Martyna Wojciechowska od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich podróżniczek i dziennikarek. Zanim jednak zaczęła przemierzać najdalsze zakątki świata, jej pasją była motoryzacja — zdobyła licencję rajdową, prowadziła program „Automaniak” i wystartowała w Rajdzie Dakar. Później przyszły kolejne wyzwania, w tym zdobycie Mount Everestu i realizacja programu „Kobieta na krańcu świata”. Dziś, gdy kończy 52 lata, nadal pozostaje aktywna zawodowo i społecznie, a jej życie wygląda zupełnie inaczej niż na początku kariery.
WIDEO…
Zanim pojawiły się dalekie podróże, były samochody. Tak zaczynała Martyna Wojciechowska
Dziś jej nazwisko kojarzy się przede wszystkim z dalekimi wyprawami, ekstremalnymi wyzwaniami i historiami kobiet poznawanych w różnych zakątkach świata. Początek tej drogi wyglądał jednak zupełnie inaczej.
Martyna Wojciechowska urodziła się 28 września 1974 r. w Warszawie. Motoryzacja pojawiła się w jej życiu bardzo wcześnie. W oficjalnej biografii wspomina, że w wieku 17-lat zdobyła licencję rajdową. Później została prowadzącą „Automaniaka” i właśnie samochody przez długi czas były jednym z najważniejszych elementów jej zawodowego świata.
Nie zatrzymała się jednak na pracy przed kamerą. W 2002 roku ukończyła rajd Dakar jako pierwsza kobieta z Europy Środkowo-Wschodniej, która tego dokonała. W 2003 r. uczestniczyła także w rajdzie Transsyberia.
Równolegle rosła jej popularność w telewizji. W 2001 r. została prezenterką pierwszego polskiego „Big Brothera”, ale coraz mocniej ciągnęło ją w stronę podróży. W 2004 roku rozpoczęła realizację programu „Misja Martyna”. To właśnie podczas pracy nad nim wydarzył się wypadek, który na długo zmienił jej życie.
Tragiczny wypadek na Islandii. Usłyszała od lekarzy słowa, które „złamały jej serce”
Podczas realizacji „Misji Martyny” na Islandii doszło do bardzo poważnego wypadku samochodowego. Zginął operator Rafał Łukaszewicz, drugi operator Witek Szczepan został ciężko ranny, a Wojciechowska złamała kręgosłup.
Po latach nie ukrywała, że szczególnie mocno zapamiętała to, co usłyszała później od lekarzy.
„Dostałam wtedy wiadomość od lekarzy, informację, która złamała mi serce: że już nigdy nie wrócę do pełnej sprawności” – mówiła w Dzień Dobry TVN.
Lekarze przekazali jej również, że może nie wrócić do wspinania i podróżowania. Wojciechowska postawiła wówczas przed sobą zupełnie nowy cel. Podczas pobytu w szpitalu zobaczyła relację z pierwszego zimowego zdobycia Shisha Pangmy. Później zaczęła myśleć o Mount Evereście.
Z perspektywy 20 lat opowiedziała o tamtej decyzji jeszcze mocniej.
„Decyzja o wyprawie na Mount Everest zapadła w najgorszej chwili mojego życia” – przyznała w Trójce.
Półtora roku po złamaniu kręgosłupa stanęła na najwyższym szczycie Ziemi. 18 maja 2006 roku, po 53 dniach wyprawy, weszła na Mount Everest jako trzecia i wówczas najmłodsza Polka, która tego dokonała.
Everest nie zakończył jej górskiej historii. W 2010 roku Wojciechowska ukończyła projekt Korona Ziemi, zdobywając najwyższe szczyty siedmiu kontynentów.
Po 20 latach wróciła do Everestu. Dziś inaczej patrzy na tamtą Martynę
W 2026 roku jedna z najważniejszych historii w życiu Wojciechowskiej ponownie znalazła się w centrum jej uwagi. Minęło dokładnie 20 lat od wejścia na Mount Everest.
