wywiadów wyznał także, że śmierć wokalistki była dla niego ogromną tragedią. „To, że zmarła w wieku 27 lat, jest dla mnie czymś strasznym. Gdyby żyła, byłaby dziś wymieniana obok Billie Holiday i Dinah Washington. To ogromna tragedia”.

Tony Bennett, Amy Winehouse
Tony Bennett, Amy Winehouse Ho New / Reuters / Forum

Tony Bennett uważał, że z Amy Winehouse łączyło go znacznie więcej niż wspólny duet. Sam w przeszłości zmagał się z uzależnieniem i po latach przyznawał, że rozumiał, z czym mierzyła się młoda artystka. Po jej śmierci wielokrotnie zastanawiał się, czy powinien był opowiedzieć jej o własnych doświadczeniach i o tym, że udało mu się wyjść z bardzo trudnego okresu życia.

W autobiografii napisał: „Czy powinienem był powiedzieć jej, że sam także zmagałem się z podobnymi problemami i wiem, jak łatwo wpaść w destrukcyjny krąg, ale wiem również, że można się z niego wydostać?”. Zadawał sobie również inne pytanie: „Czy coś by to zmieniło, gdyby ktoś, kogo uważała za swojego idola, powiedział jej: »Jesteś moją idolką. Jesteś talentem, który zdarza się raz w życiu. Proszę, nie odbieraj tego światu«?”. Nigdy nie poznał odpowiedzi.

Jeszcze przed śmiercią Amy Winehouse Tony Bennett otwarcie mówił o swoim niepokoju. W rozmowie z „The Guardian” wyznał, że martwi się o wokalistkę. „Martwię się o nią i modlę się za nią”. Dodał również: „Pomogłaby sobie i wszystkim wokół, gdyby wytrzeźwiała i odnowiła swoje życie duchowe”. Były to słowa wypowiedziane kilka miesięcy przed śmiercią artystki.

Amy Winehouse zmarła w lipcu 2011 roku, zaledwie kilka miesięcy po nagraniu „Body and Soul”. Tony Bennett wielokrotnie wracał pamięcią do tamtego spotkania. Przyznawał, że wiadomość o jej śmierci była dla niego jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń. „To jedna z najsmutniejszych rzeczy, jakie wydarzyły się w moim życiu”. Choć później nagrywał z wieloma światowymi gwiazdami, między innymi z Lady Gagą, wspólna sesja z Amy Winehouse zajmowała szczególne miejsce w jego wspomnieniach. Bennett widział w niej nie tylko wielki talent, ale także artystkę, która podobnie jak on, kochała klasyczny jazz i potrafiła nadać starym utworom zupełnie nowe życie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Była najpiękniejszą aktorką "Mody na sukces", nagle zniknęła. Jak dziś wygląda i co robi legendarna Taylor?

Authors

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...