Ich relacja zrodziła się z wielkiej tragedii. „Mówią o mnie »druga mama«”, wyznała Martyna Wojciechowska
Martyna Wojciechowska opublikowała poruszający wpis z okazji 25. urodzin Julii i Kuby Łukaszewiczów. Dziś są dorosłymi ludźmi, ale ich relacja z podróżniczką zaczęła się ponad dwie dekady temu, po tragicznej śmierci ich ojca Rafała Łukaszewicza. To właśnie wtedy Wojciechowska postanowiła, że pozostanie obecna w ich życiu.

„25 lat wyjątkowych dzieci, bo dla mnie bliźniacy Julka i Kuba Łukaszewicz w moim sercu zawsze będą kochanymi dziećmi” – napisała Martyna Wojciechowska. Za tym jednym zdaniem kryje się historia niezwykłej więzi, która narodziła się w bardzo trudnych okolicznościach. Po wypadku na Islandii, w którym zginął Rafał Łukaszewicz, podróżniczka nie odsunęła się od jego rodziny. Przeciwnie – postanowiła być blisko jego dzieci. Dziś Julia i Kuba mówią o niej „druga mama”.
Martyna Wojciechowska „drugą mamą”. Wszystko zaczęło się po tragedii na Islandii
„25 lat wyjątkowych dzieci, bo dla mnie bliźniacy Julka i Kuba Łukaszewicz w moim sercu zawsze będą kochanymi dziećmi” – napisała Martyna Wojciechowska w emocjonalnym wpisie opublikowanym z okazji urodzin bliźniaków.
Za tymi słowami kryje się historia, która trwa od ponad dwóch dekad. Ojcem Julii i Kuby był Rafał Łukaszewicz – operator i bliski przyjaciel Martyny Wojciechowskiej. Razem podróżowali po świecie. W 2004 r., podczas wyprawy przez Islandię, doszło do tragicznego wypadku samochodowego.
„Ich tatą był Rafał Łukaszewicz, operator, z którym podróżowałam na wiele krańców świata, ale przede wszystkim mój Przyjaciel. Rafał zginął w wypadku samochodowym podczas naszej podróży przez Islandię. Ja złamałam kręgosłup” – wspominała Wojciechowska.
W innym wywiadzie wracała do dramatycznych chwil jeszcze bardziej szczegółowo.
„Siedzieliśmy na tylnym siedzeniu samochodu, spałam na jego kolanach. Potem nie umiałam sobie poradzić z odpowiedzią, dlaczego zginął Rafał, a nie ja” – mówiła.
To wydarzenie na zawsze zmieniło jej życie. Sama została ciężko ranna, a jednocześnie musiała zmierzyć się ze śmiercią bardzo bliskiej osoby.
Julia i Kuba mieli po 3 latka. Wtedy podjęła ważną decyzję
Po tragedii Martyna Wojciechowska spotkała się z dziećmi Rafała. Julia i Kuba byli wtedy jeszcze bardzo mali.
„Julka i Kuba mieli wtedy po 3 latka i kiedy spojrzałam w te ich rafałowe oczy postanowiłam, że chcę być obecna w ich życiu i że zawsze będę za nich odpowiedzialna” – opowiadała po latach.
Nie była to deklaracja na chwilę. Wojciechowska rzeczywiście pozostała blisko rodziny swojego przyjaciela. „Od tego dnia Alicja (żona Rafała) i trójka Jego dzieci, czyli bliźniaki Julia i Kuba oraz Ula są dla mnie jak Rodzina” – napisała w dziesiątą rocznicę tragedii.
Z czasem ta więź stawała się coraz silniejsza. Wojciechowska nie ukrywała, że relacja z dziećmi przyjaciela ma dla niej szczególne znaczenie. W 2019 r. określiła ją nawet mianem „rodziny z wyboru”.
Dziś, po latach, widać, że nie były to jedynie emocjonalne słowa wypowiedziane pod wpływem tragedii. Julia i Kuba nadal są obecni w jej życiu.
Tak dziś żyją Julia i Kuba. Praga, Amsterdam i własne pasje
Bliźniaki są już dorosłe i prowadzą własne życie. Martyna Wojciechowska z dumą opowiada o tym, jaką drogę każde z nich wybrało.
„Dzisiaj patrzę na wspaniałych 25-letnich młodych dorosłych, z których Rafał byłby na pewno bardzo dumny. Bo jego dzieciaki i żona Alicja, były dla niego całym światem” – podkreśliła.
Julia dużo podróżuje. Mieszka i pracuje w Pradze – mieście, które, jak wspominała Wojciechowska, było ważne także dla jej ojca.
„Julka dużo podróżuje, mieszka i pracuje w Pradze, mieście, które Rafał tak lubił, chciał tam studiować w szkole filmowej” – napisała podróżniczka.
Kuba również wyjechał z Polski. Zamieszkał w Amsterdamie i zawodowo związał się z tym, co jest jego pasją.
„Kuba także wyjechał z kraju, mieszka w Amsterdamie. Pracuje w zawodzie, który jest jego pasją – jest wspaniałym sommelierem” – opowiadała Wojciechowska.
Jak dodała, Kuba często wraca do Polski, szczególnie w Karkonosze.
„Jak mówi, najlepiej odpoczywa na mrozie, chodząc po górach z rakami przypiętymi do butów”.
Martyna nie kryje dumy, gdy mówi o obojgu.
„Są wspaniałymi ludźmi, otwartymi na świat i ciekawymi tego, co przed nimi. Żyją pełnią życia i czerpią z niego, ile się da” – napisała.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„Zawsze traktowałem cię jak naszą drugą mamę”
Relacja Martyny Wojciechowskiej z Julią i Kubą nie jest jednostronna. Szczególnie poruszające są słowa Kuby, które podróżniczka przytoczyła przy okazji premiery książki „Przesunąć horyzont. 20 lat później”.
Przed jej wydaniem Wojciechowska rozmawiała z dziećmi Rafała Łukaszewicza o tym, jak odbierają powrót do trudnych wydarzeń.
„Chciałam się upewnić, jak odbierają powrót do tej bolesnej historii. Powiedzieli, że traktują to jak formę upamiętnienia Rafała. Że moje podróże i wyprawy są dla nich kontynuacją misji ich taty, który kochał być w drodze” – zdradziła.
Wtedy Kuba powiedział jej słowa, które najlepiej pokazują, jak bliska stała się ich relacja.
„Zawsze traktowałem cię jak naszą drugą mamę” – powiedział.
Dodał również: „Tata nie żyje i nic tego nie zmieni, ale to ważne, że potrafiłaś przekuć to trudne doświadczenie w coś dobrego, w misję i robienie rzeczy ważnych dla innych”.
Dla Wojciechowskiej te słowa mają szczególne znaczenie. W najnowszym wpisie wróciła do nich, podkreślając, że czuje wdzięczność za miejsce, jakie zajmuje w życiu bliźniaków.
„To wielki przywilej być częścią ich codzienności i dumna jestem, że mówią o mnie »druga mama«, a o Marysi »siostra«” – napisała.
Historia Martyny Wojciechowskiej, Julii i Kuby zaczęła się od jednego z najbardziej dramatycznych momentów w jej życiu. Po latach jest jednak również historią konsekwencji, bliskości i więzi, która przetrwała kolejne etapy życia. Bliźniaki dorosły, wyjechały z kraju i poszły własnymi drogami, ale jedno pozostało niezmienne: Wojciechowska nadal jest częścią ich rodziny.


Źródła: Plejada.pl, WP Kobieta, Viva.pl