Z tej okazji ukazała się książka „Przesunąć horyzont. 20 lat później”. Premiera odbyła się 20 maja, a nowe wydanie jest dwa razy dłuższe od publikacji z 2006 roku. Nie chodziło jednak jedynie o dopisanie nowych fragmentów. Wojciechowska chciała spojrzeć na swoje wcześniejsze decyzje z dzisiejszej perspektywy.
W rozmowie z „Twoim Stylem” otwarcie przyznała, że po wypadku długo nie potrafiła się zatrzymać. Wróciła również do emocji, które towarzyszyły jej po śmierci Rafała Łukaszewicza. Mówiła o poczuciu winy, próbach poradzenia sobie ze stratą i ekstremalnym wysiłku, któremu poddawała własne ciało.
Dopiero lata później zaczęła inaczej patrzeć na trudne momenty swojego życia.
„Każdy kolejny kryzys powoduje, że wzrastam, idę do przodu” – powiedziała „Twojemu Stylowi”.
Zmiana dotyczy nie tylko spojrzenia na Everest. Wojciechowska mówi dziś również inaczej o wieku. Jeszcze przed obecnymi urodzinami zdradziła, że szczególnie ważną granicą okazała się dla niej poprzednia okrągła rocznica.
„Punktem zwrotnym okazały się 50. urodziny – wspaniałe” – przyznała.
W tej samej rozmowie tłumaczyła, że wcześniej bała się nadchodzącej zmiany, ale gdy rzeczywiście skończyła 50. lat, pojawiły się ulga, akceptacja i większy dystans do świata.
Po latach inaczej mówi również o proszeniu o pomoc. Przyznała, że gdyby wcześniej wiedziała, że nie musi ze wszystkim radzić sobie sama, szybciej sięgnęłaby po wsparcie psychologiczne. Ten osobisty wątek łączy dziś z jednym z najważniejszych obszarów swojej działalności — zdrowiem psychicznym młodych ludzi.
Nadal rusza na krańce świata. Trwa 17. seria jej programu
Choć 2026 rok przyniósł powrót do historii Everestu, Wojciechowska nie żyje wyłącznie wspomnieniami.
„Kobietę na krańcu świata” zaczęła realizować w 2009 roku, a jesienią 2026 roku na antenie trwa już 17. seria programu.
Najnowsze realizacje oznaczały Ponad 120 tysięcy kilometrów, 7 krajów. Ekipa dotarła m.in. do Nowej Zelandii, Republiki Konga, Mongolii i Korei. Wojciechowska po ponad 10 latach starań mogła też zrealizować odcinek w Republice Konga.
Premiera odbyła się 30 sierpnia o godz. 11:30, a kolejne odcinki są emitowane w niedziele.
Podróże pozostają więc ważną częścią jej zawodowego życia, ale z czasem obok nich pojawiły się zupełnie nowe priorytety. Jednym z nich stała się Fundacja UNAWEZA.
Dziś coraz więcej energii poświęca MŁODYM GŁOWOM
Kilka dni przed 52. urodzinami Wojciechowskiej jej projekt społeczny wszedł w kolejny etap.
24 września w Szkole Podstawowej nr 70 im. Stanisława Wyspiańskiego w Łodzi oficjalnie ogłoszono start MŁODE GŁOWY LOKALNIE. Łódź została pierwszym miastem w Polsce, które dołączyło do nowej odsłony projektu Fundacji UNAWEZA.
Wojciechowska podkreśla, że jednym z fundamentów projektu jest słuchanie tego, co sami młodzi ludzie mówią o swoich potrzebach.
„Startujemy z Łodzi, miasta w samym centrum Polski” – mówiła podczas inauguracji.
MŁODE GŁOWY LOKALNIE mają wyjść z działaniami dotyczącymi zdrowia psychicznego poza pojedyncze szkoły i angażować całe społeczności — uczniów, rodziców, nauczycieli oraz samorządy.
Od 2023 roku działania MŁODYCH GŁÓW objęły już ponad 1,2 mln młodych osób w ponad 5 tysiącach szkół w całej Polsce.
Wojciechowska nie ukrywa, że temat wsparcia psychologicznego jest jej bliski także ze względu na własne doświadczenia. Jednocześnie przekonuje, że mimo upływu lat nie brakuje jej energii do kolejnych działań.
