To miała być rozmowa o wdzięczności, bliskości i docenianiu ludzi, którzy są obok nas. Nikt jednak nie spodziewał się, że wizyta Martyny Wojciechowskiej w „Dzień dobry TVN” przyniesie tak poruszający moment. Dziennikarka, opowiadając o najbliższych, wróciła wspomnieniami do zmarłego ojca, Stanisława Wojciechowskiego. Wtedy produkcja programu przygotowała dla niej niespodziankę, która wywołała ogromne wzruszenie. Na ekranie pojawiły się rodzinne fotografie, o których istnieniu w telewizyjnym archiwum podróżniczka nie miała pojęcia. Jej reakcja była natychmiastowa. Wojciechowska z trudem powstrzymywała łzy, a po chwili wyznała, jak wiele znaczyło dla niej ponowne zobaczenie tych zdjęć.

WIDEO…

player placeholder

Martyna Wojciechowska pojawiła się w „Dzień dobry TVN”. Wspomniała o tacie

We wtorek, 3 listopada, Martyna Wojciechowska gościła w „Dzień dobry TVN”, by opowiedzieć o kampanii „Dzięki, że jesteś”, realizowanej w ramach projektu Młode Głowy Fundacji UNAWEZA. W pewnym momencie Jan Pirowski zapytał, komu najczęściej mówi te słowa.

Wojciechowska wymieniła córkę Marysię i mamę. Wyjaśniła, że do mamy stara się dzwonić codziennie, nawet z dalekich podróży. Potem pomyślała o ojcu, za którym wciąż tęskni.

Zobacz także:

„To też był taki moment, kiedy zdałam sobie sprawę, że bardzo chciałabym zadzwonić do mojego taty, którego już nie ma z nami” – powiedziała.

Na ekranie pokazali zdjęcia ojca. Martyna Wojciechowska nie kryła łez

Chwilę później na ekranie zaczęły pojawiać się zdjęcia podróżniczki ze Stanisławem Wojciechowskim. Były wśród nich fotografie z dzieciństwa oraz ostatnie rodzinne zdjęcia. Dziennikarka nie wiedziała, że produkcja przygotowała taką niespodziankę.

„O! Mój tatuś! Tatko...” – zareagowała, powstrzymując łzy.

Po chwili zwróciła się do osób w studiu. „Nie wiedziałam, że macie te zdjęcia. Wzruszyłam się, widząc je. Bardzo to przejmujące. Dziękuję, że mogłam je jeszcze raz zobaczyć i to na dużym ekranie” – powiedziała.

Wcześniej, mówiąc o śmierci taty, przyznała, że wciąż trudno jej pogodzić się z jego odejściem. „Ciągle nie czuję, że w tym okrzepłam” – wyznała.

Stanisław Wojciechowski był jej największym wsparciem. Tak go wspominała

Na początku 2025 roku Martyna Wojciechowska poinformowała o śmierci ojca. Stanisław Wojciechowski był mechanikiem samochodowym i kierowcą rajdowym. To on zaszczepił w córce zamiłowanie do motoryzacji i rajdów. Sama dziennikarka wystartowała w Rajdzie Dakar.

1 listopada opublikowała wpis, w którym nazwała tatę swoim największym fanem i podporą. „Popełniłam wiele błędów, a dla niego zawsze byłam najwspanialsza na świecie” – napisała.

„To tata pokazał mi, że warto iść swoją drogą, nawet jeśli jest pod górę i nikt nie rozumie twojego wyboru” – wspominała. Wpis zakończyła słowami: „Tatku, dziękuję, że byłeś”.

„Dzięki, że jesteś”. Wojciechowska mówiła także o petycji w Sejmie

Wizyta w śniadaniówce wiązała się ze startem ogólnopolskiej kampanii „Dzięki, że jesteś”. Inicjatywa projektu Młode Głowy Fundacji UNAWEZA zwraca uwagę na znaczenie relacji z ludźmi, przy których czujemy się bezpiecznie. Wojciechowska podkreślała, że taką osobą może być nie tylko ktoś z rodziny, lecz także kolega, nauczyciel czy sąsiadka.

Podróżniczka powiedziała również, że wróciła z Sejmu, gdzie złożono petycję o ustanowienie 3 listopada ogólnopolskim świętem wdzięczności i obecności.

„Warto się zatrzymać i warto o tym sobie mówić” – zaznaczyła, wspominając tych, którzy nadal są obok nas. Tego samego poranka sama dziękowała ekipie programu za możliwość ponownego zobaczenia zdjęć ukochanego ojca na dużym ekranie.

Martyna Wojciechowska, VIVA! 21/2020
Marlena Bielinska/MOVE

Źródła: Plejada,Dzień Dobry TVN