„Ciągle na maksa mi się chce!” – powiedziała w „Twoim Stylu”.
Ta energia nie oznacza jednak, że zawsze chce być osobą, która wszystko potrafi zrobić sama. W tej samej rozmowie mówiła o znaczeniu zespołu, ludzi wokół niej i umiejętności przyznania, że nie zna odpowiedzi na każde pytanie.
Jej córka Marysia rozpoczyna nowy etap. „To jest szok”
Zmiany w 2026 roku dotyczą nie tylko zawodowego życia Wojciechowskiej. Jej córka Marysia skończyła 18 lat i rozpoczyna studia w innym mieście.
Podróżniczka nie ujawniła dokładnej lokalizacji. Powiedziała jedynie, że córka będzie studiowała „bardziej na południe od Warszawy” oraz że od lat interesuje się sztuką.
Dla Wojciechowskiej oznacza to poważną zmianę codzienności. Kiedy rozmawiała o dorastających córkach z TVN, pierwsza reakcja była bardzo bezpośrednia: „Szok. To jest szok”. Później przyznała, że emocje związane z wyprowadzką Marysi już zaczęły dawać o sobie znać.
„Syndrom opuszczonego gniazda już mnie trochę dopadł” – mówiła.
W tej samej rozmowie pojawiło się również pytanie, jak będzie wyglądało jej mieszkanie po wyprowadzce córki.
„Co ja będę robić w tym mieszkaniu bez mojej Maryśki?” – zastanawiała się.
Kilka miesięcy wcześniej w Trójce mówiła o macierzyństwie z zupełnie innej perspektywy niż o swoich podróżniczych sukcesach.
„Jestem najlepszą mamą, jaką potrafię być” – przyznała.
Nie twierdzi jednak, że wszystkie jej decyzje były właściwe. Wprost mówiła, że odpowiedź na pytanie, jaką była mamą, należy przede wszystkim do jej córki.
Macierzyństwo porównała też do największego z własnych podróżniczych wyzwań.
„To jest właśnie ten mój Everest” – powiedziała w Trójce.
Wojciechowska przyznała, że odnalezienie się w roli mamy zajęło jej trochę czasu. Mówiła również o momencie, w którym przeprosiła córkę za własne błędy. Dziś zachęca rodziców, by zamiast zgadywać, czego potrzebują dzieci, zaczęli z nimi rozmawiać.
Martyna Wojciechowska kończy 52 lata. Tak mówi dziś o swojej energii
Jej 52. urodziny wypadają więc w momencie, gdy kilka ważnych rozdziałów dzieje się równocześnie.
Trwa 17. seria „Kobiety na krańcu świata”. MŁODE GŁOWY weszły w nowy, lokalny etap. Marysia rozpoczyna studia poza Warszawą. A historia Mount Everestu, która wydarzyła się 20 lat wcześniej, powróciła dzięki książce „Przesunąć horyzont. 20 lat później”.
Sama Wojciechowska jeszcze kilka miesięcy przed urodzinami mówiła bardzo jasno, z jakim nastawieniem patrzy na to, co przed nią.
„We wrześniu skończę 52 lata, a wstaję każdego dnia gotowa działać” – powiedziała „Twojemu Stylowi”.
Nie ukrywała przy tym, że czasem jest zmęczona i potrzebuje wsparcia ludzi wokół siebie. Jednocześnie dodała zdanie, które dobrze oddaje jej obecny etap:
„Nie kreuję sztucznie tej energii, ja ją mam”.
Po Dakarze, Evereście i latach podróży kolejne wyzwania wyglądają dziś inaczej. Jedne nadal prowadzą Martynę Wojciechowską na drugi koniec świata. Inne dotyczą młodych ludzi, którym chce zapewnić dostęp do wsparcia. A jeszcze inne rozgrywają się bardzo blisko — w domu, z którego jej 18-letnia córka właśnie rusza we własną drogę.
Źródła: Martyna.pl, „O mnie”, Plejada, Dzień Dobry TVN, Polskie Radio, Twój Styl, TVN, Fundacja UNAWEZA, „MŁODE GŁOWY LOKALNIE”